Tu zaszła zmiana – Park Zdrojowy część II

0
442

Kontynuujemy spacer malowniczymi alejkami konstancińskiego Parku Zdrojowego i nieco bardziej krętymi ścieżkami jego historii.

W ubiegłym tygodniu zakończyliśmy naszą opowieść na działalności profesora Mariana Weissa, twórcy STOCER. Trzeba jednak pamiętać, że nie była to jedyna placówka medyczna działająca w Konstancinie. W 1963 r. w tzw. Białym Domu powstała Państwowa Szkoła Medyczna Techników Fizjoterapii. Była to pomaturalna placówka, która po 10 latach przerodziła się w Medyczne Studium Zawodowe nr 6. Szkoła położyła fundamenty pod pierwszy w Polsce kierunek kształcenia kadr w przemyśle ortopedycznym.

Konstancin jak Kuwejt, czyli legenda o ropie naftowej

Dziś mówiąc „Park Zdrojowy” myślimy „tężnia”. Z jej powstaniem wiąże się ciekawa opowieść. Tu od razu musimy zaznaczyć, że historia, którą przytaczamy, niekoniecznie jest prawdziwa. Źródła pisane raczej milczą na ten temat, choć tu i ówdzie trafiamy na poszlaki, które zdają się ją potwierdzać. Kronikarska rzetelność nakazuje nam jednak podkreślić, że poniższą opowieść powinniśmy traktować raczej w charakterze anegdoty.

Dziś mało kto już pamięta, że pod koniec XIX wieku Polska była potęgą naftową. Odkryte na Podkarpaciu bogate złoża zapoczątkowały boom przemysłu, który przez kolejne dziesięciolecia prężnie się rozwijał. W 1920 r. polskie rafinerie nie tylko zaspokajały potrzeby kraju, ale również eksportowały blisko 30% swojej produkcji. W 1930 roku eksport sięgał już 50%. Kres wspaniałej koniunkturze przyniosła II wojna światowa. Złoża przejął okupant, a ostatecznie pola naftowe i rafinerie zostały zniszczone. Kolejnym ciosem była konferencja jałtańska w 1945 r., której ustalenia pozbawiły Polskę Kresów Wschodnich, a co za tym idzie – niezwykle roponośnych złóż Zagłębia Borysławskiego.

Nadzieję na powrót do dawnego wydobycia dało odkrycie nowych zasobów w Karpatach. Dalsze poszukiwania zaowocowały odkryciem kolejnych roponośnych terenów na Niżu Polskim oraz na Bałtyku. „Polowanie” na ropę zawiodło geologów również na Mazowsze. Tu, na początku lat 60., zespół pod kierunkiem doktora Borysa Arenia zaprojektował otwór wiertniczy o nazwie Warszawa IG-1 (zwany też Konstancin IG-1). Otwór miał mieć głębokość 4500 m. Doszło jednak do awarii, która wymusiła zatrzymanie prac wcześniej, na głębokości niespełna 2000 m. Ropy nie znaleziono, odkryto za to solankę cechsztyńską o bogatych właściwościach zdrowotnych. Zapadła więc decyzja, by nie kontynuować prac, a odwiert przekazać państwowemu przedsiębiorstwu Polskie Uzdrowiska.  Takie miały być początki konstancińskiej tężni.

Powrót do uzdrowiska

Odkrycie solanki zaowocowało wzrostem znaczenia Konstancina na uzdrowiskowej mapie Polski. W 1967 r. powołano do życia Przedsiębiorstwo Polskie Uzdrowisko Konstancin (PPUK). Pierwotnie przedsiębiorstwo funkcjonowało jako filia Uzdrowiska Nałęczów. Sytuacja uległa zmianie w 1972 r., gdy Wojewódzka Rada Narodowa przywróciła Konstancinowi utracony w czasie wojny status uzdrowiska. Dzięki tej decyzji PPUK stało się odrębną spółką, a jedną z pierwszych „samodzielnych” decyzji była ta o budowie tężni w miejscu odwiertu. Prace ruszyły w 1974 r. Pierwsza część inhalatorium, oddana do użytku w 1978 r., miała kształt podkowy. Dopiero dwa lata później, w 1980 r., konstrukcję rozbudowano, nadając jej dzisiejszy kształt regularnego wieloboku.

Rok 1972 przyniósł jeszcze jedną ważną zmianę – Park Zakładowy przemianowano na Park Zdrojowy.

Kuracjusze w tężni, lata 80.
Fot. www.konstancinjeziorna.pl

Czytaj również: Tu zaszła zmiana – Liceum przy Chyliczkowskiej, część I

Żegnaj kolejko, witajcie „czerwoniaki”

Opowiadając o historii Konstancina, nie sposób zapomnieć o kolejce wilanowskiej. Wybudowana w 1892 roku żelazna droga wiodła od rogatek belwederskich, przez Czerniaków do Wilanowa. Stopniowo linię wydłużano. W 1894 r. kolejkę doprowadzono do pl. Keksholmskiego (dzisiejszy pl. Unii Lubelskiej), zaś w 1896 r. rozpoczęto rozbudowę linii, najpierw do Konstancina, a następnie do Piaseczna. Do dziś zachowały się przepiękne dworce projektu Konstantego Jakimowicza w Wilanowie i Klarysewie. Stacja kolejki znajdowała się także przy naszym parku. Tę zaprojektował inny wybitny architekt – Józef Pius Dziekoński, który był również autorem kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i nieistniejącego już dziś kasyna. Stacja autorstwa Dziekońskiego niestety nie przetrwała. Dziś w tym miejscu stoi basen solankowy Eva Park&Spa.

Kolej wilanowska kursowała niemal nieprzerwanie również w czasie II wojny światowej. Na początku 1945 r. wycofujące się wojska niemieckie ograbiły kolejkę ze wszystkiego, co dało się wywieźć, a resztę zniszczyły. Odbudowa jednak udała się błyskawicznie i już w maju tego samego roku kolej wznowiła kursowanie na trasie Belwederska – Iwiczna. W 1957 r. władze Warszawy zdecydowały się skrócić trasę kolejki do Wilanowa, na miejskim odcinku zastępując ją linią tramwajową. 14 lat później, w 1971 r. kolej wilanowską zlikwidowano całkowicie.

Likwidacja wąskotorówki stanowiła nie lada problem dla kuracjuszy. Szczególnie trudna sytuacja spotkała pacjentów STOCERu  – szpitala wszak specjalizującego się w leczeniu schorzeń układu ruchu. Dyrekcja szpitala zawnioskowała więc o utworzenie linii autobusowej dla pacjentów. MZK przychyliło się do prośby i utworzyło linię mikrobusową, łączącą Plac Defilad z Konstancinem, a obsługiwaną przez… nyski. Dopiero kilka lat później, w 1978 r. uznano, że Konstancin zasługuje jednak na solidną komunikację ze stolicą. Z Wilanowa do pętli na ul. Wierzejewskiego ruszyły tzw. „czerwoniaki” linii 210. W 1981 roku trasę wydłużono do Chylic, a w 1983 r. – do Piaseczna, do pętli Polkolor. W 1985 r. linię 210 zastąpiła kursująca do dziś linia 710.

„Czerwoniak” w Powsinie, 1979 r.
Fot. NAC

Amfiteatr i patron, czyli ostatnie szlify

Lata mijały, Konstancin ulegał kolejnym przeobrażeniom, jednak zmiany nie dotarły do Parku Zdrojowego przez blisko trzy dekady. Choć wciąż chętnie odwiedzany przez mieszkańców i gości, stopniowo tracił na atrakcyjności. Rewolucja przyszła dopiero w 2008 roku. Wówczas zapadła bowiem decyzja o budowie amfiteatru. Obiekt powstał dość szybko – pierwszy koncert w nowej muszli odbył się już wiosną 2009 roku. Z tej okazji Rada Miejska zdecydowała się również nadać Parkowi Zdrojowemu patrona. Został nim założyciel uzdrowiska – hrabia Witold Skórzewski. Wciąż jednak brakowało tu dawnego blasku, dlatego rok później, w 2010 r., rozpoczęła się gruntowna rewitalizacja parku.

Prace trwały dwa lata, a Park Zdrojowy przeszedł prawdziwą metamorfozę. Pojawiły się trzy szerokie, granitowe aleje. Główna promenada jest przedłużeniem ul. Sienkiewicza, prawa aleja łączy tężnię z amfiteatrem, zaś wzdłuż lewej zaaranżowano przestrzenie handlowe. Nad przepływającą przez park rzeczkę Małą przerzucono trzy drewniane mosty, zaś na mokradłach pojawiły się tarasy widokowe. Zadbano też o małą architekturę: w parku pojawiły się place zabaw.

Park Zdrojowy współcześnie
Fot. www.konstancinjeziorna.pl

Przywrócenie parkowi przedwojennego sznytu wywołało nostalgię za minioną epoką. Gdyby tylko można było cofnąć się w czasie… Tak narodził się pomysł na nową konstancińską tradycję: Piknik Retro. Dziś rokrocznie latem okolice Parku Zdrojowego zegary cofają się o sto lat, zabierając uczestników Dni Konstancina w podróż do serca belle epoque. Loty balonem, przejażdżki bicyklami czy dorożkami i oczywiście kulminacyjny punkt programu: Parada Retro.

Parada Retro w 2019 r.
fot. Joanna Ferlian/archiwum PP

Choć w pozostałe dni w roku Park Zdrojowy wygląda całkiem współcześnie, uważny spacerowicz wciąż odnajdzie tu ślady minionych czasów. Warto więc wybrać się na przechadzkę i poszukać ścieżek, którymi kroczyli hrabia Skórzewski, Hugon Seydel czy Józef Pius Dziekoński…

W przygotowaniu niniejszego tekstu posiłkowałam się artykułami pana Pawła Komosy (www.okolicekonstancina.pl), archiwami Muzeum Geologicznego w Warszawie oraz książką „Kalejdoskop Konstancina-Jeziorny” pod red. Elżbiety Rydel-Piskorskiej i Alicji Dzięgielewskiej.

Czytaj również: Tu zaszła zmiana – Park Zdrojowy część I

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię