Historia jednego drzewa

494

Jak drzewo ze Skweru Kisiela przywędrowało na Górki Szymona? I dlaczego? Rozwikłaliśmy zagadkę.

Jedna z naszych redakcyjnych koleżanek urządziła akcję sprzątania Górek Szymona. W sobotnie południe kilku osobom udało się zebrać 8 120-litrowych worków pełnych różnorakich opakowań, butelek… Sprzątających najbardziej jednak zaintrygował pień drzewa ze Skweru Kisiela. Natknęli się na niego na polanie, na której jest miejsce na ognisko. Skąd wiadomo, że to drzewo ze Skweru Kisiela? To pierwszy element śledztwa. Drzewo bowiem było we włóczkowym ubranku. Pierwszy trop prowadził więc do Stowarzyszenia Ciąg Dalszy Nastąpi, które jesienią i wiosną „ubrało” pnie na placu. Intuicja okazała się słuszna, do członków Stowarzyszenia dotarła informacja, że drzewo zostało usunięte z powodów zdrowotnych. Pytanie, jak się znalazło na Górkach Szymona? Odpowiedź Wydziału Utrzymania Terenów Publicznych jest właściwie bardzo pozytywna i rozsądna.

– Z Placu Kisiela zostały usunięte dwie obumarłe lipy, w ich miejsce posadzono nowe egzemplarze. Wykonawca wywiózł pocięte kawałki pni na palenisko na Górkach Szymona, aby użytkownicy mogli wykorzystać je na ognisko. Dzięki takim akcjom, unikamy sytuacji, gdy ludzie w poszukiwaniu drewna, łamią gałęzie zdrowych drzew rosnących na terenie objętym ochroną krajobrazową, jakim są Górki Szymona – przekazała nam informację Anna Grzejszczyk z Biura Promocji.

Pomysł wydaje się ze wszech miar dobry. Trochę tylko intryguje nas wielkość i opakowanie tego konkretnego ogniskowego polana. Ale może to nam brakuje wyobraźni.