Ratusz(e) Piaseczna

191

Jak na średniowieczne miasto przystało, Piaseczno powinno mieć ratusz drewniany na środku rynku. Ma jednak murowany, klasycystyczny, w linii domów.

Nie czyni to wcale Piaseczna miastem wyjątkowym – jedyny wszak ratusz drewniany ostał się w Sulmierzycach w Wielkopolsce.

W wyniku wielu wojen w historii naszego kraju i klęsk żywiołowych spowodowanych pożarami i brakiem ochrony przeciwpożarowej budynek znany nam wszystkim jest czwartym bądź nawet piątym – raczej nigdy się już tego nie dowiemy – ratuszem od nadania praw miejskich w 1429 roku.

Poza tym, że był drewniany – co jest oczywiste – stał na środku rynku. Tyle wiemy o pierwszym ratuszu.

Wiemy także, że miasto i jakiś ratusz spalili Szwedzi w czasie potopu w latach 50. XVII wieku. Nie wiemy natomiast, czy był to pierwszy czy drugi budynek.

Możliwe jest, że pierwszy ratusz spłonął w tym samym pożarze co kościół – w pierwszej połowie XVI wieku, a Szwedzi spalili odbudowany. Są to oczywiście wyłącznie domysły.

Odbudowany ratusz spłonął w 1730 roku – w czasie pokoju. W 1740 roku August III zezwala na wybudowanie nowego. Miasto nie miało pieniędzy, dopiero więc dziesięć lat później przystąpiono do budowy nowego gmachu. Nie dość, że nałożono specjalny podatek na producentów piwa (a była to w mieście produkcja powszechna), to część prac budowlanych nakazano wykonać mieszkańcom. Nie obyło się oczywiście bez protestów. Szczęśliwie w 1754 roku ukończono budowę.

Drewniany, w centralnym punkcie rynku, na planie kwadratu, dwupiętrowy z czterema kominami. Na parterze znajdowały się lokale, które wynajmowano na sklepiki od wiosny 1756 roku.

W wyniku bitwy pod Gołkowem, w czasie powstania kościuszkowskiego, Rosjanie spalili miasto, w tym czterdziestoletni ratusz.

Jak pisze Tadeusz Żmudziński w przedwojennej monografii Piaseczna: „(…) po powstaniu kościuszkowskim (…) ludność płci obojej, skutkiem wojny i chorób, nią wywołanych, została zdziesiątkowana. Zamarł zupełnie handel, dogorywały rzemiosła”.

Miasto zaczęło odzyskiwać równowagę. W tym czasie – w roku 1815 za sprawą kongresu wiedeńskiego – przeszło z panowania pruskiego pod rosyjskie.

Autor monografii pisze dalej: „Jeszcze wymowniejszym świadectwem odzyskiwanego dobrobytu jest budowa ratusza murowanego”.

Za 21 060 złotych polskich w ciągu roku przedsiębiorca Kazimierz Najmski wybudować miał budynek murowany, o dwóch kondygnacjach, z wieżą, projektu Hilarego Szpilowskiego. Zgodnie z nakazem władz rosyjskich zbudowano go w linii domów stojących przy rynku, a nie tak jak dotychczas – w środku rynku.

Terminu dotrzymano. W 1824 roku stanął piękny dwukondygnacyjny gmach z czterokondygnacyjną wieżą, w stylu klasycystycznym, na rzucie kwadratu. Początkowo dach pokryty był płaską dachówką, później miedzianą blachą.

Sam w sobie był nowoczesny i funkcjonalny, jednak (wciąż za Żmudzińskim) „dość piękna atrakcyjność nie pokrywała się, niestety, z solidnością wykonania, co naraziło miasto na dodatkowe koszty. (…) W 1835 r. stan ratusza okazał się tak nadwątlony, że zaszła konieczność dokonania natychmiastowej reparacji. Sprawa oparła się o kmisarza obwodu warszawskiego (…), poczem niezwłocznie porozumiano się z Sebastjanem Latośkiewiczem, który za sumę 4 421 złotych polskich i 5 groszy przebudowę uskutecznił”.

W roku 1928, z okazji dziesięciolecia odzyskania przez Polskę niepodległości, ponad stuletni ratusz przebudowano.

Magistrat odzyskał na swoje potrzeby piętro, które wcześniej funkcjonowało jako mieszkanie prywatne. Zyskano więc dużo pomieszczeń, a swoje miejsce odnalazła tutaj nawet Komunalna Kasa Oszczędności. Burmistrz dostał gabinet utworzony z przestronnej sali, poprzedzony korytarzem, który zastąpił poczekalnię. W lokum burmistrza postawiono reprezentacyjne biurko, fotele oraz kilka krzeseł.

A w jakim stanie dotrwał do naszych czasów?

Pozostał nienaruszony w czasie I i II wojny światowej.

Po wojnie zamontowano na wieży godło miasta – nieprawidłowe, gdyż przedstawiało kozła. Dopiero w 1990 roku wmurowano herb z baranem.

Nie wiadomo kiedy pojawił się na szczycie półksiężyc (pamiątka wizyty posła tureckiego Numan-Beja w 1777 roku). Wcześniej zwrócony był na wschód, obecnie na północ – południe.

W 1969 roku pojawił się na wieży zegar, a w 1974 roku przekazano urządzenie kurantowe. Przez krótki okres można było w południe usłyszeć melodię „Piosenki o Piasecznie”.

Zegar wraz z kurantem skradziono (po czym zamówiono nowe) w czasie dziesięcioletniego (!) remontu ratusza w latach 1979-1989.

Po zakończeniu remontu w ratuszu ulokował się Urząd Stanu Cywilnego.

W takiej formie przetrwał do dzisiaj.

fot. Ratusz, lata przedwojenne, źródło Muzeum Regionalne w Piasecznie