Tu zaszła zmiana – Stara papiernia, część II

0
592

W ubiegłym tygodniu opisywaliśmy początki papierni, dziś pochylimy się nad jej dalszymi dziejami – od połowy XIX wieku do smutnego końca konstancińskiej fabryki.

Uruchomienie maszyny „bez końca” wzbudziło niemałą sensację. Pionierska – przynajmniej na ziemiach polskich – technologia była szeroko opisywana w prasie. Maszynowa produkcja papieru zrewolucjonizowała cały przemysł papierniczy. W Jeziornie zaczął powstawać niezwykle cienki jak na owe czasy kolorowy papier glansowany.

Szmaty i wycinanki

Do produkcji nowego papieru były wykorzystywane szmaty lniane. Materiał był namaczany, następnie cięty, miażdżony, mielony i czesany. Tak powstawała masa, z której produkowano cieniutkie, kolorowe arkusze.

Papier glansowany cieszył się ogromną popularnością. Zapotrzebowanie rosło, a co za tym idzie – fabryka potrzebowała coraz więcej lnu. Szmaty dla papierni zbierano w okolicznych wsiach, to jednak wciąż nie wystarczało, by zaspokoić potrzeby. Dyrekcja papierni kilkukrotnie występowała do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych o zgodę na zbieranie szmat w całym kraju. Prośby te jednak były odrzucane – władze obawiały się monopolu Jeziorny, który zagroziłby innym fabrykom. Papiernia musiała więc pozyskiwać surowiec na własną rękę, a jego poszukiwania zataczały coraz szersze kręgi. W połowie XIX wieku do Jeziorny spływały szmaty z całego regionu nadwiślańskiego. Do przystani w Gassach przybijały łodzie przywożące len nawet z okolic Garwolina.

Co ciekawe, zapotrzebowanie na szmaty przyczyniło się do narodzin słynnej wycinanki. Jak opisuje historyk Konstancina-Jeziorny Paweł Komosa, „W pewnym momencie zaczęto stosować handel wymienny, bowiem „baby” zbierające szmaty (…), najwyraźniej zainteresowały się pięknym, glansowanym, kolorowym papierem. Zapewne początkowo wymianie podlegały odrzuty, nieprzeznaczone na sprzedaż. Dość, że papier okazał się idealny do wycinania”.

Nadwiślańska wycinanka, fot. Konstanciński Dom Kultury

Kronenbergowie, Natansonowie i Ciepoki  

Przez kolejne lata zarząd Papierni Bankowej – jak wówczas nazywały się zakłady w Jeziornie – dokładał wszelkich starań, by utrzymać miano najnowocześniejszej fabryki w kraju. Właściciel zakładu stopniowo wykupywał pod rozwój papierni nowe tereny, na których powstawały domy dla robotników, szkoła, a nawet szpital. Tak rozwiniętą fabrykę w 1869 roku Bank Polski sprzedał rodzinie Roeslerów. Nowi właściciele skupili się raczej na utrzymaniu bieżącej produkcji niż na dalszym rozwoju papierni.

Kolejny przełom nastąpił w 1887 roku. Wówczas zakłady w Jeziornie trafiły w ręce Towarzystwa Akcyjnego Mirkowskiej Fabryki Papieru, którego głównymi udziałowcami były bankierskie rodziny Kronenbergów i Natansonów.

Mirkowska Fabryka Papieru znajdowała się pod Wieruszowem. Takie położenie było dość problematyczne – po pierwsze zakłady znajdowały się dość daleko od głównych ośrodków. Po drugie (i może ważniejsze), mirkowską papiernią interesowały się władze carskie, które obawiały się, że położona niemal na samej granicy Królestwa Polskiego i Księstwa Poznańskiego fabryka może być ośrodkiem przemytu. Można powiedzieć, że Kronenbergowie i Natansonowie wykupili Jeziornę w ostatniej chwili – w 1888 r. władze zaboru rosyjskiego nakazały likwidację papierni w podwieruszowskim Mirkowie. Maszyny znad Prosny wyruszyły nad Jeziorkę.

Za urządzeniami podążyli również ludzie – właściciele zakładów nakłonili pracowników, by przenieśli się do nowego miejsca pracy. Jak potem zwykli mawiać robotnicy spod Wieruszowa, „ciepli Mirków dla Jeziorny” – stąd też okoliczni mieszkańcy zaczęli ich nazywać pieszczotliwie „Ciepokami”. Aby osłodzić pracownikom tułaczkę (ale i utrzymać wyrobioną markę), konstancińskiej papierni nadano nazwę Mirkowska Fabryka Papieru w Jeziornie, zaś osiedle pobudowane dla „Ciepoków” zyskało nazwę Mirków.

Nowe osiedle było wyjątkowo luksusowe. Około 1905 roku pobudowano tu ambulatorium i Dom Ludowy, cztery lata później w Mirkowie stanął neogotycki kościół. W 1909 roku pojawił się nawet ufundowany przez Stefanię Sempołowską kinematograf – w owych czasach była to wciąż nowinka.

Równocześnie rozwijano również samą fabrykę. Na przełomie XIX i XX wieku do Jeziorny dotarła elektryfikacja. Na terenie dolnej papierni pojawił się potężny gmach stacji elektrycznej. Aby ułatwić transport niezbędnego teraz do zasilania maszyn węgla, właściciele papierni nakłonili władze do budowy bocznicy kolejowej wiodącej od linii kolejki wilanowskiej do zakładu.

Budynek dawnego ambulatorium w Mirkowie. Zdjęcie pochodzi z publikacji „Korzenie Miasta niedaleko od Warszawy” J. Kasprzyckiego i J. S. Majewskiego

Czytaj również: Tu zaszła zmiana – Stara Mleczarnia

Wojny, PRL i „cyrk”

Dalszy rozwój papierni zahamował wybuch Wielkiej Wojny. W 1915 roku, wskutek zniszczeń i coraz większych problemów z zaopatrzeniem, fabrykę tymczasowo zamknięto. Dwa lata później udało się częściowo wznowić produkcję, jednak odbudowa po wojennej pożodze trwała jeszcze do 1927 r. Właściciele nie zdecydowali się na dalszą rozbudowę zakładów, skupiając się raczej na modernizacji istniejących urządzeń. Ostatnią inwestycją, którą udało się zrealizować, nim Polska znów znalazła się w ogniu wojny, był zakup maszyny do produkcji sztucznego pergaminu, wykorzystywanego w pakowaniu produktów spożywczych.

Po wybuchu II wojny światowej produkcję papieru udało się utrzymać. Działalność zakładu zawieszono tylko na chwilę, by wznowić ją już pod kontrolą okupanta. Prawdziwie czarne chmury nadciągnęły jednak w 1944 r. Niemcy rozpoczęli systematyczne niszczenie Mirkowskiej Fabryki Papieru. Pracownicy trafili do obozu, zaś maszyny zdemontowano i wywieziono. W styczniu 1945 r. wycofujące się wojska niemieckie wysadziły jaz na Jeziorce, pozbawiając papiernię zasilania. Kilka miesięcy później jaz udało się odbudować, tym samym umożliwiając częściowe wznowienie produkcji.

Powrót do pełnej działalności nastąpił dopiero w 1946 r., po znacjonalizowaniu fabryki. Papiernia w Jeziornie, wraz z kilkoma innymi, została przekształcona w Warszawskie Zakłady Papiernicze.

Odbudowa fabryki łączyła się z rozbudową sąsiadującego z nią osiedla robotniczego. W tym czasie powstało tu przedszkole, wybudowano kolejne mieszkania dla pracowników, a co najważniejsze: otwarto Gimnazjum Przemysłowe Mirkowskiej Fabryki Papieru. Pierwotnie szkoła mieściła się w dwóch drewnianych barakach. W jednym z nich odbywały się lekcje, drugi służył jako internat. Taki układ nasuwał skojarzenie z obozem cyrkowym, przez co szkoła szybko zyskała przydomek „cyrk”. Od tamtego czasu szkoła uległa ogromnej przemianie. Wybudowano nowy, obszerny gmach z salą gimnastyczną, obok pojawił się również stadion sportowy. Zmieniał się także profil placówki – gimnazjum przemysłowe stało się technikum papierniczym, które z kolei w latach 90. przekształcono w technikum ochrony środowiska i liceum ogólnokształcące. Dziś działa tu liceum oraz technikum logistyczne. I choć zmian było wiele, „cyrk” wciąż jest nazywany „cyrkiem”…

Ruiny spalonej górnej papierni zniknęły dopiero po 2000 roku. Fot. archiwum Starej Papierni

Prywatyzacja i upadek

Początkiem końca fabryki papieru był pożar górnej papierni, który wybuchł w 1984 roku. Straty wywołane przez ogień były na tyle rozległe, że odbudowę zakładu uznano za nieopłacalną.

Dalsze lata t były już na dobrą sprawę równią pochyłą. Okres transformacji nie przyniósł konstancińskiej papierni nic dobrego. W 1995 roku udziały Warszawskich Zakładów Papierniczych przeniesiono do Narodowych Fundusz Inwestycyjnych. Trzy lata później większość udziałów wykupiła fińska spółka Metsa-Tissue, zajmująca się produkcją artykułów higienicznych. Tak fabryka, na której papierze niegdyś spisano Konstytucję III Maja, stała się fabryką papieru toaletowego…

W 2000 r. szczątki górnej papierni wykupił Jan Wejchert, który odtworzył dawne mury i w 2002 roku otworzył nawiązujące do historii tego miejsca centrum handlowe Stara Papiernia.

W 2012 roku dobiegła końca licząca ponad dwa i pół wieku historia papieru produkowanego w Jeziornie. Metsa Tissue zamknęła zakłady dolnej papierni. Dziś pozostałości zakładu świecą pustkami, a przyszłość dawnej Królewskiej Fabryki Papieru stoi pod znakiem zapytania. Zakupem tego terenu interesuje się duży inwestor, który chciałby wybudować tu osiedle. Czy śladem Starej Papierni i tu za kilka lat znajdziemy nawiązania do dumnej historii tego miejsca? Czas pokaże…

Tak dziś wyglądają ruiny dolnej papierni

Czytaj również: Tu zaszła zmiana – kino Mewa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię