Jak sardynki

194

Obowiązujące od ubiegłego tygodnia zmiany w komunikacji to gorący temat wśród mieszkańców. Narzekają przede wszystkim na ogromny tłok w autobusie jeżdżącym do Wilanowa.

Największy opór mieszkańców od początku budziła zmiana trasy autobusów wszystkich linii jeżdżących z centrum miasta w kierunku Wilanowa. Zarówno 710, 724 jak i 742 kończą teraz swoją trasę przy stacji metra Kabaty. Problem rozwiązano , wprowadzając nową linię 251, która jeździ od Starej Papierni do stacji metra Wilanowska przez Wilanów. Rozkład jazdy został dopasowany do potrzeb uczniów, którzy tym autobusem mogą dojechać do szkół w Wilanowie, czy dorosłych jadących do pracy na 8.00, ale jest pewien problem.

– Kto wymyślił taki mały autobus jako jedyny na tę trasę? – irytuje się pani Małgorzata. – Już z pierwszego przystanku ruszamy jak sardynki, a co mówić o dosiadających się po drodze?

Autobus jest hybrydowy, znacznie krótszy od jeżdżących niegdyś tą trasą „siedemsetek”.

– Nie ma mowy, żebyśmy zrezygnowali z autobusu hybrydowego w miejscowości uzdrowiskowej – zaznacza od razu burmistrz Kazimierz Jańczuk. Innym rozwiązaniem byłoby zwiększenie częstotliwości kursowania autobusów w porannym szczycie. I to nie tylko na trasie do Wilanowa, ponieważ jadące rano do metra Kabaty autobusy również są przepełnione już dojeżdżając do centrum miasta. Niewykluczone, że z linii dojeżdżających do metra skorzystałaby większa liczba mieszkańców, gdyby poprawiły się warunki.

– W sumie mógłbym dojeżdżać teraz do pracy metrem zamiast stać w korku, ale nie wyobrażam sobie wciskania się do autobusu dwa razy dziennie – mówi pracujący w centrum Warszawy informatyk. Zmiana częstotliwości kursowania autobusów wiązałaby się oczywiście z większymi wydatkami gminy.

– Nie wydam więcej pieniędzy, bo ich nie mam – mówi Jańczuk. – Mnóstwo osób jest zadowolonych i dziękuje za wprowadzone zmiany – podkreśla. Informuje też, że do końca października zarówno ZTM jak i Urząd Gminy przyjmuje uwagi na piśmie dotyczące wprowadzonych zmian.

– Usiądziemy później wspólnie z przedstawicielami ZTM i zastanowimy się, czy są możliwe i potrzebne jakieś przesunięcia w ramach istniejących kursów – zapewnia burmistrz Jańczuk. – Oczywiście może być tak, że my sami czegoś nie zauważamy i warto posłuchać mieszkańców.