Jedyny taki festiwal

O tym, czym jest Housepital Festival, czemu powstał i w jakim kierunku się będzie rozwijać Joannie Greli opowiada Martin Rosa.

 

JG: Skąd pomysł na taki festiwal?

MR: Ponad siedem lat temu zastanawiałem się nad tym, że chociaż w Piasecznie była bogata oferta kulturalna, to w temacie muzyki klubowej i elektronicznej nie działo się nic. Zajmowałem się tym, więc wiedziałem, że to wzbudzi duże zainteresowanie. Najpierw robiliśmy to w sali Domu Kultury, po kilku edycjach zdecydowałem, że wyjdziemy w plener i to była świetna decyzja. Kasia Hernik i Kasia Wawrykowicz z Centrum Kultury mocno w to uwierzyły i wsparły mnie. Na jubileuszowej, 5. edycji w zeszłym roku było ok. 3000 osób.

JG: To dużo jak na Piaseczno.

MR: Tak, jest jeszcze WOŚP z gwiazdami takimi jak Margaret czy Dawid Kwiatkowski oraz Wolpreza Jacka Zalewskiego. To są bardzo duże imprezy, ale myślę, że jesteśmy z nimi w tej trójce.

JG: Poza lokalnymi mediami wspierają was też te ogólnopolskie.

MR: Radio Eska, czyli największa komercyjna stacja w Polsce, i 4CLUBBERS.PL – największa strona internetowa, na której jest wszystko, co się tyczy muzyki elektronicznej w Polsce.

JG: Właśnie, Housepital nie jest lokalną imprezą, przyjeżdżają na nią osoby z całej Polski.

MR: Tak, myślę, że nawet więcej niż połowa osób jest spoza naszej okolicy. Chciałbym, żeby to był ogólnopolski festiwal, pracuję nad tym, żeby się rozrastał. Na pewno jest to impreza, która przyciąga ludzi do Piaseczna.

JG: Dla kogo jest Housepital?

MR: Przychodzą osoby między 12 a 40 rokiem życia. To nie o to chodzi, żeby być fanem jakiegoś konkretnego gatunku muzycznego, tylko żeby chcieć się bawić. To jest muzyka uniwersalna, wszyscy jej słuchają. Myślę, że mniej więcej 50% kawałków, które usłyszymy z głównej sceny na rynku, jest powszechnie znane. W tym roku mam trzy duże nazwiska, na obydwu scenach. Ludzie w części przychodzą dla tych nazwisk, a w części dla klimatu, żeby się po prostu pobawić.

JG: Czego możemy się spodziewać w tegorocznej edycji?

MR: Zaczynamy od godz. 16.00, kończymy o 22.00, jest to festiwal dzienny. Będą dwie sceny! Na rynku, na głównej scenie będzie grało 6 didżejów – Nino Suarez, moi przyjaciele Kuba Stachowski i Jacob Core, Marc van Linden z Niemiec, ja oraz duet Melo.Kids z Warszawy – grają w maskach, mają niesamowity performance. Udało mi się ich namówić, żeby po godz. 22 zagrali na naszym oficjalnym after party w klubie Endorfina w Piasecznie. Są tam dwa bary, didżejka, jest to duży klub. Dzięki temu nie skończymy wraz z ciszą nocną, po prostu przenosimy się do klubu, gdzie będziemy do 4 rano.

Druga scena będzie na Skwerze Kisiela, gdzie będzie „Techno Stage”, z muzyką dużo bardziej undergroundową. Główną gwiazdą będzie Angelo Mike z Warszawy, Jarek Czechowski i 4 innych didżejów. Tutaj też zagra Jacob Core, Sir Ulik, Cave M i Bartek Skiba, rezydenci znanych klubów w Warszawie.

W tym roku również planowane są pokazy pirotechniczne. Wyrzutnie żywego ognia i CO2 prosto ze sceny. Wieczorne występy będzie urozmaicał również pokaz 3 metrowego LED ROBOTA, który będzie tańczyć w rytm muzyki, strzelać laserami i iskrami ze sceny.

JG: Festiwal z roku na rok się rozrasta. W jakim kierunku chciałbyś, żeby poszedł?

MR: Chciałbym dojść do całonocnego festiwalu, dwudniowego. Jedna z edycji odbyła się w dawnym Ośrodku Wisła, za poprzedniego dzierżawcy. Trwała do rana, biletowaliśmy ją. Chciałbym ją w końcu biletować na stałe. Wtedy Housepital zarabiałby na siebie i dzięki temu rósł. Ma taki potencjał. Chciałbym też, żeby ludzie kojarzyli Piaseczno z Housepitalem, to nasz jedyny festiwal z taką muzyką. Kołobrzeg kojarzy się z Sunrisem, Gdynia z Openerem, to śmiałe porównania, ale każdy kiedyś zaczynał. Nasza muzyka kojarzy się z nocą, jest gra świateł. To byłby zupełnie inny klimat. Byłoby też dobrze, żeby trwał dłużej. W przyszłym roku chciałbym, żeby trwała dwa dni, nie chce zapeszać, ale jest na to szansa.