Kto produkuje śmieci?

368

Przy rosnących drastycznie kosztach odbioru odpadów zaczynamy się zastanawiać nie tylko nad tym, dlaczego rosną ceny, ale również nad tym, kto powinien za to zapłacić.

Jeszcze do niedawna opłata za odbiór odpadów nie była jakąś drastyczną pozycją w rodzinnym budżecie. Zwłaszcza jeśli decydowaliśmy się na segregację odpadów. Ta jednak staje się coraz bardziej skomplikowana, zwłaszcza jeśli mieszkamy w niewielkim mieszkaniu, w którym wygospodarowanie osobnych pojemników na szkło, papier, tworzywa sztuczne i metal, odpadki biodegradowalne oraz te, które do przetworzenia się nie nadają, jest dużym wyzwaniem. A nie należy zapominać o bateriach, aerozolach, opakowaniach po farbach, przeterminowanych lekach, żarówkach itd., z którymi trzeba z kolei udać się do PSZOK. Nie dość więc, że nasze domy i mieszkania zamieniają się powoli w składy materiałów różnych, to jeszcze za ich odbiór mamy płacić w okolicach 30 zł miesięcznie od osoby. To powoduje znaczny opór mieszkańców, szukanie winnych tej sytuacji, najczęściej zresztą po omacku, bo na tak drastyczny wzrost cen składa się wiele elementów. Bezpośredni odbiorcy, czyli firmy śmieciarskie, dyktujący warunki w przetargach podwyższają ceny po pierwsze ze względu na nieprzewidywalność rynku związaną ze zmieniającymi się co chwilę przepisami. A po drugie ze względu na wielokrotny wzrost cen za odbiór odpadów w Regionalnych Instalacjach Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK). Te z kolei rosną między innymi dlatego, że nie mają rynku zbytu na towary nadające się do przetworzenia. Do niedawna znakomita większość tworzyw sztucznych z europejskiego rynku była skupowana przez kraje azjatyckie, przede wszystkim Chiny. Teraz przepływ śmieci między krajami został ograniczony przepisami, ale też nadzwyczaj intensywnie rozwijający się rynek chiński sam zaczął produkować znaczne ilości tworzyw sztucznych. A polski rynek nie jest gotowy na przetworzenie produkowanych przez nas śmieci.

No właśnie. Tylko przez kogo produkowanych? Coraz częściej konsumenci zaczynają zwracać uwagę na to, że są oni tylko ogniwem pośrednim w tej produkcji odpadów, a tymczasem ciężar finansowania gospodarki odpadami spada tylko na nich. Weźmy pierwszy z brzegu przykład. Kupuję krem do twarzy w sklepie internetowym. Dostaję kartonową paczkę 5-10 razy większą niż opakowanie kremu, luki są wypełnione zazwyczaj folią w jakiejś postaci. Sam krem zaś jest opakowany w folię, pod którą ukrywa się kartonik, w którym jest dodatkowy kartonik zabezpieczający słoiczek oraz gigantyczna ulotka i dopiero krem w szklanym słoiku z plastikową zakrętką.

– Przychodzę do marketu, potrzebuję włoszczyznę. Kupując ją nabędę przy okazji folię i styropianową tackę – zwraca uwagę jedna ze świadomych konsumentek. Często nie mamy wyjścia, musimy kupić towar w opakowaniu, które oferuje producent. Zdaniem wielu osób ciężar odpowiedzialności za ilość wytwarzanych odpadów powinien spadać więc również na producentów. Taki postulat między innymi trafi do Ministerstwa Środowiska w liście przygotowywanym wspólnie przez włodarzy gmin powiatu piaseczyńskiego. Czy możemy liczyć na zmiany prawne w tym zakresie? Lobby producenckie prawdopodobnie będzie się bronić. A ceny za odbiór odpadów będą rosnąć, przede wszystkim dlatego, że segregacja marnie nam wychodzi. Ale o tym problemie napiszemy w kolejnym artykule.