Oceń ten artykuł
(1 głos)

Metropolia – szansa czy zagrożenie? – pytali organizatorzy debaty, która odbyła się przed tygodniem w Piasecznie.

Młodzieżowa Rada Gminy Piaseczno oraz „Przegląd Piaseczyński” zaprosili do dyskusji przedstawicieli różnych ugrupowań zasiadających w Sejmie. Niestety na udział w debacie nie zgodzili się przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości ani Kukiz’15. Tym samym głos w sprawie pomysłu utworzenia Metropolii Warszawskiej zabrali tylko jego przeciwnicy: posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz, Michał Kamiński z Unii Europejskich Demokratów oraz wiceburmistrz Piaseczna Daniel Putkiewicz. I choć wśród publiczności nie zabrakło reprezentantów i zwolenników partii rządzącej, nie zabrali oni głosu w sprawie tzw. „dekretu Sasina”

Metropolie rządzą światem
Spotkanie rozpoczął reprezentant świata nauki – prof. dr hab. Grzegorz Jerzy Gorzelak z Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Mówił o znaczeniu metropolii dla rozwoju zarówno samych miast – metropolii – jak i całego świata.
– Metropolie rządza światem. To one są ośrodkami rozwoju gospodarczego, kulturalnego i społecznego – mówił. – Od siły polskich metropolii i ich powiązań biznesowych z innymi wielkimi miastami zależy pozycji Polski w gospodarce globalnej – zauważył i poinformował zebranych o szybkim awansie Warszawy na liście liczących się metropolii. W 2016 roku stolica Polski znalazł się na 18 miejscu na świecie, a na pierwszym w Europie Wschodniej.
Profesor podkreślał jednak, jak istotny jest sposób funkcjonowania metropolii i jak różne są modele zarządzania układem metropolitalnym.

Now(o/y)twór
W Polsce dominującym dotąd był model pewnego rodzaju związków dobrowolnych między gminami dotyczący głównie jakiegoś wspólnego interesu, najczęściej związanego z transportem.
– To, co się obecnie pojawiło, to projekt stworzenia struktury polityczno-administracyjnej, która ma być Metropolią Warszawską – mówił o propozycji posła Jacka Sasina prof. Gorzelak. Podkreślał, że metropolia de facto istnieje i funkcjonuje. A pomysł PiS to twór czysto administracyjny – stworzenie czwartej jednostki administracyjnej obok gmin, powiatów i województw.
– Metropolia istnieje, skoro my tu mieszkamy, a do Warszawy jeździmy do pracy, czy skoro warszawiacy przyjeżdżają do nas np. na rower – wtórował mu wiceburmistrz Putkiewicz. – A tymczasem ustawa jest zupełnie niejasna, nie określa żadnych konkretów, jeśli chodzi o zakres kompetencji poszczególnych jednostek – zwracał uwagę na najbardziej niepokojące strony projektu. Na brak określenia kompetencji poszczególnych jednostek administracyjnych w momencie „wchłonięcia” gmin przez Metropolię Warszawską i brak określonych źródeł finansowania poszczególnych zadań oraz samego procesu przekształcania zwracała też uwagę posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Interes polityczny
Michał Kamiński z kolei nie jest zaskoczony takim, a nie innym kształtem ustawy pisanej w pośpiechu, bo jej cel jest czysto polityczny.
– Wygrana w wyborach samorządowych w Warszawie ma znaczenie symboliczne – kto wygrywa w Warszawie, ten później wygrywa wybory. I po to są te wszystkie zmiany w ordynacji wyborczej czy pomysł utworzenia metropolii – mówił. – Ja wiem, że narażam się na zarzut, że mówię o polityce przy dyskusji o sprawach samorządowych, ale te powody są stricte polityczne – PiS chce zwiększyć swoje szanse na wygraną w Warszawie i będzie dążył do tego celu za wszelką cenę.
Ostrożny i odcinający się od kwestii politycznych Putkiewicz podkreślał, że nie do przyjęcia jest sposób siłowego i odgórnego narzucania tego pomysłu bez jakichkolwiek konsultacji społecznych.
– Co 4 lata politycy będą sobie zmieniać ustawę, a to samorząd musi się zająć realizacją wszystkich kwestii. To spowoduje totalny chaos. Kto będzie odpowiadał za drogi, szkoły, opiekę społeczną? Tego ustawa nie precyzuje. Najwyżej mówi, że „określą to odrębne przepisy” – nie ukrywał irytacji.
Te kwestie najbardziej interesowały samych mieszkańców. Pytali o to, gdzie trafią ich podatki po wprowadzeniu ustawy, czy do wspólnej warszawskiej puli, z której będzie się robić np. drogi w bardziej zaniedbanych gminach. Na to pytanie odpowiedzieć nikt nie był w stanie, bo to jedna z niesprecyzowanych w „dekrecie Sasina” kwestii.

Będzie referendum?
Publiczność zapytała też o to, czy Rada Gminy podejmie uchwałę dotyczącą referendum w sprawie przyłączenia Piaseczna do Metropolii Warszawskiej. Petycję w tej sprawie z 2 000 podpisów złożyli kilka dni wcześniej na ręce Piotra Obłozy, przewodniczącego RM, przedstawiciele piaseczyńskiego KOD-u.
Putkiewicz zapowiedział, że najprawdopodobniej rada się tym zajmie na najbliższej lub specjalnej sesji RM. Wcześniej jednak trzeba dobrze opracować pytania po to, by mieszkańcy mogli określić swoje oczekiwania ogólnie wobec współpracy metropolitalnej, a nie tylko opowiedzieć się za czy przeciw projektowi PiS. Tym bardziej że, jak wiemy, wojewoda zatrzymał już referendum w Warszawie i Podkowie Leśnej ze względu na treść pytań.
– Suweren czasem musi przemówić i tu nie chodzi o sympatie polityczne, tylko o to, w jakim kraju któregoś pięknego poniedziałku (bo wybory w Polsce odbywają się póki co w niedzielę) się obudzimy i co w ten poniedziałek zobaczymy na ekranach telewizorów– mówił z mocą Michał Kamiński, zwracając uwagę, że jedyną siłą, której obawia się Jarosław Kaczyński, jest siła „ulicy”, co udowodnił „czarny protest”, i zachęcał mieszkańców do aktywności w zbieraniu podpisów pod wnioskiem o referendum.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama