• 13 grudnia 2017
  • Małgorzata Szturomska i Tadeusz Tyszka

Piaseczno w aktach IPN z 1971 r.

Oceń ten artykuł
(9 głosów)

 „Pogrom” w Laminie

Tajny szyfrogram Wojewódzkiej Komendy Milicji Obywatelskiej informuje o następującym zdarzeniu: "W dniu 5 grudnia 1971 r. o godzinie 6:40 do powiatowej komendy MO zadzwonił dyżurny warty z doświadczalnych zakładów lampowych „Lamina” i zameldował o demontażu hasła widniejącego na terenie zakładu. Hasłem tym załoga zakładu miała czcić VI zjazd PZPR".

Niezwłocznie do zakładu udała się grupa operacyjna KPMO i stwierdziła, co następuje: o godzinie 5:50 dowódca warty zauważył zmianę w treści hasła, niezwłocznie powiadomił dyżurnego zakładu i natychmiast doprowadzono treść napisu do pierwotnego stanu. Hasło było umieszczone na płycie pilśniowej pomalowanej na kolor czerwony, do płyty były przybite białe litery, głoszące: „Program VI zjazdu partii dyrektywą działania partii i narodu”. Hasło było duże, miało około 50 metrów długości i około metra szerokości i było czytelne z daleka. Nieznany sprawca z napisu „Program” wyjął dwie litery. Zniknęła litera „r”, a literę „a” zastąpiono literą „o" i w rezultacie zmienione hasło brzmiało „Pogrom VI zjazdu partii dyrektywą działania partii i narodu”. W meldunku nie ma informacji, jak zareagowała załoga zakładu, ani jak długo hasło wisiało z zmienionej wersji. Nie mamy też informacji, kto był sprawcą tego dowcipu, być może ktoś z mieszkańców Piaseczna dopisze dalszą część historii. Nie wiemy też, czy ujęto śmiałków tego czynu. VI Zjazd PZPR obradował w dniach 6-11 grudnia 1971 r. i duże zakłady pracy były szczególnie monitorowane przez Służbę Bezpieczeństwa, a tu taka kontrabanda pod nosem warszawskich stróżów prawomyślności. Czas był niespokojny, jeszcze były świeże w pamięci społeczeństwa wypadki grudnia 1970 r., zapoczątkowane w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Słupsku i Elblągu, które to zajścia uliczne zostały krwawo stłumione na rozkaz pierwszego sekretarza partii rządzącej Władysława Gomułki. Oficjalnie podaje się, że zginęło wtedy około 41 osób, ale tak naprawdę ilość rannych i zabitych mogła być dużo większa. Skompromitowany Gomułka został 20 grudnia 1970 r. zastąpiony przez Edwarda Gierka. Władza komunistyczna, nie po raz pierwszy i nie ostatni, pokazała swoje oblicze, zastraszenie społeczeństwa stało się faktem. Zmiana treści hasła w piaseczyńskiej Laminie w rok po „wydarzeniach grudniowych”, dziś może się wydawać czynem dość nieistotnym dla przebiegu zdarzeń w Polsce, jednak dla tych, którzy żyli w tych czasach, jasnym jest, że był to akt najwyższej odwagi. Tym bardziej, że w Zakładach Elektronicznych Unitra–Lamina produkowano głównie lampy elektroniczne, diody i tyrystory na potrzeby wojska i w związku z tym zakłady były szczególnie pilnowane przez różnych stróżów prawa i bezpieczeństwa z tego okresu.

Obcy na targu w Piasecznie

W meldunku specjalnym i tajnym z 12 stycznia 1971 r. informuje się władze, że do KPMO zgłosiła się z własnej woli kobieta i poinformowała o następującym zdarzeniu: na targu w Piasecznie przy ulicy Sierakowskiego 12 grudnia 1971 r. o godzinie 11:10 pojawiła się czteroosobowa grupa obcokrajowców. Zdumiewają szczegóły relacji. Grupa ta składała się z 3 mężczyzn i jednej kobiety. Kobieta mówiła biegle po polsku, ale ze współtowarzyszami rozmawiała w języku francuskim. Kobieta (około 30 lat) ubrana była w kożuch koloru brązowego z białym kołnierzem, kozaczki z czerwonymi sznurowadłami i w czerwony beret na głowie. Mężczyzna około 40 lat miał słuchawki na uszach, trzymał w ręku mikrofon, na pasku zawieszonym na szyi miał magnetofon marki francuskiej i nagrywał treść rozmów kobiety z napotkanymi na targu ludźmi. Mężczyzna około 50-letni, z jasnymi prostymi szpakowatymi włosami czesanymi na bok, ubrany w jasne spodnie w pionowe prążki i buty zamszowe na wysokiej słoninie, miał na rękach białe rękawiczki i trzymał kamerę filmową. Filmował uczestników targowiska. Główną treścią rozmów były podwyżki cen żywności w tym ceny mięsa i opłacalność hodowli zwierząt rzeźnych. Czwarty mężczyzna z tej grupy, w wieku około 45 lat, to wysoki, szczupły blondyn z włosami spadającymi na kołnierz. Ten mężczyzna prowadził cały czas rozmowy z opisaną kobietą, dyskutowali w języku francuskim. Ta czteroosobowa grupa przyjechała do Piaseczna samochodem marki Wołga o nieustalonych numerach rejestracyjnych. Cudzoziemcy przebywali na targu w Piasecznie około 30 minut. Po odbyciu rozmów złożyli sprzęt do samochodu i odjechali w nieznanym kierunku. Co ciekawe! Informatorka melduje, że jedna z jej znajomych będąca w tym czasie na targowisku, rozpoznała kobietę z tej grupy jako pracownicę Polskiego Radia z III piętra, z oddziału francuskiego. W dalszej treści meldunku informuje się, że wszczęto postępowanie sprawdzające kim była wymieniona pracownica z Polskiego Radia i pilne ustalenie jej personaliów.

Zdarzenie na targu w Piasecznie, być może wyda się współczesnemu czytelnikowi dość banalne i może dziś by nie zwróciło niczyjej uwagi. A może się mylę? Naszą uwagę, w tej opowieści o piaseczyńskim targowisku. zwróciła czarna Wołga, gdyż opowieść o jej tajemniczości i upiorności rozniosła się po całym mieście. Fakty są takie. że co jakiś czas w latach 60. i 70 (niektórzy piszą, że nawet w 50.) krążyły opowieści, których morałem było – strzeż się czarnej Wołgi. Legenda upiornego samochodu była modyfikowana na różne sposoby. Jedno było pewne, że Wołgą na pewno jeździł diabeł lub dostojnik państwowy lub NKWD, a samochód miał trzy szóstki w rejestracji, to tak na marginesie zdarzeń. W piosence „Muka” Kasia Nosowska śpiewa z zespołem Hey „Nie strasz mnie, nie boję się czarów, klątw, biurowych mątw, (...) kumpli twych, naczelnych pism, szefów firm w futrach z fok, (...) matki, siostry i psa, ojca z zaświatów i lwa i czarnej WOŁGI WOŁGI WOŁGI. Sianie strachu jest jak wiadomo najpotężniejszą bronią władzy i sposobem na doskonałą manipulację społeczeństwem. CDN

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama