Wysypka w markecie

Niedługo swoje 40. urodziny będzie obchodził pan Marcin B., z którym jakiś czas temu miałam okazję jechać autobusem. Wszystkiego dobrego, Panie Marcinie.

 

Korzystając z okazji, chciałabym też udzielić porady pani, która dziś rano stała ze mną na przystanku. Wiem, że po kłótni z chłopakiem jest Pani w kropce, a tu trzeba wpłacić zaliczkę za hotel na Krk. Na Pani miejscu nie rezygnowałabym ze wspólnego urlopu, ale przed wyjazdem warto porozmawiać i wyczyścić atmosferę. Z chłopakiem oczywiście, bo z przyjaciółką już Pani rozmawiała.

Skoro już mam sposobność, to przy okazji życzę zdrowia pani, która w weekend stała za mną w kolejce do kasy. Zachęcam do wizyty w aptece, Pani przypadłość jest dość prosta w leczeniu, farmaceuta z pewnością doradzi odpowiednią maść.

Co łączy te trzy sprawy?  We wszystkich uczestniczyłam wbrew swojej woli, będąc przypadkowym świadkiem rozmów telefonicznych, prowadzonych w publicznych miejscach.

Odkąd w ostatniej dekadzie XX w. upowszechniły się telefony komórkowe, szybko przyzwyczailiśmy się do nowej wygody, jednak nie pozbyliśmy się dawnych nawyków, traktując rozmowę telefoniczną tak, jak prywatną konwersację. Zapomnieliśmy o jednym szczególe: dopóki rozmowa telefoniczna była możliwa tylko w czterech ścianach naszego domu, ryzyko podsłuchania jej przez osoby postronne było minimalne. Kiedy jednak ruszamy z telefonem w przestrzeń współdzieloną z obcymi, ryzyko staje się praktycznie pewnością.

Oczywiście to nie znaczy, że mamy przestać korzystać z telefonów w miejscach publicznych, ale może warto poświęcić chwilę na zastanowienie, czy tematy, które poruszamy, są właściwe dla cudzych uszu? I czy nie narażamy się w ten sposób na niebezpieczeństwo? Wspomniany w pierwszym zdaniu pan Marcin popełnił bardzo ciężki grzech, wykorzystując podróż autobusem na telefon do biura obsługi klienta w celu zmiany taryfy telewizji satelitarnej. W tym celu musiał podać wszystkie swoje dane – od nazwiska, przez numer PESEL, po numer dowodu osobistego. I zrobił to bez skrępowania; każdy siedzący w promieniu metra od pana Marcina mógł wysiąść z autobusu, wejść do pierwszego banku i wziąć kredyt w jego imieniu.

Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia, bodaj równie ważna: kultura osobista. Kiedy zadzwoni nam telefon, najczęściej zapominamy o otoczeniu i prowadzimy swobodną rozmowę na każdy temat. Jasne, ktoś mógłby powiedzieć, że to osoba podsłuchująca cudze rozmowy zachowuje się niegrzecznie. Zastanówmy się jednak – czy dajemy takiej osobie wybór? Czy na pewno kolejka w sklepie jest właściwym miejscem do omawiania wysypki, którą zauważyliśmy po wycieczce na kajaki? Czy warto prać domowe brudy na przystanku autobusowym?

Etykieta korzystania z komórek istnieje od dawna i jest bardzo prosta: rozmowy w miejscach publicznych ograniczamy do niezbędnego minimum, prowadzimy je przyciszonym głosem, unikamy emocjonalnych dyskusji oraz wrażliwych i intymnych tematów.

Trzy proste zasady, a ileż mniej szkód dla nas i otoczenia. Warto?