Stawki na razie niepewne

121

Wprawdzie radni mieli podjąć decyzję o wysokości stawek opłat za odbiór odpadów na dzisiejszej sesji, ale samorząd chce poczekać na wyniki negocjacji z firmami śmieciarskimi.

Projekt uchwały w sprawie wprowadzenia od 1 kwietnia 2019 roku nowych stawek opłat za odbiór i zagospodarowanie odpadów zakładał 25 zł od osoby za odpady segregowane oraz 50 zł za odpady zmieszane. Burmistrz Daniel Putkiewicz jednak poprosił radnych o zdjęcie uchwały merytorycznej i finansowej dotyczącej gospodarki odpadami z porządku sesji. Wyjaśnił, że gmina potrzebuje jeszcze chwili czasu, by przeprowadzić negocjacje „z wolnej ręki” na odbiór odpadów w okresie od początku kwietnia do końca czerwca. W tym czasie gmina ma nadzieję rozstrzygnąć przetarg na odbiór odpadów w pozostałych trzech obszarach, w których poprzednie postępowanie zostało unieważnione z racji zbyt wysokich stawek. Cena, która będzie obowiązywała od kwietnia uzależniona będzie od wyników negocjacji. Nie można wykluczyć, że po rozstrzygnięciu docelowego przetargu zostanie ona jeszcze zmodyfikowana.

– W ciągu najbliższych dwóch tygodni zaproszę państwa na sesję nadzwyczajną na której uchwalimy nowe stawki – zapowiedział Daniel Putkiewicz. Czy stawka ulegnie obniżeniu czy raczej podwyżce poza pierwotny plan? Na razie nie wiadomo, choć obserwując sytuację w sąsiednich gminach oraz stawki zaproponowane w przetargu w Piasecznie, trudno być optymistą. W Górze Kalwarii oraz Konstancinie-Jeziornie wykonawcy zażądali sum, które oznaczałyby obciążenie mieszkańców opłatami rzędu 42 zł od osoby.

Czy grożą nam aż tak wysokie kwoty opłat? Sytuacja jest skomplikowana. Zgodnie z zapisami ustawy gospodarka odpadami musi się samofinansować. To oznacza, że gmina powinna pobrać od mieszkańców opłaty w takiej wysokości, by sfinansować koszty odbioru i zagospodarowania odpadów. Problem w tym, że przy obecnych stawkach rynkowych przepis ten wyklucza się z innym. Który mówi o tym, że  maksymalna stawka opłat za śmieci nie może przekroczyć 2% przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na 1 osobę (podawane kwartalnie przez GUS). Jest to kwota około 1600 zł, czyli de facto samorząd nie może zażądać od mieszkańca kwoty wyższej niż 32 zł. Co z resztą? Oczywiście gmina musiałaby dokładać brakujące kwoty z budżetu. Takie zapisy zresztą pojawiają się w projekcie nowelizacji ustawy. Samorządy próbują się temu sprzeciwiać, bo to kolejne obciążenie dla budżetu gminy. W przypadku gminy wielkości Piaseczna oznaczałoby to dołożenie do gospodarki odpadami kilka milionów rocznie. To pieniądze, których zabraknie na inne zadania.

Jakie ostatecznie kwoty za odbiór śmieci zapłacimy od kwietnia władze gminy ustalą do końca lutego.