Komunikacja jest niezwykle istotna

9

O drogach, komunikacji (publicznej i tej z mieszkańcami) i planach na przyszłość z wiceburmistrzem Piaseczna Robertem Widzem rozmawia Joanna Grela.

Za co nowy wiceburmistrz będzie odpowiadał?

Ogólnie za strategię i rozwój, czyli planowanie przestrzenne, gospodarkę gruntami, ochronę środowiska oraz transport i infrastrukturę, czyli drogi i transport publiczny.

Będzie Pan chciał zmieniać coś w wydziałach, które są w Pana kompetencjach?

Powinna się zmienić organizacja pracy. To, o czym w kampanii i w wywiadach mówił Daniel Putkiewicz, czyli komunikacja między wydziałami i upraszczanie procedur. Nie wszystko oczywiście da się zrobić z powodu przepisów, ale na pewno wiele rzeczy możemy wewnątrz wydziałów przeorganizować. Druga rzecz, która jest do zrobienia, to wykorzystywanie technologii informatycznych do tego, żeby wspomagać pracę urzędników, a w urzędach to bardzo kuleje. To jest dla mnie – kogoś, kto przyszedł z korporacji – zupełnie naturalne w codziennej pracy.

No właśnie. Radnym został Pan 4 lata temu, ale ma Pan bardzo duże korporacyjne doświadczenie.

Po studiach rozpocząłem pracę w Akademii Górniczo-Hutniczej, gdzie byłem asystentem, ale dosyć szybko zacząłem pracę w amerykańskiej firmie informatycznej jako inżynier, skończyłem jako prezes polskiego oddziału tej spółki. Odpowiadałem też za biznes w tzw. EMEA czyli Europe, the Middle East and Africa (państwa położone w Europie, na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce – przyp. red.), czyli zarządzałem grupą ludzi w całym tym regionie.

Z otrzymanych od burmistrza kompetencji, co jest według Pana najważniejsze?

Wszystko jest bardzo ważne, ale z punktu widzenia wszystkich mieszkańców to drogi.

Ale te drogi, które są dla mieszkańców najważniejsze i są w zasadzie w najgorszym stanie, są w zarządach powiatu, województwa i kraju, nie gminy.

Dlatego nie wyobrażam sobie pracy nad układem komunikacyjnym gminy bez kontekstu starostwa powiatowego, województwa i GDDKiA (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad – przyp. red.). Drogi to taki system naczyń połączonych. Problem korka na Dworcowej może nie mieć źródła na Dworcowej tylko na innej ulicy. Ale tu potrzebne są nam dane, badania. Dlatego chyba pierwszą rzeczą jaką zrobimy ze starostwem i – mam nadzieję – w powiązaniu z innymi gminami, to model, który pokaże nam natężenie ruchu, przepływy, dokąd ludzie jeżdżą, czemu znajdują się na tym skrzyżowaniu.

Dla mieszkańców zaraz po drogach chyba najważniejszy jest transport publiczny, zwłaszcza kolej.

O kolei musimy rozmawiać z urzędem marszałkowskim i będziemy to robić. Tutaj my jesteśmy pośrednikiem między mieszkańcami a urzędem marszałkowskim. Kolej powinna być podstawowym środkiem komunikacji i do tego powinniśmy dostosować też komunikację autobusową, zwłaszcza nasze lokalne linie. Zresztą jeżeli połączenia autobusowe ze stacją będą atrakcyjne to zmniejszy się też ilość samochodów w okolicach dworca.

Ale żeby zrozumieć potrzeby mieszkańców trzeba się z nimi komunikować. Mieszkańcy komunikują się dzisiaj na Facebooku, ale trudno oczekiwać od urzędników, tym bardziej od burmistrzów, żeby spędzali czas na szukaniu i czytaniu komentarzy i postów.

Można taki proces pewnymi narzędziami usprawnić. Jesteśmy w stanie wyłapywać posty dotyczące gminy albo hasztagi (symbol #, który umożliwia w mediach społecznościowych grupowanie wiadomości – przyp. red.) np. #piaseczno. Ale ważne, żebyśmy jako urząd traktowali taki wpis na równi ze zgłoszeniem przez telefon, aplikacje, mailem czy na piśmie. Jednak istotą jest, żebyśmy z takim zgłoszeniem coś zrobili. Zresztą z punktu widzenia mieszkańca ważne jest, żeby poza zgłoszeniem problemu, mógł też szybko uzyskać informację, np. czemu od rana kopią mu coś pod blokiem. Ale urząd też musi jeszcze sprawniej niż teraz informować o pewnych działaniach i sytuacjach. Powiem niepopularną rzecz, ale każdy telefon do urzędnika zajmuje mu czas i on wtedy nie może robić tego, czego nikt inny za niego nie zrobi, czyli wykonywać swojej pracy. Wbrew pozorom takich telefonów dziennie jest bardzo dużo. I zwykle ten telefon mieszkańca do urzędnika nie jest wcale miły, bo mieszkaniec ma o coś pretensje. Ale tak jak rozmawiamy, ta komunikacja z mieszkańcami jest niezwykle istotna. Wdrożenie takiego systemu nie będzie wcale proste, ale jest do zrobienia. Wcale nie będzie też drogie, bo ułatwimy życie mieszkańcom, ale także pracę urzędnikom i oszczędzimy ich czas.