Kajakiem po wodach Jeziorki, czyli podróż pana Prószyńskiego w 1929 roku

0
654

Dziewięćdziesiąt jeden lat temu pewien podróżny postanowił zachęcić warszawiaków do podróży kajakiem lub łodzią po wodach urokliwej rzeki Jeziorki i – odbywszy taką podróż w dół i w górę rzeki – opisał ją.

Wyprawę rozpoczął od Wisły, a ukończył w Gołkowie. Z zacięciem badacza analizującego Amazonkę (co najmniej) zbadał każdy odcinek Jeziorki, wyrysował mapę i wskazał każdy większy kamień, mostek i przeszkodę. W końcu spisał ciekawe rady tym wioślarzom, którzy zdecydują się na odbycie podobnej podróżny. Tekst pana Prószyńskiego zamieszczony w dwutygodniku „Sport Wodny” z wiosny 1929 r. jest niezwykle ciekawym dokumentem, ponieważ opis środowiska, w jakim wówczas płynęła rzeka, daje świadectwo zmian w rozwoju poszczególnych miejscowości, które są nad nią położone i od wieków były zależne od rzeki. Ciekawostką w tym opisie są nazwy miejsc, które niestety już nie są zapisywane na mapach, nie przetrwały też w pamięci mieszkańców. Dla wielu współczesnych czytelników będzie interesujące zapewne to, co zobaczył podróżny na brzegu rzeki, bo okazuje się, że prawie sto lat temu ten krajobraz w porównaniu do dzisiejszego jest inny, a też i w samej rzece można było zobaczyć pozostałości dawnych młynów, kładek i mostków, o których nie wspominają przewodniki.

Zachętą do podróży, według pana Prószyńskiego, było to, że na każdym etapie spływu można było zostawić łódkę pod dobrą opieką miejscowych gospodarzy gdzieś w Gołkowie, Piasecznie, Skolimowie i Konstancinie, zawsze znalazła się spokojna przystań rzeczna, potem wsiąść do kolejki wąskotorowej, której stacje były w pobliżu rzeki, w godzinę znaleźć się w Warszawie i kontynuować podróż następnego dnia.

Dziewięćdziesiąt jeden lat temu pewien podróżny postanowił zachęcić warszawiaków do podróży kajakiem lub łodzią po wodach urokliwej rzek Jeziorki i – odbywszy taką podróż w dół i w górę rzeki – opisał ją.
Mapa podróży pana Prószyńskiego fot: Sport Wodny

Zapis podróży

Zaczynam od miasteczka Jeziorna. Świadkami popisów dzielnego podróżnika jest tu wesoła gromada dzieciaków, jak pisze autor, złożona przeważnie z przedstawicieli mniejszości, która z wielkim przejęciem obserwować będzie walkę podróżnika z żywiołem wody i mieliznami, których tu bez liku. Kajak mija wsparty na żelaznym okratowaniu most łączący Jeziornę Królewską z Jeziorną Oborską. Poniżej mostu trzeba uważać, bo sterczą pale, na środku rzeki belki z gwoździami, żelazne pręty. Zbliżamy się do pierwszej poważnej przeszkody, czyli upustów.

W końcu Konstancin tuż przy odnodze stacji kolejki wąskotorowej most a przed mostem plaża. Na tym etapie kajak należy przenieść. Szybko znajdują się młodzi pomocnicy. Podróż w tej okolicy jest ciekawa, bo widoczne są interesujące wille uzdrowiska. Następnie most w Skolimowie i tu też kajak trzeba przenieść. Na brzegu stacja wodna i łodzie do wynajęcia, tu można spokojnie zostawić kajak pod dobrą opieką i zwiedzić miejscowość, zjeść smaczny obiad w którymś z licznych pensjonatów. Dalej następna przystań; woda tu głęboka, nurt bystry, a na brzegu bieleją się ściany Domu Artysty. Ciekawe miejsce, tak opisuje ten etap pan Prószyński: „Nad rzeką przechodzą druty telefoniczne (dosyć wysoko dla masztów). Biała remiza kolejowa „Chylice” i most kolejowy bocznicy. Most w Chylicach (na mapie „Ś”). Uwaga! Pod mostem pale. T (na mapie) – pale i próg (belki pod wodą) po spalonym młynie. Przepycham się prawą stroną, gdzie nieco głębiej, pod samym lewym brzegiem. Z pół km dalej rozwidlenie. Płynę odnogą na prawo. U lewego brzegu niewielka kępa z bardzo ładną plażą naturalną, zarośla, sad. Zbliżam się do katarakt. Zawiódł by się ten, kto oczekiwał, że ujrzy tu coś równie wspaniałego i groźnego jak porohy Dniepru, Żelazne Wrota Dunaju, lub Katarakty Nilowe. Rzeczka z szumem przepływa przez cztery rzędy dużych głazów narzutowych. Przy pewnym wysiłku i uwadze można bez trudu przepłynąć między kamieniami”. I tu ciekawostka, bo wioślarz pisze dalej, że na lewym brzegu rzeki w tym miejscu można było zobaczyć duży, piętrowy drewniany dom pomalowany na czerwono z białymi oknami. Obok niego drugi, mniejszy murowany. Dalej kamienne schodki. Dziwne dziś miejsce, jest jednak nadzieja, że ktoś jeszcze ze starszych mieszkańców Piaseczna przypomni sobie choć opowieść o tym interesującym obiekcie. Dalej same przeszkody, zwalone drzewa, wielkie karpy i znów schody. Tu napis, że zabrania się łowienia ryb pod karą sądową.

Dziewięćdziesiąt jeden lat temu pewien podróżny postanowił zachęcić warszawiaków do podróży kajakiem lub łodzią po wodach urokliwej rzek Jeziorki i – odbywszy taką podróż w dół i w górę rzeki – opisał ją.
Most pod Żabieńcem fot: Sport Wodny

Byłam bardzo ciekawa, jak podróżnik opisze wjazd do Piaseczna; oto tekst z zachowaniem oryginalnej pisowni: „W (na mapie) jesteśmy na 24 km. Upust i folwark Graby pod Piasecznem. Gospodarz, zwolennik sportu kajakowego. Przenosimy kajak przez groblę. Wyżej woda głęboka, spokojna, różne odnogi. V (na mapie) 27 km, most kolejki i tuż za nim most szosowy Warszawa – Góra Kalwaria. Przepływamy prawą stroną pod piątym przelotem mostu kolejowego i przyległym mu szóstym przelotem mostu szosowego (licząc od przyczółka na lewym brzegu). Przejście to pogłębiono sztucznie. Wożą tędy piasek dużą łodzią. Dalej na lewym brzegu łodzie do wynajęcia (płaskodenki). Jesteśmy w letnisku Piaseczno”. Miejsce, które szczególnie, jak sądzę zostało zapomniane. Dlaczego? Bo liczne pensjonaty ulokowane w obszarach ulic od mostu do Góry Kalwarii aż do Zalesia poznikały. Ogromny żal, bo ciekawe architektonicznie wille z werandami i wieżyczkami, często w stylu świdermajer, po wojnie zasiedlono lokatorami, odebrano właścicielom i zaczęły powoli przechodzić do historii niszczone i powoli rozbierane.

Wracając do Jeziorki i miejsca, w którym zatrzymał się podróżnik. Otóż tak się działo, że w roku jego podróży, czyli w 1929, wydarzyło się nad rzeką coś interesującego, co miało duży wpływ na rozwój piaseczyńskiego sportu. W drugiej części podróży pana Prószyńskiego połączę te wydarzenia, czyli kajaki z piłką nożną, rokiem 1929 i miejscem sportu piaseczyńskiego. Tymczasem zapraszam do galerii zdjęć, które poczynił sam podróżnik pan Prószyński w 1929 r.

Czytaj również: Historia Domu Artysty Weterana w Skolimowie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj swoje imię