Azjatycka przygoda

61

Studentka z Piaseczna spędziła w Wietnamie niecały rok, ucząc się, pracując, podróżując i imprezując. Niedawno wróciła do Polski, ale jak sama mówi – tylko na chwilę.

Joanna Chilicka od dziecka interesowała się kulturą Azji. Zaczęło się od komiksów, które znalazła w pokoju brata. Przygody królika samuraja zafascynowały ją i sprawiły, że już jako licealistka postanowiła zacząć uczyć się języka japońskiego. Po szkole średniej zdecydowała się jednak na inne studia niż japonistyka.

– Dostałam się na Stosunki Międzykulturowe Azji i Afryki na UW, gdzie miałam do wyboru dwa języki w programie – wietnamski i arabski. Zupełnie niezainteresowana bliskim wschodem poszłam w totalnie nieznanym mi kierunku, wybierając wietnamski. Uważam to za jedną z tych życiowych decyzji, z których jestem naprawdę dumna, bo od nauki języka była już krótka droga do wyjazdu na stypendium do Hanoi, na które namawiali mnie wykładowcy, wierząc, że będzie to dla mnie wielka życiowa szansa. Mieli rację – mówi dziewczyna.

W 2013 roku Joanna dostała się na stypendium językowe i wyjechała na dziewięć miesięcy do Wietnamu. Pięć razy w tygodniu uczęszczała na zajęcia, które pozwoliły jej podszkolić język.

– Lekcje miałam rano, po czym mogłam robić to, na co miałam ochotę. Oczywiście nie siedziałam cały czas w Hanoi, ale jeździłam po całym kraju – od północnych gór zamieszkiwanych przez fantastycznie życzliwe grupy etniczne, aż po południową metropolię Ho Chi Minh City dawniej zwaną Sajgonem.

Poza nauką i podróżami, dziewczyna pracowała jako modelka i hostessa. Jej słowiańska uroda (blond włosy, zielone oczy i 177 cm wzrostu) przyciągała spojrzenia azjatów i przynosiła codzienne komplementy.

Dla Joanny wyjazd okazał się nie tylko doświadczeniem naukowym, ale też niesamowitą przygodą, która ją zmieniła.

– Nauczyłam się żyć wolniej, cieszyć każdą chwilą, ponieważ tam nawet kawa parzy się powoli kropla za kroplą, ściekając z filtra, a człowiek ma czas, by się zatrzymać, wyciągnąć wygodnie na krześle i uśmiechnąć do kobiety na rowerze sprzedającej świeże kiście owoców liczi – przyznaje. – Zyskałam pewność siebie i tego, że marzenia nie muszą zostawać w sferze marzeń i trzeba się tylko odrobinę postarać, by je spełnić. Życie w kraju, gdzie czułam się, jak na totalnie innej planecie spowodowało, że spodziewam się niespodziewanego i dużo optymistyczniej patrzę na swoją przyszłość.

Joanna przyznaje, że doświadczenie, które zdobyła w Wietnamie i ludzie, których tam poznała, sprawiają, że na pewno wróci do Azji. Dziewczyna uważa, że każdy powinien choć raz odbyć taką podróż.

– Wietnam, Indonezja, Japonia czy Tajlandia – te kraje są zupełnie różne kulturowo od Europy czy Stanów Zjednoczonych. Zjednoczonych. Nie dość, że jest to ogromna przygoda, to daje też wiele do myślenia i człowiek nigdy nie jest już później taki sam, jak przed wylotem. Jest bogatszy o wiedzę, której nie da mu żadna książka i to jest największe piękno podróżowania.