Gorzej niż bydło

Pasażerowie kolei mazowieckich notorycznie narzekają na zbyt krótki skład pociągów w godzinach szczytu. Często już w Piasecznie nie wszyscy są w stanie wsiąść.

Bardzo często dostajemy od mieszkańców skargi dotyczące pojemności pociągów jeżdżących linią radomską w godzinach szczytu.

– To są chyba jakieś żarty! Przyjechał jeden skład, ludzie wpychali się na siłę, a i tak nie wszystkim udało się wsiąść. Ktoś już zemdlał! – alarmowała studentka Marta, przesyłając do redakcji zdjęcie kompletnie zatłoczonego wnętrza pociągu. Z relacji pasażerów wynika, że długość składu się zmienia. W momencie kiedy przyjedzie tzw. pojedynczy EZT szanse na to, że do pociągu wsiądą na stacji w Piasecznie wszyscy pasażerowie, są niewielkie. A przecież na kilku kolejnych stacjach dosiadają się kolejni pasażerowie, zaś tłok w pociągu rozluźnia się dopiero od Służewca.

Jak sardynki

Takie sytuacje mają też miejsce popołudniami. Wtedy jednak pasażerowie, którzy nie ryzykują już spóźnienia do pracy czy szkoły, reagują mniej nerwowo. Oczywiście pod warunkiem, że nie spieszą się po dziecko do przedszkola czy na zebranie w szkole i nie oznacza to czekania 40 minut na kolejny pociąg.

– Jesteśmy traktowani gorzej niż bydło, bo jego przewóz w humanitarnych warunkach pewnie regulują jakieś unijne normy, których przekroczenie jest karane, a my powinniśmy się cieszyć, że w ogóle możemy dojechać – irytuje się pani Monika. Największy problem jest rano, kiedy wszyscy pasażerowie usiłują na podobną godzinę dotrzeć do szkół czy pracy. Z Piaseczna jadą wówczas 3 pociągi: o godz. 6.42, 7.00 i 7.07. Ten ostatni dojeżdża do centrum Warszawy dość późno, dla tych, którzy potrzebują dotrzeć na 8.00, optymalny jest pociąg o 7.00. Na ten o 7.07 czekają zwykle ci, którzy nie zdołali wsiąść w ten o 7.00 lub pracujący i uczący się blisko stacji kolejowej w Warszawie. Pociąg o 6.42 ma początkową stację w Piasecznie, więc przynajmniej nie dojeżdża na peron już zatłoczony. Niestety też ma krótki skład.

– Jest to pociąg jadący na krótszej trasie. W kontekście tego, oraz z uwagi na dość sporą liczbę innych pociągów jadących w porannym szczycie, z naszych obserwacji wynika, że zestawienie pociągu jest wystarczające – poinformowała nas rzecznik Kolei Mazowieckich Donata Nowakowska.

Niejasne odpowiedzi

Usiłowaliśmy dowiedzieć się u przewoźnika, z czego wynika dyspozycja tak krótkich składów oraz brak regularności w tym względzie. Czy chodzi o brak wagonów? Przepustowość linii?  Długość peronów na wcześniejszych, nieprzebudowanych jeszcze odcinkach? Wszystkie te przyczyny mogą mieć miejsce. Dowiedzieliśmy się tylko, że pociąg nr 91902/3 (ten z Góry Kalwarii, w Piasecznie o 7.00) nie może mieć zwiększonego zestawienia.

– Wynika to z dwóch przyczyn technicznych – w przypadku Góry Kalwarii jest to zbyt krótki peron, poza tym pojazd obsługujący ten pociąg ma bardzo skomplikowany obieg, uniemożliwiający zwiększenie zestawienia – wyjaśniła (choć to chyba nienajlepsze określenie) pani rzecznik. Innymi słowy lepiej nie będzie, bo to niemożliwe, rzekomo z przyczyn technicznych. Z czego wynikają wariacje na temat długości składu tego samego pociągu, już się nie dowiedzieliśmy. Podobnie jak tego, czy w ogóle możliwe jest zwiększenie częstotliwości kursowania pociągów czy wydłużenia składów (wszak trwa przebudowa linii i oddane do użytku odcinki dysponują już dłuższymi peronami).

Na pytanie o to, czy będzie to możliwe w przyszłym roku, kiedy do pociągów będzie chciał rano wsiąść „podwójny rocznik” uczniów szkół średnich, Donata Nowakowska odpowiedziała:

– W przypadku istotnie zwiększonego zapotrzebowania będziemy rozpatrywać możliwość ewentualnego zwiększenia zestawienia.

Czy należy z tego wnioskować, że jednak możliwe jest zwiększenie, a obecnie KM uznaje, że dostępność pociągu jest wystarczająca? Trudno powiedzieć.