Tu zaszła zmiana – Ulica, co miała trzy nazwy

0
1050

Ul. Kolejowa przed i w czasie wojny

Nazwano tę ulicę ulicą Kolejową, bo na całej jej długości położone były tory kolejki wąskotorowej i jechały po nich pociągi pasażerskie i towarowe. Najpierw było słychać dzwonek zamykanych lub otwieranych szlabanów, potem gwizd lokomotywy. Nawet w czasie przerwy na boisku szkolnym przy ul. Świętojańskiej słyszałam ten dzwonek. Pociąg kolejki grójeckiej wyjeżdżał ze stacji w Piasecznie, przecinał ul. Sienkiewicza, wjeżdżał w Węgiełki, przejeżdżał obok domu dróżnika, przecinał plac u zbiegu pięciu ulic i podążał lewą stroną ul. Kolejowej ku Górze Kalwarii. Przy ul. Kolejowej nr 7 bracia Ryng mieli przed wojną firmę stolarską, znaną w całym okręgu warszawskim.

Ul. 17 Stycznia do roku 2017

Po wojnie zmieniono nazwę ulicy na 17 Stycznia, pewnie dlatego, że od tej strony wkraczały wojska wyzwalające Piaseczno spod okupacji niemieckiej.

Reklama firmy braci Ryng fot: zbiory ms

Wiele osób w Piasecznie nazwie tę ulicę „ulicą swojego dzieciństwa”, bo kto udawał się na miejski stadion, a w niedzielne popołudnia większość mieszkańców miasta szło na mecze, to z rozrzewnienie pamięta to miejsce. Absolwenci szkoły podstawowej przy ul. Świętojańskiej zapewne przypomną sobie dwa miejsca szczególne. Pierwsze to zakład fryzjerski u pana Bogdańskiego, drugie to budka Grabowskich. Budka była drewniana, dość spora, malowana, w kolorze zieleni i błękitu, górna część nad oknem zbita była z deszczułek i co roku malowana w kolorach tęczy. Do 1960 r. budka mieściła się przy kapliczce po stronie wschodniej ulicy przy wylocie z ul. Kilińskiego. Gdy komunistyczna władza zaczęła zwalczać prywatny handel, zadecydowała, że teren, na którym stoi budka, ma być opróżniony. Wówczas właściciele, pani Jadwiga Grabowska i jej brat Franciszek Grabowski, przenieśli sklepik do ogrodu państwa Tomalów i tam kontynuowali swój handel. Co sprzedawali? Wspomina pani Grażyna Sierańska: pieczywo z piekarni Okrasy, czyli chałki, okrągły chleb posypany makiem, bułki paryskie. Były też ciastka Mikado, cytrynowe lizaki, krówki z Milanówka, zajączki i baranki wielkanocne, owoce sezonowe, czyli czereśnie, jabłka i gruszki, wodę sodową i oranżadę z wytwórni przy ul. Sierakowskiego. Grabowscy mieli też koncesję na sprzedaż piwa. Przy budce stała ławeczka i na niej przysiadali klienci.

Ulica Księcia Janusza I Starego w 2021 r. fot: ms

Pani Jadzia stawiała na piecyku typu koza wiadro z piwem, podgrzewała złoty napój, sypała odrobinę soli na dno kufla i wlewała podgrzane piwo. Przychodził pan Szymański nauczyciel ze szkoły, zasiadał na ławeczce i delektował się bursztynowym napojem. Dzieci przychodziły po cukierki sprzedawane na sztuki. Pani Grabowska pytała mnie np.: jaką gotówką dysponujesz? Odpowiadałam, że mam np. 50 gr. I wtedy pani Jadzia dawała 3 krówki albo 4 miętusy w papierku, albo landrynki. No! Wybór był. Pani Jadzia Grabowska miała narzeczonego pana Sienkiewicza, który przyjeżdżał do niej na błękitnym skuterze marki Osa. Do małej córki Tomalów wołał „witaj Sroczko!”. No, taki zawsze miły gość. Już mieli brać ślub z Jadzią, gdy pan Sienkiewicz nagle zmarł. Jadwiga nigdy nie wyszła za mąż, pozostała mu wierna aż do śmierci.

Obok budki Grabowskich, w budynku róg ul. Świętojańskiej i ul.17 Stycznia, był fryzjer. Wszyscy mówili „Męski-damski Jan Bogdański”. Klientami byli uczniowie pobliskiej szkoły. Ile tam się rozegrało tragedii w tym zakładzie, ile było łez rozpaczy po ściętych włosach i głowie podgolonej na rekruta, tylko ściany zakładu wiedzą. Strzyżenie chłopaków było za 5 zł. Dziewczyny płaciły więcej i wychodziły od pana Bogdańskiego z fryzurą a’la garson, czyli koniec z warkoczykami. Po przeciwnej stronie ulicy mieścił się zakład fryzjerski państwa Danuty i Waldemara Olszewskich. Tu robiły sobie trwałą ondulację, pukle włosów nakręcane na drewniane kołeczki, eleganckie panie. W budynku obok mieścił się kuśnierz, zakład prowadził pan Edward Olszewski.

Od 2017 r. ulica Księcia Janusza I Starego

Podkłady odnalezione przy ul. 17 stycznia 2021 fot: Michał Duraj

W związku z przyjętą przez sejm w 2016 r. ustawą o zakazie propagowania komunizmu gmina Piaseczno zmieniła nazwy kilku ulic. Okazało się, że data wyzwolenia Piaseczna też „propaguje komunizm” i musi być zmieniona nazwa ulicy. Były propozycje, aby zmienić nazwę na Aleję Wjazdową lub na ul. Kalwaryjską. Rada Miasta wybrała księcia Janusza, który nadawał Piasecznu prawa miejskie – wiosną roku 2021 r. Historia jeszcze raz upomniała się o wspomnienia. Otóż w czasie remontu nawierzchni szosy i wymiany chodników nieopodal studzienki odkopano stare podkłady kolejowe i dawny bruk. Nawet można było odczytać datę na wbitym w podkład gwoździu z 1954 lub 1950. Pan Michał Duraj wiceprezes z Piaseczyńsko-Grójeckiego Towarzystwa Kolei Wąskotorowej po obejrzeniu znaleziska powiedział, że: „Gwóźdź z 1954 roku świadczy tylko o tym, że trwała normalna konserwacja linii kolejowej. Linia została zlikwidowana w 1971 roku i tory były sukcesywnie rozbierane. Podkłady widocznie pozostały i zostały zasłonięte nową nawierzchnią drogi”.

Pytałam mieszkańców, jak się przyjęła nowa nazwa ulicy, twierdzą, że funkcjonują jeszcze dwie nazwy, bo kurierzy z paczkami nie znają jeszcze nowej. Ulica jest zabudowana po obu stronach i zupełnie nie przypomina dawnej ul. Kolejowej, po której jechała ciuchcia. A jednak mi żal.

Czytaj również: Tu zaszła zmiana – Park Zdrojowy część I

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię