Polesie Górne

141

Mieszkańcy protestują przeciwko pomysłowi tzw. odlesiania działek na terenie Zalesia Górnego. Emocje podczas konsultacji dotyczących przygotowania nowego planu zagospodarowania były tak duże, że trudno było osiągnąć jakiegokolwiek porozumienie.

Na zorganizowanym w piątek 17 maja w budynku szkoły spotkaniu, oprócz urzędników Wydziału Urbanistyki i Architektury, pojawiło się kilkudziesięciu mieszkańców. Naczelnik wydziału Anna Pakulińska-Attia chciała zapoznać zgromadzonych z obowiązującymi na terenie Zalesia Górnego przepisami oraz powodami, dla których gmina chciałaby dokonać niewielkich zmian w zapisach miejscowego planu zagospodarowania, który obowiązuje od 2003 roku. Niestety okazało się to wyjątkowo trudne, bo nie wszyscy zgromadzeni chcieli wysłuchać urzędników, zanim zaczną zadawać pytania o budzące wątpliwości kwestie.

– Pracowałem przez pewien czas jako deweloper w Walii. Tam wszystko jest konsultowane z mieszkańcami. Gdyby jednak kultura dyskusji była na takim poziomie, urzędnicy samodzielnie podejmowaliby decyzje i nie pytali nikogo o zdanie – zwrócił uwagę jeden z dopuszczonych do głosu mieszkańców.

Pakulińska-Attia próbowała wytłumaczyć, że pojęcie „odlesianie” to pewien skrót. Wszystkie grunty leśne to grunty chronione, a dodatkowo prawie całe Zalesie Górne leży w strefie tzw. lasów ochronnych dla Warszawy. W związku z tym każdy, kto chciałby zbudować lub rozbudować dom, utwardzić ścieżkę czy postawić altanę, musi zmienić charakter gruntu z leśnego na budowlany, a odpowiednią zgodę wydaje marszałek województwa. Z takim wnioskiem musi do niego wystąpić (za zgodą zainteresowanego) gmina. Po uzyskaniu zgody trzeba jeszcze zmienić zapisy mpzp dla danej działki. Wnioski o odlesienie ciągle wpływają do urzędu.

– Trzeba pamiętać, że to nie znaczy, że ktoś może wyciąć całą działkę w pień – mówiła Anna Pakulińska-Attia. – Nadal może działać tylko w zakresie obowiązujących zapisów miejscowego planu zagospodarowania, czyli pozostawić minimum 70% powierzchni biologicznie czynnej na działce – podkreślała. Ten argument zdaje się nie bardzo docierać do pełnych obaw mieszkańców, którzy w odlesianiu widzą przyzwolenie na znaczącą wycinkę drzew.

– My chcemy mieszkać w lesie, po to się tu sprowadziliśmy i nie zgadzamy się na jego wycinkę – mówiła jedna z mieszkanek. – A za chwilę trzeba będzie zmienić nazwę na Polesie – grzmiał inny. Swój punkt widzenia próbowali przedstawić ci, którzy potrzebują zmiany zapisów, by móc wykorzystać swój majątek.

– Mam działkę, miejscowy plan dopuszcza zabudowę jednorodzinną, a ja de facto nie mogę niczego na niej zbudować – mówił jeden z nich. – Podczas, gdy sąsiedzi dookoła na swoich działkach mają postawione domy. Proszę nas zrozumieć – apelował.

Próby tłumaczenia, że zmiana planu zagospodarowania dotyczyć będzie tylko działek, dla których wpłyną wnioski o odlesienie, a nowy mpzp nie przewiduje żadnych zmian, jeśli chodzi o rodzaj budownictwa, jego wysokość czy zachowanie powierzchni biologicznie czynnej działek, na niewiele się zdały. Co więcej, gmina chce zawrzeć w nowym mpzp również zapisy mówiące o zachowaniu odpowiedniego procentu tzw. powierzchni produkcji leśnej. To bardzo istotny zapis, bo obecnie o tym, jak duży obszar działki ma być zalesiony, decydują leśnicy.

Niektórzy zwracają uwagę na to, że jeśli sąsiedzi mogli intensywnie zabudować swoje działki niesprawiedliwie jest utrudniać innym inwestycje w granicach dopuszczonych mpzp

– A jak ktoś sobie załatwi z leśnikiem, to może dostać zgodę na wycięcie na przykład 80% – zauważył jeden z mieszkańców.

Procedura zmiany mpzp dla Zalesia Górnego będzie nadal prowadzona. Urzędnicy liczyli, że dzięki spotkaniu informacja o możliwości złożenia wniosku o odlesienie dotrze do jak największej liczby osób, które uznają, że w bliższej czy dalszej przyszłości będą chciały skorzystać z możliwości dokonania zmian na terenie swojej nieruchomości. Te działki zostałyby objęte zmianą planu. Gdy zacznie on obowiązywać, kolejni zainteresowani będą musieli czekać, aż zbierze się więcej wniosków i gmina ponownie rozpocznie procedurę zmiany. To jednak z pewnością potrwa kilka lat.