Interna nie przyjmuje

413

Szpital św. Anny w Piasecznie wstrzymał przyjęcia na oddział internistyczny. Powodem są braki kadrowe.

Kryzys zaczął się już w grudniu ubiegłego roku, kiedy wymówienia złożyło 4 z 5 lekarzy pracujących na liczącym 46 łóżek oddziale. Już wtedy szpital przygotowywał się do wstrzymania przyjęć nowych pacjentów od 1 lutego bieżącego roku. Ostatecznie jednak nadal przyjmował pacjentów, wydawało się więc, że kryzys został zażegnany. Niestety w czwartek 18 kwietnia starostwo powiatowe poinformowało, że szpital zawiesza przyjęcia na oddział internistyczny. Na internie pozostało dwóch lekarzy, którzy nie mogą zapewnić odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa wszystkim chorym. Oczywiście pacjenci przebywający w szpitalu będą mieli zapewnioną opiekę do końca pobytu.

– Od końca ubiegłego roku podejmujemy intensywne wysiłki, aby zapewnić niezbędną i gwarantującą bezpieczeństwo pacjentów obsadę lekarską na internie – mówi Anna Szewczuk-Łebska, rzecznik spółki EMC Instytut Medyczny SA, do której należy szpital. – Dzięki tej determinacji oddział przyjmował pacjentów w styczniu, lutym i marcu. Od lutego oddziałem kieruje nowy ordynator i cały czas prowadzone są rozmowy z lekarzami chętnymi do podjęcia pracy w Piasecznie. Dlatego wniosek o zawieszenie pracy oddziału złożyliśmy na maksymalnie 30 dni. Mamy podstawy sądzić, że będzie to czas wystarczający do uzupełnienia kadry i przywrócenia normalnej pracy oddziału – zapowiada.

W najbliższych tygodniach nowi pacjenci, którzy trafią do szpitala samodzielnie lub będą przywiezieni przez zespół ratownictwa medycznego, a będą wymagać hospitalizacji na oddziale wewnętrznym, będą transportowani do takich oddziałów w innych szpitalach. Pozostałe oddziały, czyli ginekologia i położnictwo, neonatologia, pediatria, chirurgia oraz urologia, funkcjonują bez zakłóceń. Rzecznik spółki podkreśla, że brak lekarzy i pielęgniarek to problem całego rynku związanego z ochroną zdrowia.

– W dłuższej perspektywie uważamy braki kadrowe za największe wyzwanie stojące przed szpitalami i naszym zdaniem jedynie systemowe zmiany mogą odwrócić dzisiejsze tendencje. Niestety w tej chwili nie widzimy ani aktywnych działań ustawodawczych, ani strategii, które mogłyby budzić nadzieje na skuteczne rozwiązanie problemu – mówi Anna Szewczuk-Łebska.