Tu zaszła zmiana – Internat

0
626

Na zdjęciu park i szkoła w Chyliczkach w zimowej scenerii lat 70. To miejsce w mojej pamięci na zawsze zachowa nazwę Chyliczki, a budynek zawsze będzie internatem/szkołą.

Pierwszy raz do budynku szkolnego internatu weszłam pewnie w 1970 roku. Wychowawcy i uczennice Technikum Drobiarskiego zaprosili nas, młodzież z LO 34, do budynku internatu, który dziś nazywany jest pałacem. Chyba chciano zintegrować młodzież obu szkół, co niestety się nie udało. Budynki szkół były blisko siebie, ale uczniowie jakoś daleko.

Widok na park miejski im. Książąt Mazowieckich fot: ms

Wnętrze budynku internatu zrobiło na mnie ogromne wrażenie, zachowały się wtedy jeszcze stare stylowe meble, pokoje dziewcząt były już nowoczesne, ale korytarze i bajecznie piękne łazienki pozostały w tej ciekawej elegancji jaką nadała im hrabianka Cecylia. Na te łazienki z rok temu zwrócił też uwagę architekt i historyk dr Barański, bo bardzo go zachwyciły, że tak ładnie przez te 120 lat się zachowały. Wewnątrz budynku za hrabianki Cecylii była winda transportująca naczynia z piwnicy, kuchni i wyższych pięter, o niej dziś mało wiemy. Szyb windy na pewno istnieje. Co się zachowało ze starej kuchnie? Ciekawe.

Na dziewczęta z tej szkoły zawsze mówiliśmy Kury. Czasami można było je spotkać w okolicach rynku w Piasecznie, spacerowały w małych grupach, może chodziły do kościoła, bo kaplica w budynku internatu była zamknięta na głucho. Jedna z dziewcząt powiedziała mi, że w zasadzie chodzenie internatowych dziewcząt do kościoła nie jest mile widziane.

Kury ugościły nas ciastem i herbatą, były miłe, bardzo gościnne, duch Cecylii widocznie jeszcze żył w powietrzu tej niezwykłej szkoły, dumy dawnego Piaseczna. Uczennice pochodziły z różnych stron Polski, internat nie był ich marzeniem, tęskniły do rodziców, co akurat bardzo rozumiałam. Ogród, park i internat w latach 70. Był jeszcze ogrodzony, od strony miasta murem z furtką i oknem przy furtce. Wejście od strony ul. Gruzowej (dziś ul. Żeromskiego) nie było chyba jakoś specjalnie zamknięte. W każdej chwili każdy tu mógł wejść czy wyjść. Dziewczęta w internacie miały wyznaczone godziny pracy i odpoczynku, ściśle przestrzegane przez wychowawców.

Jednym słowem podsumowania tego co napisałam; LO i Technikum to były dwa różne światy.

Czytaj również: Tu zaszła zmiana – Besserówka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię