Czego nie ma Wisła

0
233

Spływ organizowany przez Piaseczyńskie WOPR pokazał niezwykłą atrakcyjność rzeki Wisły, ale również szereg problemów, z którymi gminy i powiat mogłyby sobie poradzić.

Zebraliśmy się w Królewskim Lesie, w dawnym porcie, do którego nie jest wcale łatwo trafić, ponieważ brakuje jakiejkolwiek wskazówki przy drodze, że port jest właśnie tutaj. Jan Rokita z Centrum Informacji Kulturalnej i Turystycznej z Góry Kalwarii opowiedział o atrakcjach turystycznych regionu oraz o wydarzeniach w ramach Roku Rzeki Wisły.
Wisła jest królową
Kiedy przystąpiliśmy do wodowania, natrafiliśmy na drugi po oznakowaniu, mankament infrastruktury nadrzecznej, mianowicie na brak odpowiedniego miejsca do wodowania kajaków. Do wyboru jest betonowa, wysoka keja, lub działka, którą przed spływem skosił sołtys Królewskiego Lasu. Ta jednak ma całkiem stromy brzeg. Woda w sobotę była wysoka, mimo to uczestnicy spływu mieli pewien kłopot ze zwodowaniem sprzętu.
Na pierwszym przystanku na Wyspie Rembezy, o niezwykłej historii wyspy z czasów II wojny światowej, opowiedział uczestnikom spływu Paweł Książek, który odkrywa i stara się przywrócić pamięć o niej. Na plaży w Górze Kalwarii, przy ostrodze koło mostu, ratownicy WOPR przeprowadzili pokaz ratownictwa. Podziwialiśmy także piękny Rezerwat Łachy Brzeskie.
Na koniec spływu, w Gassach, przy ognisku i kiełbaskach, mogliśmy porozmawiać. Uczestnicy, chociaż zmęczeni, byli zachwyceni. I zaskoczeni. Niezwykłym pięknem Wisły i tym, że nadaje się ona do spływów nawet dla rodzin z dziećmi.
A na sam koniec końców, kiedy uczestnicy pojechali do domów, byłam świadkiem wyciągania motorówki WOPR-u, na przyczepę, na czymś co było prawie slipem, dzikim slipem, lub pozostałością po slipie. I wtedy siłą rzeczy przychodzi jednak smutna refleksja. Wisła jest piękna, a jeszcze piękniejsza podziwiana z jakiejkolwiek jednostki pływającej, jednak na naszym terenie kompletnie nieprzygotowana do turystyki wodnej.
Królowa jest naga
Ponieważ w artykule o spływie, który współfinansowali Piaseczyński WOPR, Powiat Piaseczyński oraz Gmina Góra Kalwaria, trudno władzom cokolwiek wypominać, stwierdzę tylko fakty.
Po pierwsze zanim Wisłę zaczniemy podziwiać z jednostki pływającej, należy jednostkę najpierw zwodować.
Czym slipowanie na równi pochyłej, która nie jest przystosowana do slipu (nawet jeżeli kiedyś była) może się skończyć, pokazał przypadek z Karczewa, gdzie 17 maja przy wodowaniu motorówki, slipujący człowiek utopił swój samochód. Próbował to zrobić z ostrogi. Niemniej paraslipy wykorzystywane na terenie naszego powiatu wcale nie są lepsze. Zwykłego slipu po prostu nie ma.
Po drugie nie ma żadnego kosza na śmieci ani żadnej toalety, a efekt widać w lasach i krzakach nad Wisłą. Oczywiście za to odpowiedzialna jest także kultura użytkowników dzikich plaż, kajakarzy i wędkarzy, ale warto dać im szansę stawiając kosz. Pływające pomosty w portach mogłyby natomiast ułatwić życie m.in. kajakarzom.
Powiat Piaseczyński zorganizował konkurs na koncepcję zagospodarowania infrastruktury nadrzecznej, który wygrał Piaseczyński WOPR z projektem Łączy nas Wisła. Powstanie jednak tylko koncepcja. Potem Powiat i gminy będą musiały w jakiś sposób zacząć finansować punkty z koncepcji.
Linia brzegowa na terenie powiatu liczy 40 kilometrów, obejmuje dwie gminy. Nie ma ławek, pomostów, toalet i koszy. Nie ma żadnych oznaczeń o obiektach, portach czy atrakcjach. Ani na wodzie ani na lądzie. Cała Dolina Środkowej Wisły objęta jest programem Natura 2000 co oznacza w praktyce, że nie powstaną tutaj wielkie mariny czy hotele. Natomiast na naszym terenie znajduje się wiele obiektów, które do niczego się już nie nadają, ale można na ich bazie lub w ich obrębie stworzyć infrastrukturę, która pomoże mieszkańcom powiatu, turystom oraz przedsiębiorcom, korzystać z Wisły.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię