Chyliczki – szkoła dla panien

293

Koniec XIX wieku w Polsce to w historii kobiet okres bardzo ciekawy. Z jednej strony emancypacja, świadomość kobiet, buntowanie się przeciwko z góry przypisanej roli żony i matki, zależnej od mężczyzny.

Z drugiej zaś strony ubogie dziewczęta, zwłaszcza na wsi, nie posiadały dostępu nawet do wiedzy elementarnej. W takiej właśnie historycznej scenerii Cecylia Plater-Zyberkówna otworzyła w 1891 roku Zakład Gospodarczy w Chyliczkach.

W 1883 roku otworzyła szkołę przy ulicy Pięknej 24 w Warszawie, o nazwie Zakład Rzemiosł dla Kobiet. Wiedziała, że taka szkoła nie wypełnia w kraju rolniczym dość sporej luki, jaką jest edukacja kobiet ubogich, najczęściej ze wsi, w zakresie gospodarstwa wiejskiego. Postanowiła więc otworzyć nową szkołę, pod Warszawą – ale blisko stolicy. Tak jak pisałam w artykule o Parku Chyliczkowskim, w 1890 roku, objeżdżając okolice Warszawy, zachwyciła się Chyliczkami tak bardzo, że odkupiła je od Leona Braunsteina za kwotę 40 000 rubli (nie muszę chyba przypominać pod jakim zaborem znajdowała się wówczas Warszawa), co stanowiło sumę ogromną, dużo wygórowaną. Zyberkówna jednak nie zamierzała szukać dalej, uznając zapewne, że Chyliczki są miejscem idealnym na szkołę, którą zamierzała otworzyć.

Otworzenie szkoły prywatnej w 1891 roku nie było możliwe, władze carskie bowiem nie wydawały na nie pozwoleń. Hrabianka prosiła więc o pozwolenie na działalność zakładu, w którym uczyłaby ubogie dziewczęta jedynie różnych zagadnień gospodarczych. Ówczesny generał – gubernator warszawski Józef Hurko pomysłem był zachwycony. Zyberkówna uzyskując od niego pozwolenie, osiągnęła niemały sukces – Hurko był zaciekłym zwolennikiem rusyfikacji, jemu też udało się wyprzeć język polski ze szkół i urzędów. „Zakład” napotykał również trudności ze strony kuratora warszawskiego okręgu szkolnego – Aleksandra Apuchtina. Tak czy inaczej we wrześniu 1891 roku Zakład Gospodarczy rozpoczął działalność, ale pod czujnym okiem oberpolicmajstra (w carskiej Rosji terminem tym określano dyrektora policji). Choć otwarcie szkoły nie było proste, to w ciągu kilkunastu lat jej działalności nie nękano zakładu żadnymi kontrolami. Dzięki temu rozwijała się i przeobrażała dość swobodnie.

Cecylia Plater-Zyberkówna chciała stworzyć szkołę dla panien, w której te posiądą wiedzę praktyczną z zakresu gospodarstwa wiejskiego. Uważała również, że należy owe panny wychować w duchu patriotycznym, gdyż to one przecież będą później wychowywać małych obywateli. W Polsce takie szkoły wówczas nie istniały, wybrała się więc zagranicę, aby w Finlandii, Szwecji, Danii, Francji i Szwajcarii zobaczyć szkoły gospodarcze. W 1896 roku odwiedziła również Niemcy i późniejszą Czechosłowację. Okazało się jednak, że kraje wolne, posiadające swoją narodowość, nie mają większej potrzeby nauczania patriotyzmu i szkoły gospodarcze przekazują wiedzę wyłącznie fachową.

Cecylia rozumiała patriotyzm zgodnie z ideami pozytywizmu. Lenistwo, życie ponad stan, marnotrawienie czasu i sił uważała za zbrodnię przeciwko odrodzeniu się Polski. Chciała stworzyć szkołę, która uczyłaby kobiety czegoś zupełnie odwrotnego. Musiała więc z braku wzorców przygotować własny plan szkoły. Początkowo uczennicami były panny ze wsi, uczące się na gospodynie, kucharki, praczki etc. Następnie zaczęto przyjmować również panienki z wykształceniem średnim.

W 1899 roku rozpoczęto budowę nowego gmachu szkoły. Do tej pory zajęcia prowadzone były w długim budynku gospodarczym. Mieścił on kuchnię, piekarnię, pralnię oraz jadalnię dla uczennic, a także małą kaplicę. Hrabianka wraz z nauczycielkami mieszkała w Poniatówce (później mieszkały w niej również praktykantki). W 1895 roku zbudowano tzw. „drewniaczek” znany też pod nazwą „domek myśliwski”, który pełnił rolę internatu dla dziewcząt. W tym samym roku, w którym rozpoczęto budowę nowego budynku szkoły, powstała „ochronka” dla dzieci z okolicy, której budynek istniał aż do 1984 roku.

W 1902 roku oddano do użytku budynek w stylu neoklasycystycznym, który dzisiaj trochę straszy w równie strasznym parku. Wówczas jednak był to gmach robiący niemałe wrażenie. Od wschodu wejście zdobiła piękna, oszklona werandka – dzisiaj nieistniejąca, a od zachodu słabo dzisiaj widoczny (poprzez zasłaniający obrzydliwy płot) duży taras z tralkową balustradą. W suterenie zaprojektowano szatnię, pralnię, magazyny, umywalnię i sanitariaty. W związku z powstaniem docelowego budynku szkoły, który mieścił w sobie kaplicę oraz internat dla uczennic, można było uruchomić nowe działy kształcenia gospodarczego. Były to m.in. spiżarnia, kuchnia, piekarnia, przetwory owocowe, jarzynowe i mięsne, pralnia, porządki domowe, mleczarnia, hodowla drobiu, trzody chlewnej, ogrodnictwo i ratownictwo. Poza zajęciami praktycznymi dziewczęta nauczane były także etyki, pedagogiki, higieny, ekonomii społecznej oraz prawoznawstwa.

W tym samym czasie w kraju powstało wiele szkół gospodarczych dla osób ubogich. Zyberkówna, choć początkowo opierała się takim rozwiązaniom, postanowiła, że po 1906 roku będzie przyjmować wyłącznie absolwentki szkół średnich. W szkole, poza wszystkimi wymienionymi wyżej przedmiotami, panienki mogły posiąść inne, przydatne wówczas kobietom umiejętności. Uczestniczyły one bowiem w organizacji akademii narodowych, angażowały się w działalność charytatywną – opiekowały się ubogimi rodzinami i dziećmi, urządzały przyjęcia z okazji ślubów pracowników folwarcznych oraz organizowały czytanie pism i książek w niedzielne popołudnia.

Sławą w całym kraju cieszyły się wydawnictwa z Chyliczek, m.in.: „Przetwory z owoców i jarzyn”, „Przetwory mięsne”, „Dżemy”, „Kuchnia Młodej Gospodyni” oraz „Piekarnia i Cukiernia Chyliczkowska”.

W takiej formie szkoła dotrwała I wojny światowej – dalsze jej losy są jednak na tyle ciekawe, że należy im się kolejny artykuł.

Fot. Stanisław Hofman

Korzystałam z opracowań „Nasze Chyliczki” Kazimiery Sobańskiej, „Dzieje Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego w Chyliczkach” Jerzego Duszy oraz „Piaseczno zabytki architektury” Ewy i Włodzimierza Bagieńskich.