Wypominki

293

Spacerując z rodziną przed laty po piaseczyńskim cmentarzu, gdy już odwiedziliśmy grób prababki, zawsze zapalaliśmy znicze na grobach zmarłych znajomych. Obowiązkowo trzeba było zapalić światełko u księdza prefekta Wincentego Balula, zmarłego w czasie wojny nauczyciela, mentora piaseczyńskiej młodzieży. Pomnik na grobie księdza był skromny, jakby skulony między innymi nagrobkami. Później miało się to nieco zmienić. Na grobie było dużo zapalonych świateł, co świadczyło o tym, że mieszkańcy traktują to miejsce ze szczególną atencją, a pochowany tu ksiądz był dla nich szczególną osobą.

Strona tytułowa gazety Ilustrowane Życie Polskie, zdjęcie przedstawia stan prochowni po wybuchu

Opowieść o tym niezwykłym człowieku rozpocznę od wydarzenia, które początkowo może się wydawać niezwiązane z Piasecznem. Otóż 13 października 1923 roku o godzinie 9.05 Warszawą wstrząsnęła potężna eksplozja. Poleciały szyby z okien, mieszkańcy w pierwszych godzinach nie wiedzieli, co się stało. Tak o tym pisze dziennik „Iskra”: „Wybuch w Warszawie. Prochownia w Cytadeli wyleciała w powietrze. Przerażeni przechodnie biegli w różne strony, nie zdając sobie sprawy z tego, co się dzieje. Po mieście rozchodziły się najpotworniejsze pogłoski. Kres im położyły nadzwyczajne dodatki pism, które doniosły, iż fort nr 1 w Cytadeli, w którym mieściły się ogromne składy amunicji i materiałów wybuchowych, wyleciał w powietrze. Jednocześnie zburzony został doszczętnie pawilon nr 10”. Dalej czytamy: „Spod gruzów wydobyto dziesiątki trupów i rannych. Nawet na krańcach Warszawy sąsiadujących z Cytadelą są ranni lżej i ciężej. Szyby i okna wypadły w promieniu kilkunastu kilometrów. Huk był tak okropny, jakiego nie słyszano nigdy podczas ubiegłej wojny. Wszystkie samochody rządowe, policyjne, wojskowe i prywatne zajęte zostały na przewożenie rannych”. Eksplozja była odczuwalna w całej Warszawie, ale też w Piasecznie, Otwocku, Rembertowie i Mińsku Mazowieckim itd. W Warszawie zapanowała panika podsycana przez przeciwników rządu Wincentego Witosa. Przy wjazdach do Warszawy stanęli ludzie, którzy wprowadzali w błąd chłopów wiozących żywność do stolicy, informując ich, że przebywanie w mieście jest niebezpieczne. Wozy pełne niesprzedanej żywności wracały na wieś, w Warszawie potęgowała się drożyzna. Gdy uporządkowano gruzowisko i policzono straty w ludziach okazało się, że w katastrofie w sumie poniosło śmierć 28 osób, a około 100 było rannych. W miejscu wybuchu utworzył się krater, który mógłby pomieścić czteropiętrową kamienicę. W chwili wybuchu w pobliżu prochowni pracowała spora liczba robotników. W samej prochowni pracowało 6 osób; odnaleziono pojedyncze szczątki ciał. Miejsce katastrofy było trudne do opisania, było to jedno wielkie gruzowisko. Ślady zniszczeń można było zobaczyć nawet w odległości 2 km od miejsca wybuchu. Na przykład tak zwane domki skolimowskie miały wyrwane okna wraz z futrynami, częściowo pozrywane dachy, zaś drzewa na stokach Cytadeli siła wybuchu wyrwała z korzeniami.

Pogrzeb ofiar wybuchu

O godz. 13 00 zebrał się Sejm. Marszałek Rataj w krótkich słowach przedstawił przebieg katastrofy i akcji ratunkowej, złożył hołd ofiarom. Posłowie na stojąco wysłuchali przemówienia marszałka. W Gazecie Świątecznej podano informację: „Pomoc dla nieszczęśliwych. Mnóstwo osób ucierpiało od wybuchu prochowni w Warszawie. Wiele rodzin pozbawionych zostało dachu nad głową i całej chudoby, kilka zaś straciło żywicieli i grozi im nędza. Znalazło się jednak dużo ludzi ofiarnych, którzy temu zapobiec pragną. Prócz rządu, który przeznaczył na ten cel 600 milionów marek, posypały się ofiary od ludzi dobroczynnych i w ciągu pierwszych paru dni po wybuchu zebrano przeszło 500 milionów marek dla nieszczęśliwych”. Piaseczno nie pozostało w tyle. Odnalazłam spis darczyńców z Piaseczna, będący dla historyka niezłą gratką, bo imiennie wymienia mieszkańców Piaseczna, którzy nie szczędzili pieniędzy na pomoc poszkodowanym. Co ciekawe, na pierwszym miejscu darczyńców wymieniony jest ksiądz prefekt Wincenty Balul z datkiem najwyższym i jest przykładem dla innych. Teraz już wiem, co mieli na myśli pytani o księdza ci, co go znali: oddałby ostatnią kapotę i podzieliłby się ostatnim kęsem chleba; był tak dobrym człowiekiem, że aż zadziwiał. Potrafił oddać swoje palto zmarzniętemu, a przecież sam był niebogatym, skromnym człowiekiem.

Notatka prasowa informująca o pogrzebie ofiar wybuchu w 1923 roku

Można w tej ciekawej liście rozpoznać postacie historyczne, ważne dla Piaseczna. Oto treść listy (sumy podane są w markach polskich): „Staraniem drużyny sokolskiej w Piasecznie, odbyła się jednodniowa kwesta na ofiary katastrofy w Cytadeli. Kwesta ta dała ze sprzedaży znaczka 3 745,155. Na liście: ks. prefekt Balul 500 000, Jan Peczat 500 000, Adam Poncyliusz 500 000, Józef Rowiński 500 000, Wacław Rowiński 300 000, Aleksander Rowiński 300 000, Jan Ryng (junior) 250 000, Karol Paprocki 250 000, L. i A. Grabauowie 200 000, Franciszek Peczat 100 000, Sabina Peczatówna 100 000, bracia Jakubowicz 100 000, Gustaw Hoffman 100 000, Aleksander Hoffman 100 000, Janusz Welke 100 000, dr Antoni Jaszczołt 150 000, Glass 100 000 Jr, dr Aleksander Skorko 100 000 mk. Starzeńscy 300 000, Zofia Kobylańska 100 000, Władysława Chrzanowska 100 000, Obłonkowski 100 000, Wacław Wiśniewski 100 000, Ignacy Zaremba 100 000, Z. Burakowska 100 000, Sieradzki 100 000, Wawrzyniec Poncyliusz 100 000, Karolina Rowińska 80 000, Głownia 70 000, Rowiński 50 000, Mulewicz 50 000, Gerson 50 000, Adam Muszyński 50 000, Michał Mujański 50 000, Błaszczyk 50 000, Borkowscy 50 000, M. Kożycki 50 000, Glinie 50 000, Bartczak 50 000, Kruszyński 50 000, O. Chruścińska 50,000, Stolarczyk 50 000, Matynia 60 000, Buczkowski 50 000, Ginter 50 000, Górajówna 50 000, Józef Alakulfeki 50 000. Plewczyński 50 000, Józef Peczat 50 000, Rakowski 10 000, Szymański 10 000, Władysław Rudziński 10 000, Czarnecki 100 000, Mieczysław Markowski 383 000. Zebrane przez Nikodema Borowskiego: Nikodem Borowski 100 000, Aleksandra Borowska 100 000. Natalia Wasiewiczówna l0 000, Aleksander i Zofia małż. Poncyliusz 250 000, Julia Wasiewicz 100 000, Leon Rowiński 50 000, Helena żona Leona Rowińskiego 50 000 m, Ignacy Wasiewicz 100 000, Józef Marczak 100 000, Aleksander Kalecki, Leokadia Rowińska 20 000, Brostowski 30 000: razem 11 800 000 mk.; Wł. Rewski 100 000”. Na koniec listy kilka osób bezimiennych.

Nie wiem, czy ta lista jest pełna, nie wiem też, czy jedyna. Być może w innych piaseczyńskich zrzeszeniach też robiono składkę. Ta lista zaciekawiła mnie tym, że osoba, której chcę poświecić moją opowieść figuruje na niej jako pierwsza.

CDN