Wiosna nasza

177

Wszystko się zazieleniło, drzewa, kwiaty, cała łąka. I tylko dęby jeszcze czekają z wypuszczaniem pierwszych liści, ale taka ich natura.

Wczoraj nad ranem wrócił dawno niewidziany jelonek, a ptaki tak głośno prowadzą życie towarzyskie (nawet nocą), że jestem spokojny o ich możliwości reprodukcyjne. Co chwilę z głośnym kwakaniem startują i lądują na rzece kaczki, takie wodne lotnisko, na którym ruch duży, ale pełne bezpieczeństwo zachowane. Wiewiórki kłócą się o coś z srokami, ale to chyba nie jest wielki problem. Temperatury powoli robią się letnie i tylko czekać wielkich wiosennych burz rozświetlających niebo niesamowitym widowiskiem typu światło i dźwięk. I to by było na tyle w temacie „piękne okoliczności przyrody”, bo cała reszta jest już z innej bajki. Piszę o tym wszystkim, bo miałem problem z tym felietonem. O czym tu pisać? Nie, nie to że nie mam tematów. Problem w tym, że tematów jest tak wiele, że nie wiem, za co się wziąć. Miałbym ochotę zapełnić ten tekst wyłącznie wyrazami, które w języku polskim uchodzą za wulgarne i obelżywe. A w słowniku jest ich naprawdę dużo i spokojnie mógłbym swój tekst nimi zapełnić…
Chce mi się kląć jak szewc, gdy patrzę, co się w około mnie dzieje. A co takiego się dzieje? Prezydent na razie skończył z nartami i wziął się za Konstytucję. Zapowiedział referendum w sprawie jej zmiany. Zmiany na co, kto miałby ją zmieniać, jakie miałyby być pytania referendalne? Tego nie zdradził. Niespodzianka będzie. A czy my, Polacy, chcielibyśmy innej Konstytucji? Z pewnością tak. Bo nie ma na świecie konstytucji idealnej. Zwykle piszą ją prawdziwi wybrańcy narodów, ludzie światli, doświadczeni, znający prawo i posiadający taką cechę, o którą dziś w Polsce bardzo ciężko. Przyzwoitość. Dziś obóz rządzący powtarza jak mantrę słowa, że nasza Konstytucja jest słaba, że pełno w niej dziur, że nie przewiduje wszystkiego. I faktycznie, dali tego dowód, łamiąc ją wielokrotnie. Bo problem z konstytucją zawsze jest ten sam i to wszędzie na świecie. Ten dokument z zasady nie przewiduje możliwości, że znajdzie się ktoś, kto się do niej nie będzie stosował, nie przewiduje, że ktokolwiek będzie przy niej grzebał, by zapewnić swojej partii władzę wieczystą, wychodząc z założenia, że nie tylko jest pisana przez osoby przyzwoite, ale i będzie przez takie same osoby (wybrane przez mądry naród) stosowana w praktyce. Bo Konstytucja jest gwarancją, że będzie stosowane w praktyce prawo, że prawo nie będzie stosowane wyłącznie wtedy, gdy komuś jest z tym wygodnie, że będziemy mieli pewność, że nasz kraj nie stanie się miejscem, w którym odradza się faszyzm, a faszyści nie będą mogli pozywać do sądu każdego, kto nazwie ich faszystami i że to Państwo będzie gwarantem, by takie rzeczy się nie zdarzały.
Zrobiło się poważnie. Ale rzecz w tym, że my wszyscy albo prawie wszyscy chcielibyśmy cieszyć się pięknem wiosny, miłością, a w oczach mieć jasny obraz przyszłości, nie zastanawiać się kto i dlaczego załomocze do naszych drzwi o szóstej nad ranem w majestacie całkiem nowego prawa.