Autobus wozi powietrze

0
291

Wydłużenie linii lokalnej P1 nie wpłynęło na zwiększenie liczby pasażerów korzystających z darmowej komunikacji w Piasecznie.

Kilka tygodni temu pisaliśmy o tym, że trasa miejskiej linii P1 została wydłużona tak, by mogli z niej korzystać również uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 przy al. Kalin oraz ul. Świętojańskiej czy osoby udające się na stadion miejski.

– Przeczytałem informację, zainteresowałem się tym tematem i przejechałem całą trasę. Jako jedyny pasażer – dzielił się wrażeniami nasz czytelnik. – Kierowca przyznał, że najczęściej wozi powietrze, czyli coś tu nie działa – zwraca uwagę. Problem z pustymi autobusami nie jest nowy. Wypływa najczęściej w dyskusjach radnych, kiedy trzeba wydatkować pieniądze na utrzymanie transportu publicznego. Decyzja o tym, by dwie miejskie linie P były zupełnie bezpłatne, była podyktowana chęcią zmniejszenia liczby aut wjeżdżających do miasta. Autobusy miały także ułatwić życie osobom, które nie dysponują autem, a muszą dotrzeć na dworzec, cmentarz, do szpitala czy urzędów. To również alternatywa dla szukania bezpłatnego miejsca parkingowego w mieście. Mieszkańcy jednak nadal nie przekonali się do tej opcji.

– Brakuje informacji, promocji takiego rozwiązania – tłumaczył niską frekwencję w autobusach nasz czytelnik. – Ja jestem emerytem, nie korzystam z Internetu, więc nie miałem pojęcia, że taki autobus jeździ i to za darmo. A na przystanku też się nikt tego nie dowie, bo na tych nowych nie ma żadnej informacji, a na starych jest nieaktualny rozkład jazdy – zwracał uwagę. Rzeczywiście, przez blisko dwa tygodnie od uruchomienia nowych przystanków, próżno było tam szukać czegokolwiek poza tabliczką przystankową. Malutkie rozkłady jazdy się w końcu pojawiły, ale oznaczenia linii na tablicy nadal brak. Oznakowanie to zadanie wykonawcy usługi, czyli firmy Polonus.

– Moim zdaniem to wszystko jest źle zorganizowane. Najpierw powinna być informacja, wszystkie oznaczenia, a dopiero potem rusza linia – krytykuje nasz rozmówca. Niewielkie obłożenie trasy nie cieszy władz gminy, ale nie zamierzają rezygnować z pomysłu.

– Trzeba myśleć długofalowo. To inwestycja w przyszłość. Ludzie muszą się nauczyć, że jest alternatywa dla wjeżdżania do centrum miasta samochodem – mówi wiceburmistrz Daniel Putkiewicz. – Owszem, trzeba to pewnie bardziej promować, zachęcać, musimy o tym pomyśleć – przyznaje. – Wierzę, że dobrze zorganizowana komunikacja publiczna zachęca ludzi do porzucenia samochodów i do tego dążymy.

Przetestowaliśmy linię P1 w poniedziałkowy poranek. Rozkład jazdy jest tak ustalony, by dotrzeć na czas do szkół przy ul. Szpitalnej, al. Kalin czy ul. Świętojańskiej. Można nim również dojechać do pracy w urzędach na godzinę 8:00 (tu nieco trudniej, bo z racji korków autobus dociera do centrum z opóźnieniem). Jedynych trzech pasażerów wsiadło na przystanku przy ul. Jarząbka i dojechało na dworzec.

Zgodnie z umową podpisaną z firmą Polonus, całkowity koszt wynagrodzenia za obsługę obu linii P1 i P2 nie może przekroczyć niespełna 242 tys. zł za okres od marca do grudnia. Gmina rozlicza się z firmą w oparciu o realnie przejechane „wozokilometry”.