Niemcy, czyli długie śledztwo w sprawie cegły

521

Historia budowy kościoła w Starej Iwicznej jest przykładem staranności, z jaką zbór ewangelicko-augsburski podszedł do tematu wznoszenia świątyni. Na początek, zanim zacytuję tekst z 1898 r. muszę się przyznać, że wielokrotnie usiłowałam odszukać sygnatury na cegłach wbudowanych w mury kościoła. Wpatrywałam się w ściany, ale nie mogłam doszukać się nawet najmniejszego znaku na cegle. Zainteresowana przemysłem ceramicznym w okolicy Warszawy, typowałam różne cegielnie dalsze i bliższe, które istniały w czasach budowy kościoła. Wspomniany Ferdynand Hoesick, którego dziadkiem był Fryderyk Granzow, często odwiedzający Bobrowiec pod Piasecznem, pisze też o rodzinnych zamiłowaniach do budownictwa i architektury. Szybko się jednak okazało, że to nie z cegielni Granzowów brano cegłę na budowę kościoła. Typowałam też cegielnię Bauerfeinda w Gołkowie, niestety niesłusznie. Kolekcjonerom cegieł z sygnaturami doskonale znane są sygnatury cegielni „KG” i „GB”, czyli Kazimierz Granzow i Gustaw Bauerfeind, obaj pochodzenia niemieckiego, ale tych sygnatur na cegłach kościoła nie ma.

Granzow

Fryderyk Granzow architekt niemiecki, który najpierw znalazł się w Petersburgu, gdzie pracował przy Pałacu Zimowym i budowie fortów, dzięki hr. Krasińskiemu zawędrował na koniec do Opinogóry. Potem zaczął dostawać zlecenia rządowe. W czasie budowy pałacu w Skierniewicach w 1830 r. młody Granzow dowiedział się o wybuchu powstania listopadowego, przypiął sobie kokardy w barwach biało-czerwonych i bryczką pojechał do Warszawy manifestować swój pogląd w temacie wolności Polski. Wspierany przez wpływowych mocodawców, dostał do realizacji najważniejsze inwestycje budowlane w Warszawie np. na Zamku Królewskim, przy Pałacu Saskim itd. Nigdy nie nauczył się języka polskiego, tak jak i jego żona. Cytowano jego trochę polskie, trochę niemieckie powiedzenia – „…cicho cicho moje córeczke, tatko będzie idę do cukierni i będzie swoje córeczke ciasto przynieść”. Natomiast jego dzieci mówiły czystą polszczyzną i biegle po niemiecku. Synowie Fryderyka kształcili się w Niemczech. Jeden z synów Kazimierz został architektem. Wyrabiał cegłę w Kawęczynie pod Warszawą. Fryderyk zmarł w 1860 roku, w wieku 62 lat, na zapalenie płuc. Kawęczyńskie Zakłady Ceramiczne Granzowa założone zostały przez Kazimierza w latach 60. XIX w. już po jego śmierci ojca. Granzowie byli związani z kolonistami z okolic Piaseczna i stąd moje przypuszczenie, że cegła na kościół w Starej Iwicznej mogła być od nich. Tym bardziej, że była ponoć doskonałej jakości i w czasie gdy był budowany kościół w Starej Iwicznej, stawiana była sławna willa Granzowa w Kawęczynie (Rembertów), istna reklama wyrobów firmy. Zwiodły mnie też cegły układne w kolorowe paski na murze kościoła w Iwicznej i ozdoby muru willi. Sprawę wyjaśnił artykuł w „Zwiastunie Ewangelicznym”, z którego też pochodzą treści dotyczące budowy i wyświęcenia kościoła. Otóż cegłę palono na miejscu w Iwicznej. Zagadka rozwiązana po części. Skąd brali tak dobrą glinę? Może z Dąbrówki?

Budowa i konsekracja kościoła w Starej Iwicznej

Sporządzenie planów nowego kościoła powierzono budowniczemu Mikołajowi Możdżeńskiemu (1855-1915), który był budowniczym rządowym, absolwentem szkoły budowlanej w Petersburgu.

W 1892 r. otrzymano pozwolenie na zbieranie składek od parafian i zatwierdzono kosztorys. W 1893 r. budowa została rozpoczęta, nadzór budowany powierzono budowniczemu Rucińskiemu. Tak o tym czytamy w „Zwiastunie Ewangelicznym” (fragmenty, zachowana oryginalna pisownia): „..większa część zborowników chętnie składa swe dary, a miejscowe kolegjum pilnie się krząta i dokłada wszelkich możliwych starań, robota wlecze się bardzo powoli, bo wyczerpały się zasoby pieniężne. Ale bo też budynek nowy jest dość wielkim, jak na kościół wiejski: 36 stóp szeroki, liczy 68 stóp długości w głównej nawie, a z przybudowaniami 98 stóp, wysokość zaś jego wynosi od fundamentu do dachu 37 stóp, a ponad dachem wznosi się jeszcze na 60 stóp wcale kształtna wieża kościelna. Prawda, otrzymał zbór od Władzy rb. 2000 zapomogi, posiadał oprócz tego w kasie kościelnej około 5000 rb. oszczędności, wpłynęło też na pierwsze wezwanie datków dobrowolnych około 2000 rubli, otrzymywał również dary w naturze,—między innemi największy od p. Emila Rousseau z Warszawy, którego firma wszelkie roboty ślusarskie wykonała bezpłatnie; ale zebranie składki przeszło 13,000 rubli od parafji, liczącej mniej więcej 4000 dusz, wymagało dużo czasu i wielu zabiegów. Kościół do tej pory kosztuje 21383 rb. 12.1 kop., choć brak jeszcze organów i dzwonów….. a tymczasem nie chcieli zwlekać dłużej z poświęceniem swego kościoła, ufając, że Bóg, który dotychczas błogosławił przedsięwzięciu, dozwoli dokończyć też zamierzonego dzieła. Na wystosowaną w tym względzie do niego prośbę, Najprzewielebniejszy ks. Superintendent Generalny raczył wyznaczyć termin 31 sierpnia dla dopełnienia świętego obrzędu. W dniu tym Stara Iwiczna świąteczny przybrała wygląd. Z dała już widać było liczne rzesze, zapełniające cały plac przed kościołem i dawnym domem modlitwy. Radość wyczytać było można na twarzach zgromadzonych, których serdeczne pragnienia wnet miały być urzeczywistnione. Jasny, a jednak bezupalny dzień letni szczególnie miłym był dodatkiem do tej uroczystości. O godzinie 10 Najprzewielebniejszy ks. Superintendent Generalny, w asystencji ks. ks. pastorów Angersteina z Łodzi, Burschego z Warszawy, Gundlacha z Żyrardowa i H. Tochtermanna, pastora z Pilicy i administratora miejscowego, wszedł do sali modlitwy, gdzie po odśpiewaniu pieśni, ks. Tochtermann w krótkiej przemowie w języku niemieckim pożegnał dawną długoletnią siedzibę………rozpoczął się uroczysty pochód: na czele szli księża, z których jeden niósł krzyż, a drugi Biblję i święte naczynia do Wieczerzy Pańskiej, otoczeni członkami kolegjum, a za nimi podążali zborownicy wszelkiego wieku i obojej płci. Przede drzwiami kościoła wygłosił mowę w języku polskim ks. Bursche na tekst psalmu 24-go, a szczególnie na w. 7: »Podnieścież, o bramy, wierzchy wasze; podnieście się, wy bramy wieczne, aby zeszedł król chwały,« i na w. 4: »Kto stanie na miejscu świętem?…«. Poczem jeden z członków kolegjum podał klucz ks. Superintendentowi Generalnemu, rozwarły się drzwi, i cały orszak wszedł do oświetlonej żyrandolami i ubranej girlandami świątyni. Rozpoczęła się sama ceremonja poświęcenia, dopełniona przez ks. Superintendenta Generalnego”.