Łączy nas zapach sosnowego lasu cd.

149

Kolejka wilanowska
Motorem rozwoju miejscowości letniskowych było polepszenie komunikacji z Warszawą poprzez budowę kolejek wąskotorowych. Pionierami byli niewątpliwie Henryk Huss, Wiktor Magnus i spółka. 6 marca 1891 roku przed rejentem Buszczyńskim zostaje podpisany kontrakt spółki. W kontrakcie figurują następujące osoby: zarząd spółki – Chrapowicki, Kossowski, Huss i dwaj zastępcy Bogucki i Magnus. Siedzibą spółki jest willa Bogucin. Jednocześnie z rozpoczęciem robót drogowych zostają zamówione dwa wagony letnie, odkryte z boku, w czasie deszczu będą zakrywane nieprzemakalnym płótnem żaglowym.
Trwa kampania reklamowa zachęcająca obywateli do kupowania akcji kolejki. Jeden z akcjonariuszy, dziennikarz o pseudonimie Sęp (Władysław Maleszewski), propagator budowy kolejki wilanowskiej, taką ma wizję trasy – cytat: „Jadąc kolejką Warszawsko – Wilanowską, za pomocą „kinetografu” Edisona zobaczyłbym komedyantów na scenie w Promenadzie, biesiadników w Marcelinie, huśtawki i karuzele na Saskiej Kępie, pługi na polach Rakowca, stada gęsi pod Siekierkami, a wyobraźnia swoją widziałem z wagonu modlących się pątników przed słynącym z cudów obrazem w Czerniakowie, dalej dostojną właścicielkę Wilanowa, przechadzającą się po komnatach swej monumentalnej rezydencyi, dalej jeszcze szkołę gospodarską dla kobiet, urządzoną pod Piasecznem przez dzielną protektorkę emancypacyi niewieściej hrabiankę Zyberg Platerównę”. Wiele osób włącza się w propagowanie budowy kolejki. Pan Branicki, łaskawy dla turystów, udostępnia zwiedzanie Wilanowa i planuje budowę obserwatorium astronomicznego. W Bogucinie bezpłatne kursy i wykłady z jedwabnictwa. Właściciel pan Bogucki prowadzi do ogrodu morwowego, w którym rośnie dwadzieścia tysięcy drzew morwowych. Uczy chętnych uprawy roślin i przędzenia kokonów. Wykłady odbywają się dwa razy w tygodniu, kolejka przywozi i odwozi kursantów. W ogrodach Marcelina króluje śmiałek pierwszej wody, dający podróżnym rozrywkę niebywałą. Otóż pan Dzikowski frunie balonem na wysokość trzy tysiące stóp, a potem na spadochronie spada w otchłań powietrzną na oczach pasażerów kolejki wilanowskiej.
Proszę drogich Czytelników, to wiadomości prasowe z 1891 roku, zdumiewa umiejętność reklamowania okolic, przez które mozolnie kładzione są tory. Na razie kolejki zwanej jeszcze tramwajem konnym, ale już w roku 1896 przyłączone do wagonów zostaną lokomotywy. Zerknijmy na kalendarium budowy. Pierwsza stacja otwarta 16 maja 1991 roku przy rogatkach belwederskich, w sumie powstają cztery stacje – Belweder, Marcelin, Wójtówka, Czerniaków. W maju 1892 kolej dodarła do Wilanowa. W 1894 roku linię wydłużono wykopem na skarpie wiślanej wzdłuż dzisiejszej Spacerowej i Chocimskiej na plac Keksholmski (dziś Unii Lubelskiej). W pierwszym półroczu 1896 kolej już była w Skolimowie i we wrześniu w końcu w Piasecznie. Dynamiczny rozwój letnisk, budowa pensjonatów spowodowała konieczność transportu materiałów budowlanych i konieczność tworzenia bocznic do cegielni i papierni, z tej działalności nareszcie jest zysk. Od rok 1896 datuje się regularny transport towarowy. Powstają stacje: Plac Unii Lubelskiej, Belweder, Promenada, Marcelin, Bogucin, Sielce, Wójtówka, Klasztor, Czerniaków, Św. Jan, Wilanów, Powsinek, Powsin, Klarysew, Jeziorna, Rozjazd Oborski, Skolimów, Chyliczki i Piaseczno. Bocznica do Konstancina powstanie w 1900 roku.
Jacy byli pionierzy kolejki – Henryk Huss,Wiktor Magnus i inni. Henryk Huss, główny i najbardziej uparty przywódca budowniczych kolejki, jest z nich wszystkich najniższy wzrostem, szczupły ruchliwy, energiczny, absolwent politechniki wiedeńskiej, od 1858 budowniczy kolei żelaznej. Najwyższy wzrostem jest pan Magnus, generalny dostawca kapitału, dość małego. Trzeci z nich to pan Adolf Bogucki, ten od plantacji drzewek morwowych i jedwabików. Bogucki wsiadał do kolejki wilanowskiej i podróżował, przekonywał ludzi, że kolej jest bezpieczna i wygodna i… chętnie w niej śpiewał, muzyk z wykształcenia, znany kompozytor. Zmarł niestety w 1894. Uważał, że drogi żelazne należy obsadzać drzewami morwowymi i przy budkach dróżników też sadzić morwy.
I ten czwarty – Apolinary Lewicki, ziemianin. Mało o nim w historii. Tak o nim pisze Sęp: „Pan AL wygląda na siłacza, bo przy pługu na świeżym powietrzu się rozrósł, ale wagonu w biegu nie zatrzyma jedna ręką, potrafił jednak utrzymać nadzieję w pomyślny koniec przedsiębierstwa, które co chwila się rwało”.
Tymczasem wracam do pamiętnego roku 1891, pierwsza podróż kolejką. Trudno jest się dostać na przedstawienia do teatru gdy występuje pani Helena Modrzejwska, ale jeszcze trudniej do wagonu kolejki wilanowskiej. Szczególnie w niedzielę, miejsce we francuskim wagonie zdobyć trudno. Istna gorączka brazylijska. Redaktor Maleszewski uważa, że trzeba mieć protekcję od konduktora, niektórzy proponują cygara, inni kieliszeczek lub kufelek, jeszcze inni miejsca biorą szturmem. Jeden jegomość założył instytucję – prezenta dla konduktorów (taka instytucja jak handel kolumną Zygmunta). Otóż pośrednik ten przy nowym tramwaju zbierał dwugroszówki dla konduktorów i jak objaśniał na ucho, im łapówek brać nie wolno, ale on im wszystko odda, a ofiarodawcy załatwi najlepsze miejsce w wagonie. Na to szalbierstwo redaktor patrzył jak na coś cudownego, bo to jest jednak sztuka żyć obok kolejki, pewnego rodzaju geniusz. „To taka sztuka jakby z kamienia brukowego wycisnąć prowancką oliwę” – pisze Maleszewski.

Cdn.