Bibliotekarka

Świętując 70-lecie powstania biblioteki w Zalesiu Dolnym, warto przypomnieć jej dzieje i losy ludzi dzięki którym istnieje. Szczególnie mam na myśli patronkę biblioteki Danutę Orłowską.

Ostatni raz widziałam panią Danutę w pewien słoneczny, jesienny dzień 1999 r. w Zalesiu Dolnym. Przy ulicy Jasnej, na sporej łączce, rwała żółte kwiaty mimozy, zgrabnymi ruchami układając je w bukiet. Jadąc samochodem, widziałam ją już z daleka. Zatrzymałam się i przez długa chwilę zafascynowana przyglądałam się scenie, bo była jakaś harmonijna. Dopiero po chwili poznałam, że to pani Orłowska jest tą „kwiaciarką”. Zajęta dobieraniem odpowiednich gałązek mimozy do bukietu, nie widziała mnie. Mogłam z nią porozmawiać, ale nie chciałam „zburzyć” jej spokoju. Bo właśnie pierwsze co mi się nasunęło na myśl, to cichość, sielskość i malowniczość tej jesiennej sceny. To był ostatni raz. Potem był grudniowy pogrzeb w Zalesiu Dolnym, kościół pełen ludzi. Smutek w głosie księdza Ireneusza Jędryszka w kazaniu na temat bibliotekarki Danuty.

Dzieciństwo

Alojzy Kapka, ojciec Danuty, uczestnik wojny 1920 r. z bolszewikami, ranny w nogę, z którą do końca życia będzie miał problem, jeszcze na Pomorzu dostaje posadę policjanta. Wacława, mama Danuty, nauczycielka, poznała Alojzego w czasie wywiadówek. Przychodził na zebrania klasowe dowiedzieć się o wyniki w nauce swojego młodszego brata, spodobała mu się urodziwa pani nauczycielka, a i ona zwróciła szczególną uwagę na niego, zakochali się i wzięli ślub. Jeszcze w latach 20. Alojzy dostaje służbowe przeniesienie do pracy w Warszawie. Córka Danuta rodzi się już w Warszawie w 1928 r. i pierwsze lata dzieciństwa spędza w stolicy. Jest drugim dzieckiem Kapków, w chwili jej urodzin jest już na świcie starszy brat Zbyszek, ona będzie jedyną dziewczynką z rodzeństwa, młodsi bracia dostaną na imię Roman i Jerzy. W 1933 r. rodzina Kapków przeprowadza się do Piaseczna, miasta odległego zaledwie o 18 km od centrum Warszawy, z dobrą komunikacją ze stolicą, mieszkania były tu dużo tańsze, a standard dość dobry. Zamieszkują w ciekawej dzielnicy miasta, która jeszcze przed pierwszą wojną rozbudowywała się dynamicznie, powstawały ciekawe architektonicznie wille o dobrym standardzie, posiadające mieszkania pod wynajem. Mieszkańcy dzielnicy letniskowej byli skonsolidowani, częste były tu wspólne ogrodowe spotkania z ciekawymi ludźmi, organizowane prelekcje i kinderbale dla dzieci z atrakcyjnymi scenariuszami zabaw. Na ulicy Reytana, staraniem pani Emilii Bohowiczowej – nauczycielki muzyki, powstaje biblioteka, a w niej czytelnia i wystawy malarstwa. Takie środowisko, jak sądzę, miało ogromny wpływ na formowanie charakteru małej Danki, kształtowało poczucie estetyki, umiejętność dostrzegania priorytetów w życiu. Chęci robienia czegoś pożytecznego dla innych. Dom przy zbiegu ulic Staszica i Kauna, w którym zamieszkują Kapkowie, jest własnością państwa Zająców (dziś Gajewskich). Gdy Danuta osiągnie wiek szkolny, pomaszeruje do szkoły przy ul. Świętojańskiej, mieszczącej się wówczas w drewnianym budynku. Jedenastoletnia dziewczynka przeżyje koszmar bombardowań Piaseczna we wrześniu 1939 r. Mieszkańcy ulicy Staszica chronili się wówczas przed bombardowaniem w solidnej piwnicy/schronie domu, w którym po wojnie będzie miał siedzibę hufiec ZHP Piaseczno (dom już nie istnieje).

Pierwsza praca

Po wojnie Danuta kończy liceum przy ul. Zgoda. Po odebraniu świadectwa dojrzałości i otrzymaniu od dyrektorki szkoły Zofii Żeglińskiej bardzo dobrej opinii z zaznaczeniem, że uczennica powinna studiować na wyższej uczelni psychologię – zgodnie z jej zainteresowaniami, Danuta zdaje egzamin na studia, ale się na nie nie dostaje. Zadecydowało „pochodzenie społeczne”, czyli brak odpowiedniego – według władzy – pochodzenia. Młoda kobieta zatrudnia się w instytucji Polskie Zakłady Zbożowe w Piasecznie, czyli w młynie przy ul. Czajewicza i jest tam kolejno: maszynistką, referentka, kontystka i księgową. Co jakiś czas musi podpisywać „oświadczenia o tajemnicy”, zobowiązanie, że nie opowie nikomu o tym, ile zboża mieli młyn, bo do młyna po mąkę przyjeżdżali żołnierze z Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego z Góry Kalwarii i wróg, który czaił się wszędzie, mógł obliczyć ilu żołnierzy jest w jednostce.

Czas poezji i w końcu praca w bibliotece

Danuta wychodzi za mąż. Urodzenie córki Izabeli było powodem do zakończenia (na szczęście) pracy na ul. Czajewicza. Przychodzi czas na wychowanie dzieci i… twórczość. Pisze wiersze, teksty piosenek, krótkie opowiadania współpracując z bardzo poczytnymi w tym czasie wśród młodzieży czasopismami. Jej prace przyjmują czasopisma „Filipinka”, „Sztandar Młodych”, ale też Polskie Radio i Komenda Mazowiecka ZHP. Danuta zdobywa nagrody, a jej dzieci dorośleją i czas wrócić do stałej pracy. I spełnia się marzenie, bo jest miejsce w bibliotece w Zalesiu Dolnym. Biblioteka mieści się przy ul. Anny Jagiellonki, w jednym pomieszczeniu wynajmowanego domu. Pokój ten był kiedyś salonem na dwie kondygnacje. Po książki trzeba wspinać się po drabinie, ale praca wymarzona dla nowej bibliotekarki. To nic, że zimą zimno, a latem bardzo gorąco. Biblioteka jest czynna po południu. Syn Danuty Bohdan po lekcjach w LO34 w Piasecznie maszeruje do biblioteki, zanim przyjdzie tam Danuta, i pali w piecu węglowym. Robi się nieco cieplej. Tak około siedmiu stopni Celsjusza, no tak na kilka swetrów. Władze chcą zlikwidować tę bibliotekę, ale upór Danuty, aby ją zachować dla mieszkańców, stanowi nie lada przeszkodę. W 1976 r. przychodzi jednak rozkaz od Naczelnika Urzędu Gminy aby spakować księgozbiór i przenieść do piwnic Biblioteki Miejskiej. Nowy właściciel budynku nie chce niewygodnego lokatora. Energiczna akcja ratowania biblioteki, wsparta poparciem czytelników, przynosi efekt. Walka trwa ponad rok, ale zakończona jest zwycięstwem. Biblioteka przenosi się do nowego lokalu, zabytkowej, modernistycznej willi „Runo”, budynku w kształcie mostka kapitańskiego. Niebezpieczeństwo egzekucji mija, ale tylko na chwilę. CDN.