Nauczanie? Nie, dziękuję.

Jeśli nic się nie zmieni, w zawodzie nauczyciela pozostaną niebawem tylko ci, którzy nie będą widzieli dla siebie innej szansy. I garstka odpornych pasjonatów.

W piątek lub poniedziałek, bo w tym roku Dzień Edukacji Narodowej przypada w niedzielę, uczniowie i ich rodzice ruszą do szkół z kwiatami, czekoladkami i laurkami dla swoich nauczycieli. To bardzo miły dzień dla kadry pedagogicznej szkół różnego szczebla. Poza miłymi niespodziankami ze strony swoich podopiecznych, mogą też liczyć na dobre słowo od polityków, organów prowadzących i swoich dyrektorów. To również czas wręczania specjalnych nagród dla wyróżnionych nauczycieli oraz dyrektorów placówek oświatowych. Poza Dniem Nauczyciela tak miło bywa jeszcze tylko w dniu zakończenia roku szkolnego. Bo na co dzień nauczyciel to etatowy „chłopiec do bicia”. Narzekają na nich uczniowie, krytykują rodzice i naciskają na nich dyrektorzy. Są zakładnikami polityki oświatowej państwa. Rzesze urzędników, którzy nie mają pojęcia o tym, jak wygląda praca nauczyciela, z kim i w jaki sposób muszą pracować, tworzą kolejne pomysły na reformy, programy nauczania, zalecenia do realizacji podstawy programowej. Do tego dochodzi presja na jak najlepsze wyniki, co sprowadza się do wysokich ocen osiąganych przez uczniów na egzaminach. Zależy na tym i dyrektorom, którzy chcą, by to ich szkoła była najlepsza w gminie czy powiecie, i rodzicom.

Całości dopełniają kolejne rewolucyjne pomysły na szczeblu centralnym. Dla przeciętnego nauczyciela oznacza to, że co roku musi zmieniać całą dokumentację, by dostosować ją do obowiązującego prawa. Bierze też udział w licznych szkoleniach, zebraniach, radach pedagogicznych. Czy to się przekłada na jakość kształcenia? Jeśli już, to negatywnie. Ilość pobocznej działalności skutecznie skraca czas na przygotowanie się do lekcji. W wielu przypadkach dla dyrektorów najważniejszy jest „porządek w papierach”, bo kontrole zewnętrzne w szkole najczęściej sprowadzają się do weryfikacji dokumentacji.

A po drugiej stronie są uczniowie i ich rodzice. Ci najczęściej zgodnie chcą niemożliwego, czyli jak najmniejszym wysiłkiem ze strony ucznia osiągnąć jak najwyższe wyniki na egzaminie. Nauczycielom obrywa się więc za to, że zadają prace domowe, że robią kartkówki, że wymagają za wiele. „Szacunek dla zawodu nauczyciela” występuje już wyłącznie w literaturze i opowieściach dziadków. Nauczyciele są bombardowani wiadomościami, telefonami i wizytami rodziców. Nagrywani, zastraszani, ośmieszani przez uczniów. A to wszystko – wbrew temu, co mówi rząd i często powielają media – za coraz mniejsze pieniądze.

Trudno znaleźć drugi tak odpowiedzialny zawód i znakomita większość nauczycieli ma poczucie odpowiedzialności za powierzone im zadanie. Wielu jednak w ostatnim roku uznało, że czas zmienić profesję. Wiele szkół borykało się i nadal boryka z problemem znalezienia nauczycieli na wakaty. Na stronach Mazowieckiego Kuratorium Oświaty jest w tej chwili aktywnych 71 ogłoszeń o pracy dla nauczycieli w powiecie piaseczyńskim. W gminie Piaseczno w tej chwili brakuje jeszcze nauczycieli na 23,5 etatu (1 września było to 46 etatów). Przede wszystkim tradycyjnie są to wakaty dla nauczycieli zwanych potocznie „wspomagającymi”, ale w tym gronie jest też polonista, matematyk, fizyk.

Wielu nauczycieli z którymi rozmawiałam chciałoby zmienić zawód. Część boi się to zrobić ze względu na różne zobowiązania finansowe. Część czeka na upragnioną emeryturę. A część po prostu nie wyobraża sobie, że mogłaby robić coś innego. To niewielka grupa ludzi bardzo odpornych na stres i mających często współmałżonka, który dobrze zarabia. Znakomita większość lubi pracę z uczniami, ale jest wykończona tym wszystkim, co jej nierozerwalnie towarzyszy.

Na koniec anegdota z jednej z lesznowolskich szkół. Uczeń mówi do nauczyciela:

– Proszę pani, po co pani to robi? Za takie pieniądze? Ja sobie właśnie buty kupiłem za połowę pani pensji.

Nauczycielom życzymy dużo cierpliwości i siły, by realizować swój zawód z pasją mimo… mimo wszystko. I takich spotkań z uczniami, które dodają skrzydeł i sprawiają, że trudno ten zawód porzucić.