Sztukmistrz z Góry Kalwarii cz. 2

Moja podróż do Góry Kalwarii w maju 2018 r. w poszukiwaniu śladów Wolfa Messinga daje od razu ciekawe rezultaty.

 

Ulica św. Antoniego, poprzez swoje położenie w centrum starego miasta, jest łatwa do odszukania. Dom, w którym mieszkał Wolf-cudotwórca, zachował się w doskonałym stanie, na ścianie frontowej budynku wisi mała tabliczka z informacją w trzech językach (polskim, hebrajskim i angielskim), że: „W tym domu 10 września 1899 roku urodził się Wolf Grigoriewicz Messing uznany za jasnowidza i telepatę (zm. 8 listopada 1974 r. w Moskwie)”. Zastanawiający, w kontekście opowieści o Messingu, jest wygląd domu. Otóż budynek jest świetnie zachowaną kamieniczką, w dobrym punkcie miasta. To nieco podważa opowieść o tym, że Messing pochodził z bardzo biednej rodzin; jak na kamieniczkę z końca XIX wieku, dom jest solidnie zbudowany, a nawet stylowy, z pięknym balkonem o bogatej ornamentyce. Dzieciństwo Messinga jest znane z jego pamiętników i być może „ubogość dzieciństwa” była mu potrzebna do wizerunku, jaki sam  sobie stworzył. Na pewno nie chciał się uczyć. Sześcioletni Wolfik uczęszczał w Górze Kalwarii do szkoły talmudycznej, nauczyciele dość szybko zorientowali się, że chłopiec jest bardzo zdolny, namówiono rodziców Wolfa aby kształcić go na rabina, ale tak się nie stało.

Zastanawiające jest dla mnie to, jak postrzegali Messinga ludzie, którzy go poznali. Znalazłam sporo artykułów prasowych, opowiadających o spotkaniach z Messingiem. Kilka dzienników podaje podobny opis zdarzeń. Oto opis seansu w redakcji krakowskiego „Nowego dziennika” z 1931 r.: „Wczoraj zjawił się w naszej redakcji p. W. Messing, znany telepata, który jeszcze przed kilku laty zwrócił na siebie powszechną uwagę wprost fascynującemi zdolnościami. Po swym powrocie z zagranicy odbywa obecnie p. Messing tournée po Polsce, a ostatnio przebywa też i w Krakowie, gdzie zamieszkał w hotelu Royal. Pan Messing przedłożył cały szereg dokumentów i świadectw naukowych, z których wynika, że wszelkie tryki, do jakich uciekają się szarlatani, grasujący niestety zbyt często w tej przez naukę należycie nieoświetlonej dziedzinie, podczas seansów p. Messinga są zupełnie wykluczone. Przekonaliśmy się zresztą o tem sami, gdy p. Messing wobec grona członków redakcji i kilku zaproszonych gości urządził mały seans. Zjawiska, które zademonstrował nam p. Messing, należą do dziedziny telepatii i sugestii. Messing zaprodukował się jako doskonały odgadywacz myśli, oraz wykonał kilka bardzo skomplikowanych zadań, obmyślonych przez biorących udział w seansie. Doświadczenia te wykonywał p. Messing bądź, to z kontaktem, to jest trzymając odnośnego eksperymentatora za rękę, bądź też bez kontaktu. Doświadczenia pierwszego rodzaju mogą budzić jeszcze pewne wątpliwości, gdyż tłumaczyć je sobie można wrażliwością p. Messinga na mimowolne odruchy ręki eksperymentatora, zadania jednakowoż, które p. Messing wykonywał, były tak dalece skomplikowane, że nie można ich sobie tłumaczyć li tylko taką wrażliwością… Wszyscy uczestnicy seansu wyszli zaintrygowani w wysokim stopniu, odnosząc wrażenie że p. Messing posiada naprawdę zdolności wprost fenomenalne, których zwykłym rozumem na razie wytłumaczyć sobie nie możemy. W panu Messingu można też,widzieć groźnego rywala p. Rafała Schermana, znanego psychografologa, gdyż dzięki swoim zdolnościom potrafi p. Messing dać trafne charakterystyki osób, co może mieć dla tych osób znaczenie w wysokim stopniu praktyczne.”

Domyślam się, że nasz mistrz z Góry Kalwarii miał stały system pracy, ponieważ dziennikarze w artykułach prasowych z Wilna i Lwowa podają identyczny sposób postępowania jasnowidza – przyjeżdżał do danego miasta, wynajmował pokój w hotelu i następnie szedł do redakcji poczytnego pisma, robił tam seans, być może opłacał treść artykułu i następnie czekał w hotelu na klientów chcących poznać tajemnice z przeszłości lub wróżbę na przyszłość. Doskonała organizacja pracy w zawodzie jasnowidza. Trochę ironicznie potraktował Wolfa „Kurjer Wileński” pisząc, że sztuczki Messinga wprawiają w stan euforii przede wszystkim nastolatki. Powodem tej ironii był pojedynek gigantów. Otóż Messing miał kilku konkurentów do miana „jasnowidza epoki”; był nim między innymi pewien zecer Mojżesz Engelsztern z Wilna. Rzecz się miała następująco: „Była kradzież, popełniona przez »nieznanych sprawców« w mieszkaniu rabina Kahana. Skradziono depozyty wartości 6700 zł. Społeczeństwo żydowskie było poruszone tym wypadkiem. Oczywiście w tych warunkach umieszczony w »Owent Kurierze« list otwarty Messinga, w którym »czarodziej« podejmował się przy pomocy »wiedzy tajemnej« wykryć złodziei, wywołał tym olbrzymią sensację. Na razie jednak ograniczył się nasz »profesor« do wezwania złodziei, aby zwrócili skradzione rzeczy, bo inaczej on Messing, użyje swych »zdolności nadprzyrodzonych«. Jednocześnie Messing zorganizował seans telepatyczny w mieszkaniu rabina Kahana. Sapał, jęczał, chodził po pokojach i… nic nie wykrył. Czekano.” Tymczasem Engelsztern zaproponował Messingowi współpracę, a potajemnie wynajął dwóch żebraków dał im złote kolczyki własnej żony i tysiąc złotych w gotówce i kazał się zgłosić do Messinga. Messing uwierzył w skruchę złodziei! Okradziony Rabin nie rozpoznał kolczyków, sprawa nabrała rozgłosu i znalazła swój finał w sądzie. Redaktorzy prasowi z dwóch dzienników oskarżali siebie nawzajem o reklamowanie Messinga i pisanie nieprawdy.

Po wojnie Wolf Messing pozostał w ZSRR, pracował w Instytucie Medycznym. Do znanych spraw z tego okresu należy trafnie postawiona diagnoza dotycząca umierającego na serce generała Żukowskiego. Rokowania były bardzo złe, ponoć Messing doradził szybką operację, która spowodowała całkowity powrót pacjęta do zdrowia. Najbardziej spektakularne są udziały Messinga w międzynarodowych rozgrywkach szachowych, w których brali udział mistrzowie radzieccy. Messing siedząc na widowni miał w trakcie rozgrywki tak hipnotyzować zawodników, że wygrana mistrza z ZSRR była przesądzona.

Losy rodziny Messinga nie są znane. Prawdopodobnie wszyscy zginęli w obozie na Majdanku i Gettcie Warszawskim. W czasie wojny Wolf Messing zakupił dla polskich lotników z Pułku Warszawa samolot, na burcie podarowanego samolotu widniał napis „Od polskiego patrioty prof. Wolfa Messinga polskiemu lotnikowi”. Wolf ożenił się po wojnie ze swoja asystentką, Aidą Rapoport.