Szwedzi na zamku [FOTO]

263

Szczęk oręża i wystrzały z muszkietów rozbrzmiewały na dziedzińcu zamku w Czersku. Szwedzkie oddziały zdobyły warownię w samo południe. Wieczorem Polakom udało się go odbić.

Tak wyglądała inscenizacja przygotowana w sobotę 14 września. Odbiegała nieco od historii sprzed prawie czterech wieków. – W Czersku Szwedzi znaleźli się w 1656 roku. Po bitwie pod Warką, gdy hetman Czarniecki pokonał wojska szwedzkie, uciekali tędy – wyjaśnia Michał Prokopiak, z grupy rekonstruktorów Smocza Kompania. – Na mapach znaleźli Czersk i stwierdzili, że tutaj wejdą, okopią i przyjmą oblężenie Czarnieckiego. Ponieważ w zamku nie było załogi, udało im się to dość łatwo. Czarniecki nie był przygotowany do oblegania zamku. Nie miał ze sobą dział, tylko kawalerię, więc poszedł dalej, w kierunku stolicy. Szwedzi po paru dniach bytności tutaj zostali odwołani do Warszawy. Odchodząc zdewastowali zamek – opowiada.

W Polsce jest stosunkowo niewiele grup rekonstruktorów odtwarzających siedemnasty wiek. Jest to o wiele bardziej popularne w innych krajach europejskich. Mimo to w sobotę do Czerska przyjechało około stu rekonstruktorów z kilku grup z całej Polski – z Podlasia, Pomorza,  Małopolski i Mazowsza. Głównym założeniem rekonstrukcji historycznej jest to, żeby możliwie jak najwierniej odtworzyć realia danej epoki. Stroje, wyposażenie, broń czy pancerze muszą być jak najbardziej zgodne z historycznymi.

Skąd rekonstruktorzy czerpią wzory? – W przypadku siedemnastego wieku jest to dość proste, ponieważ zachowała się cała masa eksponatów. Jeździmy po muzeach, robimy dokładne zdjęcia, a jeśli to możliwe, to wyjmujemy eksponaty i dokładnie je mierzymy. Kopalnią wiedzy jest też malarstwo holenderskie z tamtego okresu – tłumaczy Michał Prokopiak. – Taką dokumentację przekazujemy do płatnerzy, którzy specjalizują się w wytwarzaniu pancerzy i oni na tej podstawie tworzą wierne repliki. To samo dotyczy każdej innej dziedziny. Broń jest wytwarzana przez rusznikarzy z uprawnieniami. To jest prawdziwa, funkcjonalna broń, a różnica polega na tym, że nie ładujemy jej prawdziwymi kulami. Są to strzały pozorowane. Szable i rapiery też są praktycznie replikami jeden do jednego, tylko że nie są naostrzone.

Obecność Szwedów na zamku przyciągnęła do Czerska tłumy widzów. Z zaciekawieniem oglądali pokazy, brali też chętnie udział w animacjach przygotowanych przez organizatorów – szkółce szermierczej i turnieju łuczniczym.

– Każda okazja, żeby zachęcić turystów i mieszkańców do przyjechania na zamek jest dobra. Oczywiście wykorzystujemy do tego też wydarzenia historyczne. Robimy wszystko, aby jak najwięcej się działo na zamku w Czersku – przekonuje Arkadiusz Strzyżewski, burmistrz Góry Kalwarii.

– Cieszymy się, że możemy odtworzyć żywą historię – dodaje Dariusz Falana, dyrektor Ośrodka Kultury w Górze Kalwarii. W tym roku mamy szczególną okoliczność. W sobotę byli na zamku Szwedzi, a w niedzielę organizowaliśmy Europejskie Dni Dziedzictwa pod hasłem „Sploty polskie”. Dlatego większy nacisk położyliśmy w ten weekend na materiały, tkaniny, włókiennictwo, tkactwo. Chcieliśmy uświadomić ludziom, że dawniej też była moda i że była ważna. Kobiety i mężczyźni się przebierali, stroili.