Jest dobrze, a mieszkańcy przewrażliwieni

Mieszkańcy uzdrowiska narzekają na jakość powietrza. Straż miejska i urzędnicy ratusza twierdzą z kolei, że problemu właściwie nie ma.

Zgłoszenia dotyczące smrodu, który uniemożliwia otworzenie okien czy wyjście z psem na spacer, napłynęły w ubiegłym tygodniu z kilku miejsc w Konstancinie-Jeziornie.

– Czy ktoś może mieszka w okolicach Oborskiej, Niecałej, Słomczyńskiej, Prusa i też czuje ten smród, bo tego nie można inaczej nazwać? Smród pochodzący ze spalania czegoś, czego z całą pewnością spalać nie wolno. Śmierdzi mniej lub bardziej co wieczór i to powtarza się w okresie grzewczym od lat – napisała na konstancińskim forum jedna z mieszkanek w czwartkowy poranek. Odezwały się podobne głosy z kilku innych miejsc uzdrowiskowej miejscowości.

– Otrzymaliśmy zgłoszenie zarówno od mieszkanki jak i od policji, która taki sygnał dostała – przyznaje jeden z pracowników konstancińskiej straży miejskiej. – Podjęliśmy czynności sprawdzające tego samego dnia wieczorem, ale nie stwierdziliśmy podejrzanego zapachu – wyjaśnia i zapewnia, że sprawdzona została również pobliska budowa, która została wskazana jako ewentualne miejsce, z którego taki „podejrzany zapach” mógłby pochodzić, bowiem mieszkańcy mówili o substancjach chemicznych. Snuje też domysły na temat przelatujących samolotów jako ewentualnego źródła zapachu.

– A może to po prostu zapach paliwa pochodzący od przelatujących samolotów?

Sprawdzają organoleptycznie

Zdaniem mieszkańców działania straży miejskiej w zakresie kontroli zanieczyszczania powietrza są nieskuteczne. Oczekują od służb egzekwowania przepisów dotyczących zakazu spalania określonych materiałów. Jaki jest zakres działań SM w tej materii?

– Badania prowadzimy organoleptycznie, czyli z wykorzystaniem zmysłów – informuje zastępca komendanta SM Sylwester Ropielewski. – Kierujemy się węchem, a tam gdzie zostaniemy wpuszczeni na teren posesji, sprawdzamy też, czym jest palone. W zakresie kontroli jest też sprawdzenie deklaracji na odbiór odpadów – dodaje i podkreśla, że właściwie blisko 100% zgłoszeń dotyczy sytuacji, w których nie można mieć zastrzeżeń odnośnie palonego materiału.

– Mieszkańcy są przewrażliwieni, a tymczasem zachodzą zupełnie naturalne procesy zwiększonego dymienia na pewnych etapach palenia opałem stałym – zauważa. Zdarza się też np. palenie wilgotnym drewnem, ale tego wszystkiego prawo nie zabrania. A niejednokrotnie dostajemy wezwania w miejsca, które są opalane paliwem gazowym.

Dron już zbadał powietrze

Konstancińscy strażnicy nie pobierają próbek popiołu do badania, bo nie mają podpisanej umowy na takie badania. Jak nam wyjaśnił jeden z pracowników, czekają na dron, który będzie pobierał próbki bezpośrednio z zanieczyszczanego powietrza. Zaskoczeni tą informacją postanowiliśmy się dowiedzieć co stało się z dronem, który miał prowadzić badania już w październiku.

– To zadanie realizuje Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa – wyjaśnia Ropielewski. – My mamy być wzywani niejako do asystowania przy badaniach.

W wydziale dowiedzieliśmy się, że badania zostały przeprowadzone w październiku.

– Nie było wskazań, które uzasadniałyby wzywanie straży miejskiej – wyjaśnia zastępca kierownika Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Anna Stefaniak. – Czekamy na opracowanie i wnioski, ale wiadomo już, że wskazania były pozytywne, w większości był to kolor zielony i czasem żółty – zaznacza.

Poczekamy na raport firmy, która przeprowadziła badania dronem. Usługa kosztowała gminę blisko 34 tys. złotych. Warto zauważyć, że trafił nam się wyjątkowo ciepły październik, co istotnie mogło wpłynąć na wyniki przeprowadzonych badań.