Coś pozytywnego

0
249

Czasem na pierwszy rzut oka negatywne zdarzenia okazują się budujące dla postronnych obserwatorów.

W czwartkowy poranek na przebudowywanej drodze między Gassami a Oborami doszło do wypadku. Samochód wypadł z drogi, która biegnie nasypem, poszkodowanego kierowcę karetka zabrała do szpitala, a w mediach społecznościowych szybko rozpętała się dyskusja. Jeden z komentatorów udostępnił zdjęcia i w długim poście opisał co było przyczyn wypadku i kto za to odpowiada. Oskarżenia padły pod adresem samorządu, który drogę przebudowuje oraz organów nadzoru.

– Kto pozwolił na otwarcie drogi bez skończenia, zrobienia bezpiecznego pobocza?! To największa przyczyna wypadków nie z winy kierowców. Pobocze stanowi część drogi i musi być odpowiednio wykonane i bezpieczne.  To tak jakby wykonać most bez barierek – oburzał się jeden z członków konstancińskiego forum mieszkańców. Wywołany do odpowiedzi członek zarządu powiatu Ksawery Gut poinformował, że przebudowa drogi ciągle trwa.

– Dziś i jutro będzie malowane oznakowanie. Pobocza będą także wykonane, podobnie jak bariery energochłonne – mówił w dniu wypadku Gut. – W związku z tym, że konieczne jest dołożenie środków finansowych na zamontowanie barier, ten ostatni etap będzie realizowany dopiero w listopadzie, po sesji rady powiatu – zaznacza. Zauważa też, że na poboczach w momencie zdarzenia stały znaki – ograniczniki skrajni.

Potencjalną awanturę w sieci uciął w zarodku… poszkodowany, który zachował się w sposób jak na nasze realia niezwykły, bowiem włączył się do dyskusji jeszcze ze szpitala, podziękował osobom prywatnym, które błyskawicznie udzieliły mu pomocy i wsparcia, oraz służbom ratunkowym. A przede wszystkim wziął na siebie odpowiedzialność za wypadek. „Pokornie się przyznaję, że w dużej mierze była to moja wina i nie szukam winnych. Błagam jednak ludzi odpowiedzialnych za tą drogę – zróbcie coś zanim dojdzie do tragedii” – napisał.

Na szczęście poszkodowanemu nic poważnego się nie stało, policja również potraktowała go łagodnie, bo ograniczyła się do pouczenia. Po wypadku pojawił się znak ostrzegawczy informujący o wysokim poboczu oraz zakaz wyprzedzania.

Biegnąca nasypem jezdnia na pewno wymaga dostosowania prędkości do warunków jazdy i warto o tym pamiętać. Nie tylko teraz, kiedy jeszcze trwają prace remontowe, ale również po zamontowaniu barier, które z pewnością podwyższą poziom bezpieczeństwa tej drogi, ale nie zastąpią zdrowego rozsądku. Apelujemy o ostrożność, zwłaszcza, że wkrótce warunki panujące na drodze ulegną pogorszeniu w związku ze zbliżającą się zimą.