Oszołomieni skalą pomocy

0
1498

Poszkodowani w pożarze bliźniaka w Józefosławiu wciąż nie mogą wyjść z podziwu dla bezinteresownej pomocy, którą niosą im nie tylko przyjaciele i najbliżsi sąsiedzi, ale często również obcy ludzie.

Od tragedii, która zdarzyła się w Józefosławiu, minął zaledwie tydzień. A pani Maria, mama pięciorga dzieci, ma problem z wyliczeniem wszystkich form pomocy, jaka napływa do poszkodowanych. To ona jako pierwsza zauważyła wydobywający się dym, a nie znalazłszy jego źródła ani u siebie, ani u sąsiadów za ścianą, wezwała straż pożarną.

– Strażacy przyjechali błyskawicznie, mimo że powiedziałam, że nie jestem pewna, czy coś się pali – podkreśla. – Kiedy weszli, dym już się wydobywał z wszystkich otworów wentylacyjnych. Prawdopodobnie zapaliła się izolacja za kominkiem u sąsiada – relacjonuje. Spaliła się duża część ściany dzielącej oba segmenty i poddasza oraz fragment dachu. Strażakom udało się szybko ugasić pożar, jednak przy tej okazji domy zostały oczywiście zalane. Poważne zniszczenia po pożarze uniemożliwiają mieszkanie w obu domach. Bez dachu nad głową zostały dwie rodziny: pani Marii i sąsiada Łukasza z dwójką dzieci.

Wszystkie ręce na pokład

– Ja się cieszę, że żyjemy. Reszta to przedmioty materialne, zawsze jakoś da się ponaprawiać czy kupić nowe – podkreśla pani Maria. Przyznaje, że w pierwszej kolejności wyprowadziła z domu swoje cztery córki, uczennice szkoły w Józefosławiu, oraz 3-letniego Maćka.

– Sąsiedzi od razu się nimi zaopiekowali. Dzieciaki zostały zabrane do ich domów, ubrane, bo były w piżamach, dostały gorące kakao i odwrócono ich uwagę od tego, co dzieje się za oknem – nie kryje wzruszenia mama. I podkreśla, że już wtedy zaczęła do niej płynąć pomoc od sąsiadów z zamkniętego osiedla. Oczywiście pogorzelcom pomaga najbliższa rodzina, ale też mnóstwo innych osób.

– To, co się rozpętało następnego dnia, przekroczyło nasze najśmielsze oczekiwania – mówi ofiara pożaru. W sobotę rano strażacy wrócili na miejsce i zabezpieczyli plandeką dziury w dachu. Wiceburmistrz Hanna Kułakowska-Michalak zorganizowała kontener na te wszystkie rzeczy, które nadają się tylko do wyrzucenia oraz sprawdzała, czy pogorzelcy potrzebują jakiejś pomocy.

– Zjawiła się też ekipa dziesięciu czy dwunastu panów z grupy TatoNet, działającej przy naszej parafii. W rękawicach, gotowych do sprzątania. Do obecnej od początku na miejscu i pracującej na pogorzelisku mojej Mamy dołączyło 5-6 moich przyjaciółek i koleżanek, mam wrażenie, że ja sama zrobiłam znacznie mniej niż oni, bo ktoś musiał zarządzać, co wyrzucamy, a co próbujemy ratować – relacjonuje zawstydzona.  – Potem poszli sprzątać dom sąsiadów.

Takie przyjaciółki to skarb

Z domu zostały wyniesione między innymi ogromne ilości pozalewanych ubrań czy butów, które często trafiły do obcych ludzi do wyprania czy wysuszenia. Kobieta nie kryje wzruszenia i zdumienia całą akcją. Opowiada o koleżankach i sąsiadkach, które przynoszą im gotowe posiłki, pomogły się przeprowadzić do wynajętego na tym samym osiedlu segmentu.

– Przyjaciółki z Akademii Kobiety Szczęśliwej wpadły, wysprzątały cały dom, pomogły przenieść łóżka i jeszcze lodówkę zaopatrzyły – nie kryje wzruszenia. – Ja nie wiem jak mam dziękować. Nie radzę sobie wręcz z tą ilością udzielanej pomocy. To jest niesamowite, zwłaszcza, że jestem osobą, która nie potrafi prosić o pomoc.

Jest wdzięczna za każde okazane wsparcie i pomoc. Płynące z wszystkich stron i od mnóstwa osób. W tym różnych znajomych, czy znajomych znajomych, którzy przychodzą jako specjaliści. A to ktoś oferuje pomoc przy naprawie dachu, inny sprawdzi elektrykę, jeszcze inny hydraulikę i piec gazowy. I najczęściej nie chcą wynagrodzenia, co najwyżej zgadzają się na zwrot kosztów za materiały.

Szkoła i parafia stają na wysokości zadania

Do tego dochodzą błyskawicznie zorganizowane akcje pomocy przez środowisko szkolne. Asia, Anielka, Helena i Tereska uczą się w SP w Józefosławiu. Klasa Anielki zorganizowała zbiórkę pieniędzy już kilka godzin po zdarzeniu, swoją akcję zorganizowali nauczyciele na czele z panią Agnieszką Ogrodnik, nauczycielką matematyki. O otoczenie dziewczynek szczególnym wsparcie zaapelowała dyrekcja szkoły, wicedyrektor zaoferowała pomoc psychologa i pedagoga jeśli tylko rodzina będzie takiej potrzebować. Wspaniale zachowują się też koledzy i koleżanki dziewczynek, którzy bardzo ciepło i wzruszająco przyjęli je w poniedziałek w szkole.

– To jest naprawdę niezwykłe. Pomaga nam szkoła, w tym rodzice, nauczyciele, Rada Rodziców, parafia. Szczególnej pomocy udziela nam mieszkająca w sąsiedztwie pani Agata Szajna, wicedyrektor naszej Szkoły. Ksiądz w niedzielę na każdej mszy apelował o pomoc, co zaowocowało nie tylko zebranymi do puszki pieniędzmi, ale również kolejnymi telefonami z ofertą konkretnego wsparcia.

Konkretną pomoc zaoferował także Klub Kultury w Józefosławiu wraz z zaprzyjaźnioną  dyrektor panią Aliną Staniszewską. Sołectwo w Józefosławiu prowadziło zbiórkę podczas Kiermaszu Świątecznego w Parku Nivea. O niepozostawieniu nas bez pomocy zapewniają pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Piasecznie.

– Naszą rodzinę wspiera także Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych, w której pracuje mój mąż i jego przyjaciele ze środowiska wspinaczkowego. Wielu przyjaciół (bliższych i dalszych) zapewnia nas o modlitwie – dodaje kobieta.

– Bardzo dziękuję wszystkim. Za każdą wpłacaną złotówkę, każde słowo wsparcia i to morze pracy, którą ludzie dla nas wykonali i ciągle wykonują – zaznacza pani Maria. – Wiedzieliśmy, że mamy przyjaciół. Ale nie wiedzieliśmy, że aż tylu i do tego tak wielkodusznych. Przed nami dużo pracy, która potrwa pewnie kilka miesięcy, ale z takim wsparciem na pewno nam się uda.

Wciąż trwają zbiórki na rzecz poszkodowanych rodzin. Możemy dołączyć do tego wsparcia. Pieniądze można wpłacać: https://zrzutka.pl/egeg4p oraz https://zrzutka.pl/4y832z.