Dziewczyna z Hajnówki

202

O ciąży w więzieniu, czarnym śniegu w Łodzi, dziennikarskim doświadczeniu i pracy nad nową książką opowiadała w Piasecznie królowa kryminałów Katarzyna Bonda.

Najpopularniejsza w Polsce autorka powieści kryminalnych była gościem tegorocznego Piaseczyńskiego Miasta Kobiet. To cykliczne wydarzenie organizowane przez Bibliotekę Publiczną Miasta i Gminy Piaseczno w okolicach Dnia Kobiet. Biblioteka zaprasza na nie kobiety znane i lubiane.

Rozmowę z pisarką poprowadziła Renata Sowińska z Biblioteki w Legionowie. Autorka opowiadała między innymi o swoich korzeniach białoruskich. Przyznała jednocześnie, że musiała dojrzeć do zauważenia wpływu miejsca, w którym się urodziła na to, jakim jest człowiekiem i wykorzystania elementów związanych z szeroko rozumianą kulturą Podlasia w powieści.

– Jestem dziewczyną z Hajnówki, w związku z tym czuję się świetnie w Nowym Jorku, w Bangkoku i w Złotowie – opowiedziała na pytanie o małomiasteczkowość. – Jak ktoś jest z małego miasta, czuje się doskonale wszędzie. Chyba, że ma się jakiś kompleks – zażartowała. Opowiadała nieco o młodości spędzonej w Hajnówce, o sentymencie do tego miejsca i oczywiście o reakcji lokalnej społeczności na trudny wątek związany z historią Hajnówki, który pojawił się w „Okularniku”.

Wśród pytań od widzów pojawił się również wątek związany z dziennikarskim doświadczeniem Katarzyny Bondy. Wyznała, że odeszła z zawodu ze względu na frustrację, związaną z wpływaniem kolejnych redaktorów na ostateczny kształt jej tekstów i że zaczęła pisać książkę nie po to, by ją wydać, tylko dla siebie, „żeby nie zwariować”. Podkreśla, że w jej odczuciu obecnie wydanie książki jest znacznie łatwiejsze niż kilkanaście lat temu, a rynek, zwłaszcza powieści kryminalnych, bardzo szeroko się rozwinął.

Opowiadając o pisarskiej kuchni podkreślała, że najważniejsze jest najpierw poukładanie sobie historii w głowie. Sam proces zapisu jest wtórny i jest zadaniem warsztatowym. O tym warsztacie, o rzemieślniczej stronie pisania książki, napisała zresztą książkę pt. „Maszyna do pisania”.

– Sam zapis to ostatni etap, coś, co należy zrobić. Najważniejsza jest historia. Trzeba ją znaleźć, przetrawić – mówiła. Przyznała, że opowieści po prostu przychodzą do niej same. Opowiedziała nieco o trudach, ale i urokach dokumentacji prowadzonej do książek zarówno fabularnych, jak i dokumentalnych. Między innymi o spotkaniach z kobietami skazanymi za morderstwo, które stały się potem bohaterkami książki „Polskie morderczynie”. Zdradziła, że pisze obecnie kolejną powieść.

– Wiecie, chodzę w piżamie i w dresie, siedzę w opowieści, która jest no… – ucięła ze śmiechem. – I przyszłam tu do was i świat jest 3D i nie wiem, czy jakichś głupot nie będę opowiadać – żartowała. Uszczknęła rąbka tajemnicy, że będzie to początek nowej serii.

W podziękowaniu otrzymała od wicedyrektor Biblioteki Publicznej w Piasecznie Sylwii Chojnackiej-Tuzimek bukiet ulubionych słoneczników. Oczywiście na koniec spotkania do pisarki ustawiła się długa kolejka po autografy.