Drogi do wolności część 2

Jedenasty listopada 1918 r. był ważnym dniem dla Europy i Polski. W lasku Compiégne pod Paryżem Niemcy podpisali rozejm kończący I wojnę światową. Tego samego dnia w Warszawie Rada Regencyjna przekazała naczelne dowództwo nad wojskim polskim Józefowi Piłsudskiemu. Po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość.

11 listopada w Warszawie od samego rana wojsko polskie rozpoczęło odbiór instytucji wojskowych i komunikacyjnych. Około godziny jedenastej telefony przeszły w ręce władz polskich. Około południa nad gmachem poczty na placu zwanym wówczas Wareckim zawieszono flagę polską i ustanowiono polski posterunek wojskowy. W południe cała cytadela była już w posiadaniu władz polskich i obsadzona przez legionistów. Na terenie cytadeli znajdował się niemiecki telegraf, nadający się do użytku, co dało lepszą komunikację między dowodzącymi akcją. W składach twierdzy znalazły się także stosy amunicji, znaczna liczba karabinów, armat, kilkaset wozów obozowych, jaszczyków, lawet i innych materiałów bojowych. Zostali wypuszczeni więźniowie polityczni, co zaś do kryminalnych, ich akta miał zbadać prokurator.

Po południu w ręce polskie przeszła polska kasa kredytowa. Wszystkie walory pozostały w skarbcu pod strażą wojska polskiego. Marka polska pozostała nadal monetą obiegową, zgodnie z obowiązującym prawem o walucie.

Dworzec kolei wiedeńskiej został odebrany Niemcom, ale w kilka godzin później ponownie został zajęty przez okupanta. Niemcy tłumaczyli, że chcą odprawić koleją swoje wojska. W obawie, że wojsko niemieckie będzie wywoziło żywność, doszło do starcia między wojskim polskim i niemieckim, w końcu Niemcy skapitulowali. Wiadomości o tym, co się dzieje w Warszawie, lotem błyskawicy doleciały do Piaseczna. Miasto, jak się wydaje, było już przygotowane do rozbrojenia posterunków niemieckich. 10 listopada wybrano nowego burmistrza miasta, został nim Gustaw Hofman. Dzień później, pod wodzą strażaka i aptekarza Wacława Kauna, drużyna piaseczyńskiej straży ogniowej rozbroiła żandarmów niemieckich, stacjonujących w parku chyliczkowskim w domu zwanym „ochronką” i w pałacyku Besserówka przy ul. Kościuszki. Byłam ciekawa, jak wyglądały w mieście te ostatnie tygodnie przed odzyskaniem niepodległości. Z felietonów prasowych z tych lat Piaseczno jawi się jako miasto zorganizowane, w którym działają organizacje pilnujące ładu i gotowe do akcji przeciwko okupantowi, ale nie tylko o walkę chodzi. Ważniejszą sprawą jest świadomość umysłu, która kieruje człowieka do obrony i pracy dla ojczyzny, zwana patriotyzmem. Kto w Piasecznie był tym mentorem, bo ktoś musiał być, nadającym kierunek myślenia i działania? Bo trudno mi uwierzyć w leguna, który nagle natchnął w karczmie Pod Wiśnią lud piaseczyński, jak chcą piaseczyńscy historycy ubiegłego wieku. I lud ten ruszył do boju, a legun jak się nagle pojawił, tak i nagle zniknął. Nie wspomina się w opracowaniach historycznych o roli hrabianki Cecylii Plater-Zyberk i jej piaseczyńskiej uczelni w dziele wyzwalania miasta. Byłam przekonana, że hrabianka musiała odegrać w tych czasach ogromną rolę w kształtowaniu tożsamości narodowej mieszkańców i w ich organizowaniu. I znalazłam odpowiedź! W liście do Gazety Świątecznej z września 1918 r. otrzymujemy szczegółowy opis działania Koła Ziemianek, istniejącego na terenie Piaseczna. Treść listu jest dość zawoalowana, sporo w nim ogólników i dla bezpieczeństwa uczestników zgromadzenia brak nazwisk, ale duch tych czasów jest świetnie uchwycony i istotne wiadomości przekazane. Autorka podpisuje się pod treścią listu pseudonimem „Ziemianka”. Oto list: „Z Piaseczna pod Warszawą piszą do nas: Miasteczko nasze budzi się i staje do pracy społecznej. Mamy tu radę opiekuńczą, która z księdzem proboszczem i kilku gorliwszymi członkami na czele zajmuje się troskliwie ubogimi. Jest też kółko ziemianek, które składa dowody swej działalności. Zgromadza się co miesiąc, korzystając z gościny, której udziela mu graniczący z Piasecznem zakład gospodarzy w Chyliczkach. Byłoby niesprawiedliwie pominąć milczeniem, że mamy stamtąd światło, zachętę i pomoc w pracy, bo Chyliczki nie zamykają się w obrębie swego zakładu, ale chcąc nie chcąc na innych też oddziaływają, do życia ich budzą i pociągają do pracy. Kółko ziemianek ma własną czytelnię i kasę z zasobem na zapomogi dla ubogich, bo to teraz najpilniejsza sprawa ratować od nędzy tych naszych braci, którzy w żaden sposób sami dać sobie rady nie mogą. Chcemy też założyć stałe schronisko dla ubogich, gdyż bez tego chwilowa pomoc niewiele znaczy. W kwietniu kółko ziemianek urządziło loterię na ochronki w Piasecznie. Różnych rzeczy do rozlosowania zebrano przeszło 700, a każda z nich warta była więcej niż kosztował bilet; był tam drób żywy, króliki i wiele rzeczy użytecznych. Ponieważ wszystkie bilety wygrywały, więc nie było zawodu, i każdy odchodził zadowolony. Po ciągnieniu loterii było krótkie lecz bardzo miłe przedstawienie ze śpiewami. Wszystko to odbyło się w ogrodzie chyliczkowskim. Mamy w Piasecznie różne stowarzyszenia, dawniejsze lub teraz budzące się do życia, jak kółko rolnicze, straż ogniową, kółko teatralne, powstaje też koło opieki nad dziećmi, aby ogarnąć wszystkie dzieci mogące się już uczyć i dać im naukę i opiekę. Obecnie istnieje w Piasecznie szkoła gminna i 4 ochronki szkoły rady opiekuńczej dla dzieci od lat 4 do 15-tu. W jednej z nich dzieci z wyższych oddziałów utworzyły kółko »imienia królowej Jadwigi«, którego celem jest wspomagać ubogich rówieśników uczęszczając do tej samej szkoły. Dobrzy ludzie krzątają się, aby założyć szkołę czteroklasową, w której by i najuboższe dzieci mogły korzystać z nauki. Bo przecie dzieci – to przyszłość narodu, to przyszłość Polski, o nich więc przede wszystkim myśleć należy. Ziemianka”. To Chyliczki były kuźnią patriotów, otwierały gościnnie drzwi dla okolicznego ziemiaństwa, tu organizowano tajne spotkania. Byłam przekonana, że hrabianka Cecylia była jedną z tych osób, które odegrały niebagatelną rolę w 1918 r. I na koniec konkluzja – jeszcze w roku 1913 jedną z ulic poświęcono hrabiance Plater (aleja), ale po II wojnie przemianowano na ulicę Emilii Plater. Kolejny okupant zrobił wiele aby zatrzeć ślady po bohaterach roku 1918.