Gdzie się podziały brylanty z banku Landaua? Część II

0
175

[link do części I]

Obrabowanie warszawskiego banku Landaua przy ul. Senatorskiej 42 w 1920 r. raczej nie poruszyło opinii publicznej. Polska była uwikłana w wojnę z Rosją sowiecką, uwaga policji była zwrócona w kierunku działań wojennych.

Włamanie do sejfu banku było perfekcyjnie przygotowane. Złodzieje tworząc podkopy i tunele korzystali często z doświadczeń górników. Tunele były odpowiednio ostemplowane dla bezpieczeństwa poruszających się w nich złodziei, a czasami nawet oświetlone, akcja napadu przemyślana, sprawcy dobrze przeszkoleni.

Śledztwo

Fragment artykułu z 28 lipca 1920 r.

Tymczasem dyrekcja banku była bezradna w sprawie wejścia do skarbca. Sprowadzono mechanika z Gdańska dopiero po dwóch tygodniach, czyli 12 lipca. Był to fachowiec, który brał udział w budowie skarbca i to właśnie on zorientował się, w czym rzecz i odkrył, że drzwi od strony pomieszczenia zawalone są ziemią. Zawiadomiono policję i na miejsce zdarzenia przybył z wydziału śledczego policji pan Ludwik Kurnatowski wraz z komisarzem śledczym panem Dubieckim. Tak opisuje ten moment śledztwa Kurjer Warszawski z 25 lipca 1920 roku: „Wtedy, po zbadaniu sytuacyjnego planu, pan Kurnatowski powziął przypuszczenie. że zrobiony jest podkop. Przypuszczenie to potwierdziło się po zbadaniu szopy. Z opisów i opowiadań świadków p. Kurnatowski doszedł do wniosku, iż rzekomi Szulc i Kamiński są międzynarodowymi włamywaczami i nazywają się w. rzeczywistości; Stanisław Ćwil i Karol Krygier (dwaj szwagrowie). W r. 1917 za pomocą podkopów skradli oni z banku w Rostowie nad Donem poważna sumę pieniędzy”. Ćwil i Krygier byli doskonale znani policji; byli to majętni panowie, noszący się bardzo elegancko i budzący jak widać zaufanie. Stanisław Ćwil był właścicielem domu przy ul. Konduktorskiej w Mokotowie.

Piaseczyńskie Rejtany w 1920 r.

Pagórkowate ukształtowanie terenu, rzeka i stare drzewa, świadczą o tym, że ta dzielnica Piaseczna mogła być kiedyś atrakcją dla letników

Gdy okazało się, że kluczową rolę w zdarzeniu odgrywały Rejtany, część prasy opisująca napad na bank nie za bardzo poradziła sobie z określeniem lokalizacji. Byli i tacy dziennikarze, którzy opisywali to miejsce jako „miejscowość obok Piaseczna”. W rzeczywistości była to dzielnica Piaseczna, w której jeszcze przed pierwszą wojną ulokowała się nad Jeziorką luksusowa dzielnica wypoczynkowa z urokliwymi plażami i domkami projektowanymi przez najlepszych polskich architektów. W Dziennikach Marii Dąbrowskiej czytamy opis tego miejsca: „Dziś z Mamusią i Jadzią (przyjechała wczoraj) w Piasecznie u Bronków Gałcz.[yńskich] Zupełnie pod londyńskie garden-city. Bardzo piękne domki, budowane przez brata mojej wujenki śp. architekta Zenona Chrzanowskiego. Gościnność Bronków. Jego śliczny kwiatowy ogród angielski. Jego upodobania artystyczne i intelektualne. Podobieństwo do wuja. »Mickiewiczowskie rośliny« – kwaterka z »Pana Tadeusza«. Reminiscencje Szekspirowskiego ogrodu w Londynie. Ich mała Basia białowłosa i różanolica śliczna dziewczyneczka”. Gdzieś w tych angielskich ogrodach dwaj kasiarze zaplanowali napad na bank Landaua. Tu też podzielono łupy. Jeden z kasiarzy miał w Rejtanach rodzinę, ukrycie kosztowności w Piasecznie wydawało im się bezpieczne.

Policjanci i złodzieje

Gdy pytałam swojego ojca, w co się bawiły dzieci warszawskie przed wojną, zawsze na pierwszym miejscu wymieniał zabawę w „policjantów i złodziei”. Grano w tę grę, zbierając dzieci z podwórka czy dzielnicy. Dzielono uczestników na dwie grupy. Policjanci łapali złodziei, ale złodzieje mogli „odklepać się”, tak jak w berku, czyli uwolnić złapanego. W tej grze liczyły się spryt i sprawność ruchowa. Liczne napady na banki i kasy firm, w których zasadą było „nie zabijaj”, fascynowały publiczność. W przypadku napadu na bank Landaua policja wykazała niebywały spryt i wiedzę. Niestety trudno dziś zlokalizować miejsce w Rejtanach, w którym Krygier i Ćwil znaleźli dobrą bazę do swych działań. Ujęci złodzieje zeznali, że podkop drążyli od marca do połowy czerwca. Tydzień przebijali strop skarbca. Weszli do niego nocą z soboty na niedzielę 26 czerwca. W sejfie wyłamywali kasety i rozbijali je. Z biżuterii wydłubali kamienie, brali złote monety, marki i dolary. W poniedziałek o świcie wyszli z banku. Część łupu zakopali w Piasecznie. Krygiera aresztowano 23 lipca 1920 r. w Radomiu. To była błyskawiczna akcja policji. Krygier zeznał, że w czasie przebijania podłogi skarbca słyszał pracowników banku i nawet miał obawy, że zbyt już cienki strop zawali się pod ciężarem chodzących tam ludzi.

Wszystkiemu winna miłość do kobiet

Notatka prasowa z dziennika „5-ta rano” z 1937 r. o odkryciu nadal istniejącego po latach tunelu Krygiera i Ćwila prowadzącego do banku

W jaki sposób policja wpadła na trop złodziei? Otóż Krygier od 2 lat nie żył z żoną, natomiast utrzymywał romantyczny kontakt z jej siostrą, Władysławą Cieślewską, córką dorożkarza. Jego miłość do Władki spowodowała, że po wyjeździe z Piaseczna udał się do Radomia i bardzo tęsknił za swoją wybranką. Wezwał ją do Radomia, nawet kilka razy, i obdarował kosztownościami skradzionymi ze skrytek banku. Do Radomia udał się też Ćwil, policja ustaliła, że przebywa tam pod nazwiskiem Stanisław Guza. Delegowano do Radomia komisarza Szobrańskiego, który nie dość, że swoimi sposobami wydobył wiedzę o napadzie, co było łatwe, gdy w grę weszły obdarowane i nieobdarowane kosztownościami kobiety, ale również aresztował złodziei. Ujęto najpierw Ćwila, który sądząc, że zdradził go Krygier, wskazał na niego jako wspólnika. Obu aresztowanych przywieziono do Piaseczna i rozkopano ogródek w Rejtanach. W wykopie znaleziono puszkę o wadze 30 funtów z brylantami i innymi kosztownościami. Krygier ukrył w Radomiu w piecu 300.000 rubli i jak pisze Kurjer Warszawski: „Znaleziono przy nim, u wylotu kiszki odchodowej, 70 brylantów i 2 rubiny”.

Na tym kończę moją opowieść. Mam obowiązek dodać jeszcze, że gdyby ktoś z mieszkańców dawnych Rejtan kopał dół i znalazł puszkę z brylantami, to proszę się nie zdziwić. Nigdy nie ustalono, ile zginęło kosztowności z banku Landaua, ponieważ nie wszyscy właściciele skrytek chcieli ujawnić, co w nich było. Nie wierzę w to, że Krygier i Ćwil ujawnili wszystkie miejsca przechowywania brylantów.