Lato w... szkole

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Gmina zapewni opiekę i atrakcje aż 915 dzieciom. Mimo to rodzice narzekają na sposób organizacji akcji "Lato w mieście".

 

Organizowane od lat w piaseczyńskich szkołach swoiste "półkolonie" cieszą się coraz większą popularnością. Rodzicom ułatwia to zorganizowanie opieki dla swoich dzieci, przynajmniej na pewien fragment trwających ponad dwa miesiące wakacji. Przy okazji jest to bardzo tania forma wypoczynku, co dodatkowo zwiększa jej atrakcyjność dla rodziców, którzy płacą najczęściej tylko za bilety wstępu do kina, na basen czy do muzeum. Resztę finansuje gmina.

– Pieniądze pochodzą z opłat za wydane zezwolenia na sprzedaż alkoholu – informuje wiceburmistrz Hanna Kułakowska-Michalak. – Podejmowana akcja nie jest co prawda zadaniem obowiązkowym gminy, ale w ten sposób zaspokajamy ważne potrzeby naszych mieszkańców.

Rodzice "polują" na miejsca podczas organizowanego w szkołach wypoczynku. Najczęściej oferta dotyczy dwóch tygodni wakacji.

– W ogóle nie ma tu żadnej koordynacji – skarży się nasza czytelniczka. – Szkoły robią "lato w mieście" w tym samym terminie, a co ja mam zrobić z dzieckiem przez resztę wakacji? – irytuje się.

Burmistrz Kułakowska-Michalak wyjaśnia, że UG określa ogólne zasady i budżet przeznaczony na ten cel, natomiast bezpośrednimi organizatorami akcji są szkoły. Termin półkolonii w poszczególnych placówkach ustalają dyrektorzy biorąc pod uwagę dostępność nauczycieli i plany remontowe. W tym roku akcję zorganizują prawie wszystkie placówki z wyjątkiem SP nr 3 w Piasecznie.

– Mamy określoną pulę pieniędzy i jeśli któraś szkoła nie zdecyduje się na organizację wypoczynku, będziemy mogli przesunąć pieniądze do innej placówki, żeby mogła przyjąć większą liczbę dzieci – wyjaśnia wiceburmistrz.

W tym roku w wakacje z takiej formy wypoczynku będzie mogło skorzystać aż 915 dzieci. Liczba chętnych z roku na rok rośnie, a mimo to nie brakuje osób niezadowolonych.

– To dodatkowa oferta, którą kierujemy przede wszystkim do najmłodszych dzieci, których rodzice nie mogą zostawić samych w domu. Chcielibyśmy też żeby skorzystały z niej przede wszystkim te dzieci, które na inne wakacyjne atrakcje nie mają szans – podkreśla Hanna Kułakowska-Michalak.

To odpowiedź na zgłaszany przez rodziców problem zbyt małej liczby dostępnych miejsc w stosunku do zainteresowania. 

– Lista chętnych jest znacznie dłuższa niż liczba miejsc – zauważa nasza czytelniczka. – Ciekawe, jakie kryteria przyjmowania teraz szkoły ustalą?

Środki z funduszu alkoholowego mogą być dedykowane działaniom profilaktycznym; zazwyczaj w pierwszej kolejności przyjmowane są dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Stąd najczęściej rekrutacją zajmują się w szkołach pedagodzy, którzy najlepiej znają sytuację swoich podopiecznych. Nie praktykuje się też raczej przyjmowania uczniów z innych szkół.

– To skomplikowane dla dyrektorów ze względu na kwestie ubezpieczenia czy ochrony danych osobowych – wyjaśnia wiceburmistrz i nieco się dziwi skargom rodziców. – Staramy się zrobić coś dodatkowego, nadprogramowego, a mam wrażenie, że nie każdy potrafi to zauważyć i pojawiają się głosy krytyczne, choć zdecydowanie więcej jest tych pozytywnych.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama