Każdy Polak to dendrolog

148

Niemal każde ścięte w przestrzeni publicznej drzewo rozpoczyna długą i emocjonalną dyskusję w mediach społecznościowych. W opinii większości usuwane drzewa są zdrowe, a powody wycinki są najdelikatniej rzecz ujmując niewłaściwe.

Ostatnio emocje rozpaliła wycinka starych dębów przy ul. Szpitalnej w Piasecznie. Na pierwszy rzut oka, przy drodze widać wyraźnie zdrowe plastry drzewa. Wystarczy jednak podejść bliżej, by zobaczyć, że niestety nie wszystkie fragmenty wyglądają tak idealnie.

Jednak internauci wiedzą swoje. Gdyby kierować się ich opiniami, można dojść do wniosku, że urzędnicy notorycznie wycinają zdrowe drzewa. Najprawdopodobniej po to, by szkodzić zdrowiu mieszkańców, a dodatkowo pozyskać drewno na opał, bo i takie komentarze się pojawiają.

Koszty uboczne inwestycji

Dlaczego drzewa przy ul. Szpitalnej zostały ścięte? Jak wyjaśniła nam Monika Szkuta z Wydziału Utrzymania Terenów Publicznych UG, drzewa były uschnięte, co dokumentują zdjęcia z okresu wegetacji. Niestety prawdopodobnie ich los podzielą pozostałe drzewa z tego pasa zieleni. Kilka lat temu wycięto fragment lasu i utwardzono drogę, potem na wniosek mieszkańców powstał parking. Prace budowlane prowadzone przy budowie drogi i parkingu najprawdopodobniej uszkodziły bryłę korzeniową drzew. Niewielka ilość gruntu, który przyjmuje potrzebną roślinom wodę , również nie sprzyja ich dobrej kondycji. A samorząd z kolei musi dbać o bezpieczeństwo mieszkańców. Co oznacza konieczność usunięcia drzew, które mogłyby stanowić zagrożenie w przypadku silnego wiatru czy dużych opadów śniegu.

Bezpieczeństwo najważniejsze

Głównym powodem prowadzonych przez samorządy wycinek jest bezpieczeństwo. Pracownicy Wydziału UTP kontrolują stan drzew na swoim terenie, reagują też na zgłaszane przez mieszkańców uwagi. Zgodnie z procedurą, Gmina składa wniosek o zgodę na wycinkę do starostwa. W niebudzących wątpliwości przypadkach (a mowa o pracowniku urzędu posiadającym odpowiednie przygotowanie merytoryczne) urzędnik samodzielnie uzasadnia wniosek.

– Jeśli mamy wątpliwości co do stanu drzewa wskazanego do wycinki, zamawiamy ekspertyzę dendrologiczną – informuje Monika Szkuta. – Jest ona jednak bardzo droga, kosztuje około 2 tys. zł dla jednego drzewa – podkreśla. Decyzję wydaje komisja ze starostwa. W przypadku drzew znajdujących się na terenie objętym ochroną konserwatorską, decyzja należy do konserwatora zabytków. Po otrzymaniu zgody na wycinkę, Gmina zleca ją wyłonionej w przetargu na pielęgnację zieleni firmie, która ma również uprzątnąć teren i zutylizować drewno.

Pracownicy Wydziału UTP podkreślają, że ich głównym zadaniem jest troska o utrzymanie zieleni miejskiej w dobrej kondycji. I starają się raczej o nowe nasadzenia niż wycinanie drzew.

– Czasem jednak drzewo trzeba wyciąć, żeby zapobiec tragedii. To są zawsze trudne decyzje. Rzadko da się jednoznacznie stwierdzić czy się przewróci czy nie, trzeba szacować ryzyko – podkreśla burmistrz Daniel Putkiewicz.