A woda sobie płynie…

276

Z nieszczelnej obudowy fontanny na Skwerze Kisiela woda leje się do… kanalizacji. Gmina zajęła się problemem dopiero po naszej interwencji.

Mokry ślad wiodący od obudowy fontanny do studzienki kanalizacyjnej dobitnie wskazuje na wyciek. Przez pierwszych kilka dni czekaliśmy, aż coś się zacznie dziać w tej sprawie. Byliśmy bowiem przekonani, że Gmina na pewno zna sytuację i czeka na naprawę w ramach gwarancji przez firmę, która zajmowała się modernizacją placu. Czas płynął, woda również, więc postanowiliśmy sprawdzić w Wydziale Utrzymania Terenów Publicznych, jakie kroki zostały podjęte przez Gminę, która coraz bardziej stawia na ekologię i kiedy woda przestanie płynąć do kanału. Naczelnik Wydziału Grzegorz Chrabałowski poinformował, że fontanna akurat nie podlega pod jego wydział, sprawą powinni zająć się PWiK oraz Wydział Utrzymania Infrastruktury i Transportu Publicznego, ale sprawą się natychmiast zainteresował, łącznie z wizją lokalną. Zawiadomił zarówno PWiK, jak i Naczelnika Wydziału UIiTP Włodzimierza Rasińskiego.

– Przekazałem informację do wykonawcy fontanny, który ma się zająć naprawą w ramach gwarancji – poinformował nas następnego dnia rano Rasiński. PWiK mógłby właściwie zrobić jedno – wyłączyć zasilanie. Woda przestałaby płynąć (w każdym razie po osiągnięciu poziomu tafli poniżej miejsca przecieku). Takie rozwiązanie na pewno będzie konieczne podczas samej naprawy. Kiedy do niej dojdzie, na razie nie wiadomo. Czy tej niewielkiej dziury nie dałoby się tymczasowo zabezpieczyć, żeby uniknąć kolejnych litrów wody wlewanych do kanalizacji, też nie wiemy. Podobnie jak tego, jak to możliwe, że przez co najmniej tydzień (odkąd zauważył to jeden z naszych dziennikarzy) nie zwrócił na ten problem uwagi nikt z sąsiadującego z placem Urzędu Gminy czy służb sprzątających Skwer Kisiela. Wygląda też na to, że żaden mieszkaniec nie zgłosił wcześniej takiego problemu do Gminy. Czyżby nikomu nie przeszkadzała marnowana woda i to za publiczne pieniądze?