Bareizmy wiecznie żywe

215

Nastolatek w pracy domowej dziwi się absurdowi budowlanemu we wsi Moczydłów koło Góry Kalwarii.

 

Pewna nauczycielka języka polskiego, w pewnej szkole, zadała dzieciom następującą pracę domową: Napisz list do gazety, w którym opiszesz problem swój lub kolegi/koleżanki. Jeden z uczniów nie musiał długo zastanawiać się nad tematem – postanowił napisać list do naszej redakcji i przybliżyć w nim absurd z sąsiedztwa.
Zakład energetyczny, przeprowadzając remont linii średniego napięcia w miejscowości Moczydłów koło Góry Kalwarii, postanowił wyjść naprzeciw prośbom mieszkańców i nową linię naziemną i podziemną przeprowadzić zgodnie z ich oczekiwaniami w pasie drogi. Wiązało się to z koniecznością likwidacji kilku starych słupów i zastąpieniem ich nowymi.

Słup w duecie
Wszystko szło gładko, poza jednym przypadkiem. „Z niewiadomych przyczyn (prawdopodobnie chodzi o odszkodowanie) właściciel gruntu zabronił wstępu i tym samym usunięcia starego słupa na skraju jego ziemi” – pisze w wypracowaniu Jonasz Kozioł. Tym samym linia energetyczna przechodząca nad nieruchomością stanowiąca niegdyś tereny PGR-u nie mogła zostać połączona bezpośrednio z tą nową, biegnącą w pasie drogi. W efekcie energetycy postawili nowy słup kilkadziesiąt centymetrów od starego i połączyli oba. Efekt jest co najmniej komiczny.
Nie do śmiechu jest właścicielowi sąsiedniej posesji.
– Po pierwsze to kuriozalny widok – mówi Jerzy Dymanus. – A poza tym to kwestia bezsensownie marnotrawionych pieniędzy – zwraca uwagę. Kiedy firma wykonawcza montowała jeden słup obok drugiego zainteresował się tym tematem. – Otrzymałem informację, że starego słupa ruszyć nie mogą, ale być może usuną go w niedalekiej przyszłości, ponieważ trwa spór prawny między właścicielem działki a zakładem energetycznym – wyjaśnia Jerzy Dymanus. Oburza go fakt, że zakład energetyczny po raz kolejny zapłaci firmie wykonawczej za demontaż słupa i podłączenie linii, a przecież koszty takich działań znajdują odzwierciedlenie w rachunkach odbiorców. A poza tym prądu na cały dzień zostanie pozbawionych kilka miejscowości w związku z tym, że jest to linia średniego napięcia. Uważa, że działania są podejmowane w sposób nieprzemyślany, bo jak twierdzi projekt nowego skablowania był gotowy trzy lata temu, był więc czas na dojście do porozumienia z właścicielem gruntu, na którym stoi nieszczęsny stary słup, zanim rozpoczęto inwestycję.

Zadanie wykonane na piątkę
Jonasz wyraża nadzieję, że publikacja w gazecie przekona właściciela działki do dania zgody zakładowi energetycznemu na pozbycie się starego słupa. Jak dowiedzieliśmy się we wsi, właściciel ziemi mieszka kilkadziesiąt kilometrów od Góry Kalwarii i nie udało nam się zdobyć do niego kontaktu. Nie znamy więc jego motywów.
Za swoje wypracowanie szóstoklasista dostał ocenę bardzo dobrą. A na jaką zasłużył właściciel działki i zakład energetyczny?