Kamieniczki przy rynku

0
1403

Rynek w Piasecznie to serce miasta. Zabudowany starymi kamieniczkami, nigdy nie budził, pod względem historycznym, szczególnego zainteresowania. Dziwne, że nikt nie analizował kamienicy pod adresem pl. Piłsudskiego 4, tej z ciekawą bramą wjazdową na podwórko. Parterowa kamienica, którą w 1939 r. kupili panowie Jan Kopka i Hersz Zonenszajn od małżeństwa Wasiewiczów, założyli sklep z rowerami i radiami Philipsa. Zonenszajna Niemcy zamordowali w getcie warszawskim, Jan Kopka po II wojnie prowadził przez chwilę sklepik spożywczy, ale w końcu i jemu odebrano prawo do kamienicy. Na kilka dekad wyprowadzono lokatorów z gospodarki komunalnej. Otwory okienne i drzwiowe domów z pierzei wschodniej były od frontu dowolnie modyfikowane na potrzeby sklepów. Małe okienka z okiennicami rozrastały się do wielkich witryn za którymi królowały fajansowe filiżanki, gliniane kociołki do smalcu, czy szklane kieliszki do wina i wódki. Potem zlikwidowano też sklepy. Witryny straszyły pustką, a upadek kamieniczek stawał się coraz bliższy. Ktoś nawet powodował pożary. A domy ciągle kryły swoje tajemnice. Aż do tego roku, bo w 2021 r. na teren umierających kamieniczek sprowadzono naukowców.

Badania naukowe

Prace badawcze dr. hab. inż. arch. profesora Politechniki Świętokrzyskiej Marka Barańskiego i jego zespołu w osobach: mgr. inż. arch. Pawła Kinsnera z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej oraz archeologa mgr. Ryszarda Cędrowskiego, wykonywane w Piasecznie, na zlecenia Urzędu Miasta zainspirowały i mnie do pracy badawczej, której celem było napisanie historii kamienic znajdujących się przy pl. Józefa Piłsudskiego w Piasecznie. Tym bardziej, że dr Marek Barański zaprosił mnie do zespołu, ku mojej ogromnej radości. Postawiono pytanie: ile lat mają kamieniczki, kto był ich budowniczym i kim byli pierwsi lokatorzy. Rozpoczęły się prace na terenie trzech posesji, we wschodniej pierzei rynku w Piasecznie (dziś domów pod adresem ul. Warszawska 2, pl. Piłsudskiego 3 i 4). Na planie z 1825 roku, posesji 43, 44, 45. W trakcie moich dociekań zainteresowałam się też posesją nr 48.

Wskazówka pierwsza z 1790

Fragment planu Piaseczna Augustyna Sulikowskiego z 1825 r. źródło: AGAD

Dr Marek Barański skierował moją uwagę na informację zawartą w książce Tadeusza Jana Żmudzińskiego „Piaseczno miasto królewskie i narodowe”, dotyczącej stosowanego pod koniec epoki stanisławowskiej, interesującego podatku „Taryfy dymów”. Według tej taryfy został sporządzony spis, zdaje się ostatni, właścicieli nieruchomości doby stanisławowskiej w Piasecznie. Co Tadeusz Żmudziński pisze o rynku: „Rozsiadł się tu przede wszystkim ratusz, który posiada 4 dymy, potem idą (a raczej kurzą) 2 dymy »Kapłańskie« zwane, lecz do miasta należące. A dalej – domy prywatne, ustawione w czworobok dookoła rynkowego placu. Wyliczymy właścicieli »za biegiem słońca« – od lewej ku prawej: Jędrzej Janiszewski, Paweł Pernalewicz, Grzegorz Rozicki, Joachim Wasiewicz (2d), Szymon Praga, Paweł Zieleziński, Iwan Jagielski, Stanisław Markiewicz, Szymon Rowiński, Franciszek Raunacher, Prezydent (burmistrz), Walenty Praga, Jakób Felczyński, Jakób Modrzejowski i Jan Przykorski – razem dymów 21”[1] (zachowana pisownia oryginalna). Jeśli dymów czyli kominów było w sumie 21 to na posesjach prywatnych, oprócz domu Joachima Wasiewicza, były domy z jednym kominem.

Wskazówka druga

Archeolodzy wpadli na pomysł, żeby użyć planu miasta Piaseczna z 1825 r. sporządzonego przez geometrę przysięgłego Augustyna Sulikowskiego, a co ciekawe, na planie tym naniesiono numery posesji i o ile te numery nie istniały w 1790 r. to w 35 lat później już tak. Plan geometrii Sulikowskiego jest do badań znakomity, nie dość, że wyraźny, świetnie oznaczony i z dobrą legendą to przedstawia piaseczyński rynek, prawie takim, jak jest dzisiaj. Bo przecież wiemy, że po insurekcji kościuszkowskiej zabudowa Rynku uległa zmianie, ponieważ w 1790 r. stał jeszcze na środku rynku ratusz, przy kościele drewniana plebania, które to obiekty spłonęły wraz z Pałacem Saskim w 1794 roku. Prawdopodobnie gdzieś od 1798 r. zaczęła się odbudowa miasta Piaseczna, około tego roku ksiądz Franciszek Malin odbudowuje plebanię. No tak! Ale kto jest budowniczym domów prywatnych i czy one w ogóle były zniszczone? Może niektóre nie były spalone, tak jak też nie płonęła Poniatówka?  Niestety nie wiedzieliśmy. Tak już jest, że historyków bardziej interesują wojny i insurekcje, niż praca u podstaw, budowanie i tworzenie miasta. Spalone Piaseczno wymagało dużych nakładów finansowych, rozsądnej polityki odbudowy, a także poświęcenia. Kto odbudował miasto po strasznej pożodze? Czy po 200 latach można rozwiązać zagadkę?

Akt urodzenia dziecka z 1808 r. źródło: genealodzy

Wskazówka trzecia

Mamy mapę, nazwiska dawnych właścicieli i co dalej? Jak z tymi informacjami odszukać mieszkańców z 1800 r.? Wpadłam na pomysł, żeby sprawdzić na podstawie aktów urzędu stanu cywilnego, wprowadzonych przez Napoleona w 1808 r., który z mieszkańców, z listy Żmudzińskiego, mieszkał jeszcze w Piasecznie na początku XIX w. Najlepiej byłoby, żeby umiejscowić pierwszą osobę z listy, czyli Jędrzeja Janiszewskiego, a potem zgodnie z ruchem słońca wyznaczyć kolejnych właścicieli domów. Tylko, czy Jędrzej żył jeszcze na początku XIX w. i czy mieszkał w Piasecznie?  Tymczasem, zamiast niego, odnajduję akt narodzin dziecka z 1808 r. Mały Ignacy Wawrzyniec Woydanowicz rodzi się, jak napisane w akcie, w domu u księdza kanonika katedralnego Franciszka Melin, znanego nam brata Ludwiki Ryx z domu Meline, żony Franciszka Ryxa, dawnego starosty piaseczyńskiego. Ojcem chłopca jest organista Wawrzyniec, a matką – i tu ciekawostka – Agnieszka z Janiszewskich. Narodziny mają miejsce w domu pod nr 2.! Czyli w nowo odbudowanej plebanii, nr posesji według naszego planu. Znamy imię dziecka, które urodziło się pierwsze w naszej plebanii. Też ciekawe!? Czyli mieszkanie organisty było w plebanii od początku jej istnienia. Trop z żoną organisty Agnieszką z Janiszewskich nie doprowadza do celu.

Szukam dalej, trzeba przeczytać kilkanaście ksiąg, akt po akcie. Na początku odnajduję dużo ciekawych nazwisk wartych opowieści i nagle: Eureka! W akcie z 1813 roku odnajduję Jędrzeja Janiszewskiego i to dla Piaseczna jest epokowe odkrycie, bo okazuje się, że Jędrzej przeżył zawieruchy, pozostał w Piasecznie i co najważniejsze, zmarł w swoim własnym domu pod nr 43. Czyli był właścicielem domu dziś przy ul. Warszawskiej 2. Ta informacja pozwala rozwiązać zagadkę idąc „zgodnie z ruchem słońca”

[1]Tadeusz Jan Żmudziński, „Piaseczno miasto królewskie i narodowe”.

Czytaj również: Tu zaszła zmiana – Ulica, co miała trzy nazwy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię