Pieniądze (nie) do zdobycia

226

Teoretycznie rząd chce przekazać samorządom pieniądze na dofinansowanie transportu autobusowego. W praktyce jednak pozyskanie dotacji z tzw. „funduszu autobusowego” było co najmniej trudne.

Pomysł „przywracania pekaesów” to jeden z elementów tzw. „Piątki PiS”. Pojawił się na przełomie lutego i marca br., w maju Sejm przegłosował ustawę o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej. Weszła w życie 18 lipca. I wydawać by się mogło, że jest to moment, w którym samorządy będą mogły się zapoznać z jej warunkami, lokalnymi potrzebami w tym zakresie i podjąć ewentualnie decyzję o wystąpienie o środki z funduszu. Nie w tym wypadku.

Zadaniem realizacji ustawy, począwszy od przyjmowania i weryfikacji wniosków, przez kontrolę wydatkowania mają się zająć wojewodowie. To oni ogłosili harmonogram działań. Czas na składanie wniosków o dopłaty w roku 2019 samorządy miały między 1 a 12 sierpnia. W środku sezonu urlopowego, dwa tygodnie po wejściu w życie ustawy. Kiedy samorząd miał przygotować odpowiednie analizy, wyliczenia, sprawdzić szanse na realizację zadania i przygotować wniosek? Mówimy o połączeniach niefunkcjonujących, deficytowych, a ważnych dla społeczności lokalnych, bo takie są wymagania ustawodawcy. To nie jest wniosek o dofinansowanie remontu drogi, której projekt i wycenę mamy od dawna, wystarczy tylko wypełnić druk.

Jeszcze ciekawiej wygląda termin weryfikacji wniosków. Zważywszy na długi weekend, w terminie 12-20 sierpnia zostają cztery dni robocze. Na nasze pytanie z początku sierpnia o to, czy ten czas jest wystarczający, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Podobnie jak na pytanie o to, czy wszystkie samorządy mogły składać wnioski po 1 sierpnia. Dlaczego? Otóż 16 lipca wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera wysłał do wójtów, burmistrzów i starostów list. Prosił w nim o zgłaszanie wszelkich wątpliwości związanych z ustawą oraz informację czy dana jednostka samorządu zamierza zawrzeć umowy w trybie „ustawy autobusowej”. Termin wysyłania odpowiedzi upływał… 17 lipca o godzinie 13.00. Stąd też dwa tygodnie temu zapytaliśmy rzecznika wojewody o to, czy samorząd, który w tym terminie nie zareagował, miał szansę skutecznie złożyć wniosek. Odpowiedź od rzecznika otrzymaliśmy 20 sierpnia:

– W ramach Funduszu rozwoju przewozów autobusowych dotychczas do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego wpłynęło 19 wniosków od powiatów i 21 wniosków od gmin.

Wprawdzie nie na temat, ale to istotna informacja. W tym roku do podziału w województwie mazowieckim jest ponad 9,7 mln złotych. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury, określające szczegółowy sposób oceny i wyboru wniosków, zostało ogłoszone w dniu, w którym upływał termin ich składania.

Rządowe dofinansowanie będzie przyznawane w formie dopłaty do kwoty deficytu pojedynczej linii komunikacyjnej. Wyniesie maksymalnie 1 zł do 1 wozokilometra do końca 2021 r., a później ulegnie obniżce do maksymalnie 0,80 zł do 1 wozokilometra. Jednocześnie organizator transportu, czyli samorząd, będzie zobowiązany dopłacić do kwoty deficytu na danej linii nie mniej niż 10 proc. ze środków własnych.

Gmina Góra Kalwaria, której mieszkańcy narzekają na transport, teoretycznie mogłaby wystąpić o środki z funduszu, nie zdążyła jednak tego zrobić dla tegorocznej puli. Jak podkreśla rzecznik Urzędu Gminy Piotr Chmielewski, włodarze chcą najpierw przeprowadzić konsultacje z mieszkańcami i dowiedzieć się, czy ci preferują rozwój komunikacji miejskiej realizowanej przez ZTM czy pekaesy.