Cegły z Baniochy

Ilość cegielni ulokowanych wokół Warszawy w latach 30. XX w. sięgała 60. W 1946 r., gdy zapotrzebowanie na cegłę przy odbudowie Warszawy było ogromne, gazeta „Express Wieczorny” pisała: „Ziemia w wielkim kręgu 100 km wokół Warszawy zawiera wieleset ha wysokowartościowej gliny dla wyrobów ceramicznych, głównie cegieł, tak potrzebnej przy odbudowie stolicy. Sprowadzanie cegły z dalszych miejscowości wymaga transportu, który przy produkcji miejscowej można by wykorzystać dla innych potrzeb. Prócz tego transportowanie cegieł z dalszych okolic do stolicy podraża kalkulację odbudowy. Takie miejscowości podwarszawskie jak: Szczęśliwice, Raków, Baniocha, Jelonki, Marki, Ząbki to niewykorzystane tereny wysokowartościowych glin, zdatnych dla masowej produkcji cegieł. Na terenie dawnych dóbr hr. Ronikiera w Baniosze, znajdują się wydajne żyły wysokowartościowych glin. Czynnych tam było kiedyś 7 pieców do wypalania cegieł”.

W latach powstawania linii kolejki grójeckiej Warszawa – Góra Kalwaria, czyli na przełomie XIX i XX wieku, cegielnie ulokowane w Baniosze były potentatem w sprzedaży cegły dla okolic podwarszawskich. Istniały na tym terenie trzy cegielnie: Feniks, Rozalin i Marki Grójeckie. Baniocha należała wówczas do miejscowości letniskowych. Stawiano tu rezydencje. Surowiec do budowy domów znajdował się na miejscu, a koszty transportu nie miały znaczenia. Dzięki temu w 1937 r. Baniocha była wymieniana wśród osiedli letniskowych w powiecie grójeckim obok Czerska, Złotokłosu, Szczak, Miasta Lasu Zalesie, Adamowa Zalesia, Gołkowa, Głoskowa, Wólki Kozodawskiej, Żabieńca, Chojnowa i Zalesia Górnego. Według rejestru ludności stałej Baniochy z 1935 r., na terenie letniska znajdowały się wille noszące nazwy: Sfinks, Bajka, Sezam, Krystyna, Marysieńka, Leśniczówka i Marzenie. Piszą o tym w miesięczniku „Co i jak” (nr 18 z 1999 r.) Ewa i Włodzimierz Bagieńscy.

Na mapie z 1936 r., traktującej o rozlokowaniu cegielni wokół Warszawy, można zlokalizować w Baniosze i okolicy następujące czynne cegielnie: Leścer, Szumski, Rozalin, Marki Grójeckie. Z tego największą produkcje cegły daje Leścer. Cegłę o sygnaturze „Leścer” nadal można zobaczyć na ścianach zabudowań kolejki grójeckiej w Piasecznie. W Dzienniku Urzędowym Ministerstwa Sprawiedliwości z 1934 r. czytamy: „dotyczy Mechanicznych Zakładów Cegielnianych »Feniks« Kazimierza Szumskiego”. Po śmierci Kazimierza Szumskiego majątek wraz z cegielnią przechodzi na spadkobierców Adama i Stefana Szumskich z Baniochy oraz Tadeusza Szumskiego i Łucji Leoszko z Warszawy, a także Pelagię Szumską z Baniochy jako dożywocie. Cegły z sygnaturą „Szumski” można zobaczyć na wielu domach w okolicy Piaseczna. Historia Baniochy jest szczegółowo opisana przez historyków Bagieńskich, ja chciałam dołożyć kilka wycinków prasowych, dających świadectwo o klimacie tego niewątpliwie uprzemysłowionego miejsca, jakim była wieś Baniocha i okolice. Ponieważ historia cegielni przeplata się z historia kolejki grójeckiej, warto przytoczyć wydarzenia związane też i z kolejką.

1900 r.

Już we wrześniu 1898 r. doprowadzono nową linię kolejki grójeckiej do Piaseczna i na tym dystansie otwarto tymczasowy ruch pasażerski, a dzięki szybkiemu postępowi dalszych robót, w niespełna rok potem, bo w sierpniu 1899 r., można było otworzyć ruch na całej linii od Warszawy do Góry Kalwarii. Przy budowie drogi nader dodatnim czynnikiem, ułatwiającym prowadzenie robót i znakomicie miarkującym koszt przedsiębiorstwa, był korzystny warunek koncesji, który pozwalał ułożyć tor na całej linii głównej od Warszawy do Góry Kalwarii na burcie szosy, stanowiącej własność skarbu. Dzięki temu Towarzystwo nie potrzebowało nabywać gruntów, co, zwłaszcza w okolicach podmiejskich, kosztowałoby krocie. Oprócz tego koszt robót ziemnych, jak: nasypów, wygłębień itp., można było doprowadzić do minimum, ponieważ burta szosy to przeważnie zniwelowany pas ziemi. Niemal równocześnie z budową kolei, wzdłuż całej linii szybko zaczęły powstawać fabryki, które za pomocą bocznic połączyły się z linią główną. W ten sposób zbudowano odnogi do fabryk cegły: Dąbrówka – hr. K. Branickiego, Pólko – Rothberga, Lubna – braci Oppenheimow, Baniocha I – Walfisza, Baniocha II – Wiślickiego i Gołków – p. Bauerfeinda. W 1900 r. długość linii głównej wynosi 31 wiorst, bocznice liczą 14 wiorst, wreszcie linie stacyjne i rozjazdy mają wiorst 5; ogółem kolej Warszawa-Góra Kalwaria-Grójec miała 50 wiorst toru o szerokości 1 metra. Cała ta linia leżała w powiatach warszawskim i grójeckim.

1904 r.

Duży ruch pasażerski i towarowy na stacji w Baniosze był powodem częstych wypadków i kolizji. Wieczorem 6 sierpnia 1904 r. przybył na stację kolejki grójeckiej Baniocha pociąg osobowo-towarowy. Zawiadowca, Edward Strukczyński, kazał zwrotniczemu Andrzejowi Rękawkowi, sprowadzić trzy wagony osobowe na linię zapasową, dziewięć wagonów towarowych do cegielni „Marki Grójeckie”, oraz dziewięć wagonów do cegielni „Łubno”. Jeden jednak z wagonów pozostał na głównej linii. Maszynista pociągu osobowego, idącego z Góry Kalwarii do Warszawy, zauważył na linii jakiś ciemny przedmiot; dał kontrparę i użył hamulca, nie zdołał jednak zatrzymać pociągu. Przy uderzeniu o wagon towarowy, parowóz wyskoczył z szyn i zarył się w ziemię, wagon zaś towarowy spadł do rowu. Paragraf 15 instrukcji dla zawiadowców stacji kolejek podjazdowych pozwala na manewry na stacjach tylko pod jego osobistym dozorem; wobec tego zawiadowcę Edwarda Strukczyńskiego oraz zwrotniczego Andrzeja Rękawka pociągnięto do odpowiedzialności sądowej. Sąd okręgowy, który sprawę tę rozpatrywał, skazał obu oskarżonych na 2 tygodnie aresztu policyjnego.