Tu zaszła Zmiana- pub Na Wyspie zamienię w fontannę

0
1730

Dziś w cyklu „Tu zaszła zmiana” opowieść o tajemniczym pubie Na Wyspie.

Na początku lat 90. XX stulecia w Polsce nastąpiła eksplozja prywatnej inicjatywy, lawinowo zaczęły się tworzyć liczne zakłady produkcyjne i usługowe, oraz liczne małe restauracje i puby. Niewielkie piwiarnie zastąpiły budki z piwem. Czasy były takie, że nikt nie sprawdzał dowodów, piło się jeszcze tanie wina, niezłe piwo i mało jadło, bo menu było jeszcze niezbyt bogate. Choć zdarzało się, że w maleńkiej restauracji Klakson na pograniczu Żabieńca pod Piasecznem jadłam w 1994 r. najwspanialszy na świecie bryzol egzotyczny, a w restauracji w Zalesiu Górnym nazwanej Za jeden grosz piłam naprawdę dobrą kawę. W Piasecznie w niezwykle urokliwym miejscu w dawnym majątku Chyliczki powstaje pub, który przejdzie do historii gastronomii piaseczyńskiej z kilku powodów. Pierwszym z nich była lokalizacja. Drewniany budynek pubu położony był na urokliwej wyspie, na niewielkim stawie, wiódł do niego drewniany most, podobny do tego z grodu Juranda ze Spychowa z filmu Krzyżacy. Lokalizacja trafiła znakomicie w gust mieszkańców, była szansa, że zachęci też turystów.

pub na wyspie, piaseczno, historia, tu zaszła zmiana

Początki były dobre. Spotykały się tu różne środowiska. W parku w tym czasie odbywały się teatralia, wieczorem każdy chętnie by posiedział w gronie przyjaciół, ale musi być przyjaźnie i bezpiecznie. Moja rozmówczyni opowiada mi jak to po Piaseczyńskim Zlocie Piosenki Różnej, wyruszyła grupa młodych ludzi do pubu Na Wyspie, a wraz z nimi juror i gwiazda festiwalu Mariusz Lubomski, znany artysta, wykonawca piosenki autorskiej. Rozbawieni uczestnicy PZPR, aby uhonorować znakomitego gościa, poprosili obsługę o puszczenie utworu „Spacerologia”, nie uzyskali jednak zgody.

Na nic były tłumaczenia, że w końcu pub gości znakomitego artystę. Taka była Wyspa, zupełnie jakby miała dwa oblicza – ciemną i jasną stronę, jak księżyc.

Młodzież w tamtych czasach miała mały wybór co do miejsc, gdzie można było potańczyć, napić się wina czy piwa, spędzić weekendowy wieczór. Wyspa początkowo dawała nadzieję, że na mapie Piaseczna pojawił się taki punkt. Potrzebne było miejsce, w którym można było posiedzieć przy długim stole czy przy barze, podyskutować, zagrać w bilard, w Dart. Niestety szybko się okazało, że puby piaseczyńskie stają się niebezpieczne. Zabawa kończyła się na posterunku policji lub na ostrym dyżurze w szpitalu ze złamanym nosem (oby tylko). Jeden ze świadków tamtych zabaw Mariusz, wówczas licealista wskazał mi post z piaseczyńskiego forum sprzed lat, w którym pisał:

-Scenariusz prawie zawsze wygląda tak samo: powstaje całkiem fajne miejsce, do którego początkowo przychodzą „normalni” ludzie. Potem do tego miejsca zaczyna schodzić się dresiarstwo, które powoli zaczyna wypierać wszystkich innych, a miejsce to przestaje istnieć. Tak było np. w przypadku pubu Na Wyspie i kawiarni Fuks. Moim zdaniem problem tkwi w ochronie. Rzeczywiście jest tak, że właściciel takiego lokalu ze względów finansowych nie myśli o selekcji, jednak jest to paradoksalnie przyczyną (prędzej, czy później) jego bankructwa.

Pod koniec XX i na początku XXI w. knajpki i puby w okolicy zaczynają płonąć, pożar trawi restauracyjkę Klakson w Żabieńcu, Za jeden grosz w Zalesiu Górnym, no i Wyspę w Piasecznie.

Pub Na Wyspie zagrał w kilku odcinkach serialu „M jak miłość”, gdzie prezentuje się znakomicie i przeszedł dzięki temu do historii miasta Piaseczna jako miłe wspomnienie.

Czytaj także: Tu zaszła zmiana – Maskotka – legenda Piaseczna

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię