Las do worka

Jeśli nadal będziemy wygrabiać nasze leśne działki do czysta, niebawem problem się skończy, bo drzewa pousychają.  

Odkąd w życie weszły przepisy nakazujące gminom odbiór sprzed naszych posesji wszystkich wystawionych tam odpadów, można odnieść wrażenie, że straciliśmy zdrowy rozsądek. Widać to każdej jesieni, kiedy z drzew zaczynają spadać liście, które następnie pieczołowicie grabimy i… pakujemy w plastikowe worki. Niejednokrotnie przed domami czeka potem na odbiór kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt worków. Tak duża liczba worków sprawia, że po odbiorze odpadów zielonych z zaledwie kilku posesji samochód już jest zapełniony. Co za tym idzie, rodzi się problem nieterminowego odbioru śmieci. Siłą rzeczy tak duże ilości odbieranych odpadów biodegradowalnych muszą się przełożyć na wzrost cen za usługi firm śmieciarskich. Są to jednak kwestie drugorzędne. Znacznie poważniejszym problemem jest to, że takimi działaniami zamieniamy nasze działki w biologiczne pustynie.

Co się kryje pod liśćmi?

Czy grabienie liści jest konieczne? Z biologicznego punktu widzenia należałoby to robić tylko w przypadku drzew zaatakowanych przez choroby czy szkodniki. W każdym innym razie liście zamienią się w ściółkę, która po pierwsze chroni przed wysychaniem i mrozem ziemię oraz to, co na niej i pod nią rośnie, a po drugie odżywia glebę. I wbrew pozorom nie wpłynie negatywnie na nasz trawnik. Wystarczy zerknąć na lasy, w których nikt przecież liści nie grabi, a roślinność ma się doskonale, dopóki nie dosięgnie jej ręka człowieka. Jeśli pozostawimy niezgrabione liście na trawniku, zaoszczędzimy sobie pracy i ochronimy przyrodę. Nie tylko o rośliny bowiem chodzi. Ściółka to miejsce, w którym żyje wiele gatunków grzybów i bakterii, jak również owady, pajęczaki czy pierścienice. Ich obecność wspiera rozkład, ale są też pożywieniem np. ptaków. W ściółce chowają się też małe zwierzęta, np. jeże, które przed zapadnięciem w sen zimowy zakopują się pod stertami liści.

Znaleźć złoty środek

To zrozumiałe, że osoby, które mają zagospodarowany ogród, dbają o jego estetyczny wygląd. Warto wtedy w jakimś kącie znaleźć miejsce na kompostownik i przynajmniej część liści przetworzyć tam na naturalny nawóz, którym wiosną zasilimy nasze drzewa i krzewy. Znacznie mniej zrozumiała jest sytuacja, w której ktoś kupuje lub buduje dom na zalesionej działce, po czym usiłuje ją zupełnie tego leśnego charakteru pozbawić. Przyrodnicy nie mają bowiem wątpliwości, że przez wygrabianie ziemi do ostatniego liścia, pozbawione ściółki drzewa uschną w ciągu kilku, kilkunastu lat.

Może przed następnym grabieniem warto się zastanowić, czy rzeczywiście naszym celem jest zapakowanie lasu w plastik i wywiezienie go na wysypisko lub do spalarni.