Sztukmistrz z Góry Kalwarii

Wolf Messing, sławny do dziś w Rosji, a w Polsce zupełnie zapomniany, urodził się i spędził dzieciństwo w Górze Kalwarii.

 

W czasie II wojny światowej Hitler wyznaczył za dostarczenie Messinga do Berlina nagrodę 200 tys. marek. Powodem była przepowiednia, którą Messing wygłosił w 1937 r. w warszawskim teatrze, stwierdził, że Hitler przegra wojnę, gdy wyruszy na wschód, i w finale popełni samobójstwo. Przepowiednia była szokująca, bo jeszcze nie było wojny, a w 1939 r., po podpisaniu paktu Ribbentrop–Mołotow, stało się niemożliwe, żeby Niemcy zaatakowały ZSRR, a jednak. W czasie wojny Hitler, który sam korzystał z różnej maści szarlatanów i wróżbitów, zadawał sobie sprawę, że tak niebezpieczny doradca u boku Stalina może wpływać na sukcesy wojenne Rosji; był przekonany, że Messing jest „tajną bronią” Stalina.

Wolf Messing jasnowidz czy szarlatan? Ile z tego, co zostało o nim napisane, jest prawdą, a ile legendą lub zwyczajnym zabiegiem marketingowym, bo z działalności, którą się zajmował, czerpał spore zyski.

Analizując życie Messinga, przychodzi mi do głowy wiele pytań. Czy dar jasnowidzenia, telepatii i umiejętność czytania myśli ludzi jest „darem Bożym” czy przekleństwem? No i przede wszystkim podstawowe pytanie: czy takie umiejętności są możliwe? Messing wyjaśniał dar czytania myśli ludzi, jako umiejętność obserwacji drgania mięśni, niedostrzegalne dla wielu, pewne zmiany w wyglądzie obserwowanego człowieka. Na pewno miał ponadprzeciętną zdolność do stosowania sugestii. Ta umiejętność pozwoliła mu przetrwać Holokaust, przeżyć spotkania ze Stalinem, Berią i Chruszczowem. Musiał być bardzo potrzebny Stalinowi i Berii, skoro go nie zlikwidowali. Współpracownicy NKWD w większości nie dożywali starości, a niewątpliwie Messing współpracownikiem był. Stalin ponoć sprawdził umiejętności Wolfa już przy pierwszym spotkaniu. Dał Messingowi zadanie: Wolf ma wyjść z Kremla, gdzie przebywał ze Stalinem, bacznie oczywiście strzeżonym, bez przepustki. Strażnicy zostali uprzedzeni o eksperymencie i dostali rozkaz zatrzymania Messinga. Messing przeszedł przez posterunki bez problemu, co więcej, strażnicy okazywali mu szacunek i prężyli się w postawie na baczność! Co się wydarzyło? Wszyscy widzieli w osobie Messinga… Stalina, ulegli zbiorowej sugestii. Messing chciał, aby ktoś zajął się badaniem jego umiejętności, ale niewiele osób traktowało go poważnie. Był narzędziem w rękach ludzi roszczących sobie prawo władzy nad światem. W Rosji przewrotnie przedstawiano go jako kuglarza, nie mogło być inaczej, ludzie musieli wierzyć w materialistyczną ideę istnienia, zgodnie z wolą partii. Stalin na pewno wiedział, z jaką materią ma do czynienia, ale to, co myślał było tajemnicą. Twierdzi się, że świat nauki lekceważył Messinga; jestem przekonana, że to, co pokazywał na estradach, było impulsem do wielu badać z dziedziny psychologii. Wolf Messing uwielbiał występy estradowe, jeszcze w dzieciństwie występował w cyrku obok baby z brodą i tańczących na linie akrobatów.

Wolf urodził się w Górze Kalwarii, w ubogiej rodzinie mieszkającej w domu przy ulicy św. Antoniego. Opis dzielnicy miasta, w której żyli Messingowie, przygnębia; zabłocone ulice, połamane płoty, na których sztachetach suszą się garnki i kociołki, ubogie domki ze ślepymi oknami. W akcie urodzenia czytamy: Wolf, a właściwie Srul-Wołek Messing urodził się 10 września 1899 r. w Górze Kalwarii. Jego ojcem był handlowiec – Gersz Haim, a matką – Małka Liba z domu Stocka. Świadkami spisania aktu urodzenia byli; Aron-Bera Nejman, lat pięćdziesiąt trzy i Jakow (Jakub) Rozenbaum, lat sześćdziesiąt trzy, obaj mieszkający w osadzie Góra Kalwaria.

Messingowie mieli kilkoro dzieci: Wolfika, Siemionka, Zosię i Bietkę, tak je wymienia Eduard Włodarski w książę pod tytułem „Wolf Messing Jasnowidz z Góry Kalwarii”. Treści z książki Rosjanina, scenarzysty Włodarskiego nie są niestety wiarygodnym źródłem wiedzy o Messingu.

Około 1912 r. mały Wolfik ucieka z Góry Kalwarii, wsiada w pociąg i udaje się do Berlina, oczywiście bez biletu. Konduktorowi pokazuje kawałek gazety, ten kasuje skrawek jak bilet, jest zahipnotyzowany. W Berlinie Wolf zatrudnia się w redakcji pisma jako roznosiciel gazet lub goniec w sklepach. Oszukuje pracodawców co do swojego wieku, dodając sobie kilka lat. Pewnego dnia mdleje na ulicy i… umiera, a właściwie wpada w letarg. Odwieziony do miejskiej kostnicy, budzi się na stole w prosektorium. Studenci sprowadzają profesora Abla, znanego neuropatologa. Profesor odkrywa, że Wolf ma dar wchodzenia w stan katalepsji na zawołanie. Świat dowiaduje się o Messingu. Wielką popularnością cieszą się występy cyrkowe z udziałem Messinga, w trakcie których cudotwórca odnajduje zagubione przedmioty, odczytuje myśli widzów i prawie nigdy się nie myli. Zarabia spore sumy, pomaga rodzinie. Tak pisze o tych czasach Wojciech Chudziński: Darem telepatii, jaki był w stanie prezentować praktycznie na zawołanie, zainteresowali się naukowcy; między innymi Albert Einstein, który w tym czasie mieszkał w Zurychu, i Zygmunt Freud. W 1917 r. Messing został zaproszony do słynnego gabinetu Freuda na Berggasse 19 w Wiedniu. Umówiono się, że Wolf wykona polecenie Freuda, które ten wypowie w myślach. Tak też się stało. Messing bez namysłu sięgnął po leżące na stole nożyczki i – ku zaskoczeniu gości – obciął nimi trzy włosy z brody Einsteina. Freud był zachwycony.”  Messig wyrusza w świat, po 1918 r. występował w Japonii, Argentynie, Brazylii, Indiach i w Stanach Zjednoczonych i w całej Europie. Powrócił do Polski w 1921 r. w celu odbycia służby wojskowej; ponoć rzadko go było można spotkać w koszarach w Przemyślu. Organizowano przedstawienia na które zapraszano oficerów, na jednym z nich był sam Naczelnik Państwa Polskiego Józef Piłsudski. Ciekawa jest ta fascynacja przywódców państw zdolnościami tu opisywanymi, bo przecież Piłsudski żywo był zainteresowany też zdolnościami najsławniejszego jasnowidza tych czasów inż. Stefana Ossowieckiego, eksperymenty z nim traktował bardzo poważnie.

Tymczasem ja udaję się do Góry Kalwarii celem wytropienia śladów rodziny Messingów, szczególnie interesuje mnie dom przy ul. Św. Antoniego i karczma, w której – ku rozpaczy żony – lubił biesiadować już od rana pan Gersz Messing. ( cdn)