Pani na Prażmowie

500

Wycieczka do Prażmowa zdecydowanie nastraja mnie pesymistyczne. Dwór Ryxów w stanie tak złym, że już nie smutek, ale złość na decydentów staje się dominującym uczuciem. Decydentów tych, co znajdują się najniżej i tych, co stoją najwyżej w hierarchii administracyjnej. Idę na cmentarz, na którym króluje smukła kapliczka z figurą św. Heleny, pod którą złożono martwe ciało Izabelli Ryxowej i głośno mówię do niej: „Zrób coś piękna pani, bo Ojczyzna w niebezpieczeństwie, dwór Twój, niegdyś ostoja polskości i szerokiej wiedzy, popada w gruzy, a to jest brak szacunku dla pracy tych, co tu stuleciami siedzieli i dbali”. Myślę, że jeśli nie człowiek, to może jakieś siły nadprzyrodzone zadziałają. Ryxowie – piękny ród, którego początki zaczynają się pewną wspólną tajemnicą kamerdynera Franciszka Ryxa i króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Franciszek Ryx zwany Majorem, właściciel Pilaszkowa w błońskiem (synowic kamerdynera Franciszka Ryxa) za wysoką cenę 133 333 talarów i 8 groszy, czyli 799 998 zł polskich, 4 listopada 1805 r. kupuje dobra w Prażmowie. I tu aż do powstania styczniowego będzie się toczyć życie Ryxów. Powstanie przyniesie zmiany.

Izabella Ryx

Izabella Ryx fot: Polona

Izabella, córka Alfonsa Kropiwnickiego z Kropiwnika herbu Sas i małżonki jego Izabelli z Miecznikowskich h. Pobóg, przychodzi na świat w Warszawie 6 listopada 1844 r. i zostaje ochrzczona w kościele św. Andrzeja. Izabella otrzymuje staranne wychowanie, wpaja jej się również miłość do nauki, co zadecyduje o jej przyszłym życiu. Bystra, niezwykle zdolna i na dodatek piękna, ma szansę na ciekawe życie. Na 2 lata przed powstaniem styczniowym, czyli w 1861 r., bierze ślub z Bronisławem Feliksem Ryxem h. Pierścień w kościele św. Krzyża w Warszawie. Izabella rodzi kolejno: Bronisławę, Jerzego i Jadwigę. Jerzy przychodzi na świat w Paryżu. Bronisław Ryx, absolwent akademii rolniczej w Hohenheim, bierze udział w powstaniu styczniowym, w którym jest między innymi naczelnikiem woj. lubelskiego, a także wchodzi w skład Rządu Narodowego w Krakowie. Jego zaangażowanie skutkuje tym, że trzeba uciekać za granicę. Jeszcze zanim to nastąpi, Ryx uwłaszcza chłopów w swoim majątku.

W trosce o bezpieczeństwo Bronisława, rodzina zmuszona jest do emigracji; mieszkają w Krakowie, potem jadą do Drezna, następnie do Paryża. W Paryżu oboje, żona i mąż, studiują na Sorbonie. W Tygodniku Illustrowanym w 1904 r. znany publicysta Sęp tak pisze w swoim felietonie: „W Krakowie dom Ryxów był spójnią życia literackiego, Asnyk, Bałucki i inni koryfeusze należeli do stałych jego gości”.

Nagły zwrot życiowy przychodzi dla Izabelli po otrzymaniu kolejnych wieści z ojczyzny. Majątek prażmowski należy sprzedać, przynosi same straty, kryzys ekonomiczny i brak uczciwego zarządcy daje mu się we znaki. Izabella podejmuje decyzję, która zdumiewa do dziś, bo patrząc na zdjęcia pięknej damy, wykształconej kobiety, w strojach według najnowszej mody, nikomu by nie przyszło do głowy, że za chwilę porzuci salony europejskie i zajmie się hodowlą tuczników i kur. Tymczasem Izabella właśnie to robi – postanawia o rozstaniu z mężem i powrót do… no właśnie! Do czego? Do umęczonego kryzysem i rządami zaborców kraju. Bronisław pozostanie na emigracji 21 lat, Izabella będzie, jak sadzę, pierwszym na ziemiach Królestwa Polskiego zootechnikiem, kobietą o światowej renomie uczonego hodowcy nierogacizny, uczestnikiem wielu wystaw, laureatką cennych nagród.

I wciąż się uczy, uczy też wszystkich tych, którzy chcą od niej tej wiedzy, publikuje w „Gazecie Rolniczej”, w „Rolniku i Hodowcy”, w „Dobrej gospodyni”.

Certyfikat z wystawy drobiu fot: zbiory ms

Prasa tak o niej pisze: „Kraj znał ją tylko z wystaw rolniczych i okazów inwentarskich, wysyłanych w okolice bliskie i odległe od Prażmowa o kilkaset mil, tam, gdzie o gospodarstwie polskim po raz pierwszy słyszano; ale sąsiedzi podziwiali całe jej rządy kobiece, w których obrąb wchodziło rolnictwo i przemysł: piaski zamieniała na pola urodzajne, przestrzenie leśne, niezdatne pod pług, obsiewała najstaranniej, zmieniała kierunek gospodarstwa w miarę warunków, wymagających tej zmiany; chcąc włościan uwolnić od lichwy przekupniów małomiasteczkowych, założyła w Prażmowie sklep chrześcijański; służyła sąsiadom siermiężnym radą, pomocą, szerzyła między nimi światło przy każdej sposobności. Takie były jej rządy wewnętrzne, a na zewnątrz dawała znać o sobie licznymi artykułami, umieszczanymi w pismach rolniczych i w korespondencji prywatnej, tak rozległej, że można by z niej utworzyć archiwum; archiwum ciekawe, bo pełno w niem zapytań naiwnych, na które ziemianka odpowiadała cierpliwie, nie lekceważąc niczyjej dobrej chęci. Nie zapominała nigdy, że sama zaczęła na roli od samouctwa”. W majątku Izabelli prowadzi się systematyczne badania naukowe. Badana jest struktura ziemi, ale co ciekawe funkcjonuje też stacja meteorologiczna. Jerzy wspomina ją tak: „Stacja meteorologiczna »Prażmów« (III rzędu) stała w ścisłym związku ze stacją meteorologiczną I rzędu w Warszawie, mieszczącą się przy Muzeum Rolnictwa i Przemysłu. Prócz sprawozdań miesięcznych, przesyłanych tejże Stacji Centralnej, bywały ze stacji meteorologicznej w Prażmowie wysyłane stale co miesiąc biuletyny do Stacji przy Cesarskim, Moskiewskim Towarzystwie Rolniczym. Stacja meteorologiczna prażmowska mieściła się na folwarku Wola Prażmowska i posiadała następujące przyrządy: termometr, termograf Marxa (maksimum i minimum), 2 pluwiometry i barometr aneroid, sprawdzony z barometrem stacyjnym, normalnym. W sprawozdaniach miesięcznych podawano tylko temperaturę powietrza, mierzoną trzy razy dziennie o 7.00, o 13.00 i o 21.00, dalej średnią dzienną, maksymalną i minimalną, kierunek i siłę wiatru, stopień zachmurzenia nieba, ilość opadów i uwagi o charakterze opadów oraz zjawisk atmosferycznych”.

Bronisław Ryx fot: Polona

Jerzy Ryx też bardzo ciekawie opisuje umiejętności handlowe swojej matki. Otóż hodowla trzody chlewnej nie przynosiła istotnych wyników. Opasy były sprzedawane na rynku praskim; przyjeżdżali tu kupcy z Niemiec i tak manipulowali rynkiem, że zysk ze sprzedaży mieli tylko handlarze. Z tego powodu chlewnia prażmowska szukać musiała innych dróg zbytu. Początkowo rozpoczęto własną produkcję wyrobów mięsnych wędzonych na rynek warszawski i dalej. W tym to celu pozawiązywano liczne stosunki z handlarzami produktów wiejskich, restauracjami, a szczególnie ze świeżo w owych czasach powstałą spółką wywozową mięsa i wędlin na rynek paryski. W końcu, gdy i to nie przyniosło dużego zysku, sprowadzano tuczniki z Anglii, odpowiednio hodowano i wystawiano je na wystawach w Warszawie, Kijowie, Lublinie, Winnicy. Gdy uzyskały odpowiedni certyfikat i rozgłos taki, że hodowcy z całej Europy sami się zgłaszali po maciory rozpłodowe i knury, nareszcie osiągnięto istotny zysk i wielki sukces w dziedzinie hodowli. CDN