Ładny szyld

556

Dzisiaj radni podejmą decyzję czy wprowadzić w życie uchwałę krajobrazową, która ma regulować porządek w przestrzeni miejskiej.

Wbrew obiegowej opinii, uchwała krajobrazowa w swoim założeniu nie ma na celu ograniczenia możliwości reklamowania się przez przedsiębiorców. Jej zadaniem jest uporządkowanie przestrzeni publicznej. Jedno i drugie nie musi się wykluczać, a praktycznych tego przykładów w dużych miastach jest coraz więcej.

Nie chodzi też wyłącznie o wiszące wszędzie bannery czy wielkoformatowe reklamy. Chaos w przestrzeni miejskiej wprowadzają też szyldy.

W polskich miastach panuje tandeta i pstrokacizna. Piaseczno wcale im nie ustępuje. I trudno tu wskazać jakiegoś konkretnego przedsiębiorcę, bo wygląda tak większość szyldów.

Recepta na dobry szyld jest prosta. Powinien być estetyczny i nieagresywny. W głosowanej dzisiaj uchwale jest rozdział poświęcony samym szyldom (więcej o uchwale napiszemy w następnym numerze). Chociaż trudno zakazać tandety, uchwała ogranicza ułańską fantazję. Zakazuje stosowania szyldów na balkonach, loggiach, tarasach, a także w formie bannerów czy siatek, odbijających światło, odblaskowych, w formie projekcji świetlnych i elementów ruchomych, w formie światła pulsującego, o zmieniającym się natężeniu czy błyskowego. Nakazuje także, aby w obrębie jednej elewacji łączna powierzchnia szyldów, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych nie przekraczała 30% (zapisów w tym paragrafie jest dużo więcej).

Jednak estetyczny i nieagresywny nie oznacza niewidoczny. To właśnie pstrokate szyldy, często w towarzystwie innych, również pstrokatych (lub co gorsza w formie pulsującego światła) szyldów, oklein, na pomalowanej na inny kolor niż reszta budynku części elewacji należącej do danego lokalu, są kompletnie niewidoczne. Wzrok się męczy, nie rejestruje przekazu. A to przecież o przekaz przedsiębiorcy chodzi, a nie o widoczność (bo ta bez przekazu jest dla reklamy niczym).

Stowarzyszenie Traffic Design, m.in. w Gdyni i Warszawie, przeprowadziło projekt „re:design”, który miał na celu stworzenie nowych szyldów dla rzemieślników. Powstały w formie ręcznie malowanych liter na elewacji, wyciętych w metalu liter czy neonowych rurek.

Te ostatnią technikę zastosował piaseczyński Holtrade, który na ceglanej elewacji powiesił nazwę swojej firmy, wykonaną ze świecących rurek w firmowych różowych barwach.

Neon w reklamach zewnętrznych był niezwykle popularny w Polsce w latach 60. i 70. XX wieku. Później przyszedł kryzys gospodarczy, a następnie Polacy odkryli bannery, kasetony, siatki, okleiny czy tablice świetlne. Neon jednak od kilku lat wraca do łask.

Przedsiębiorcy powinni jednak zwrócić uwagę, czy bardziej widoczny jest neon firmy Holtrade czy kolejny pstrokaty szyld w ciągu innych pstrokatych szyldów. Bo fakt, że ten pierwszy poprawia jakość przestrzeni miejskiej, jest raczej oczywisty.