Świąteczny chłód

4

Grudzień to wyjątkowy czas ciepła i bliskości, wybaczania i obdarowywania. Ten świąteczny czas sprzyja życzliwości wobec bliźnich… Chyba gadam bzdury.

Rozglądając się wokół, trudno oprzeć się wrażeniu, że w grudniu w ludzi wstępuje wścieklizna. Właściwie nie można się temu dziwić. W sklepach tłok, w sercach stres: Co kupić bliskim pod choinkę? Jakie potrawy przygotować? I kiedy, skoro to koniec roku i szef goni, żeby zamknąć budżet firmy i przygotować plany na przyszły rok? Wysprzątać dom, kupić i ubrać choinkę, wystać się w kolejce sklepowej i wziąć udział w firmowym „śledziku”. Wreszcie gonitwa dobiega końca i zasiadamy przy świątecznym stole. Łamiemy się opłatkiem, życząc sobie samych pomyślności, a chwilę potem gospodyni już odrywa się od posiłku i rozpoczyna regularne kursowanie między stołem i kuchnią, stryjek zaczyna perorować o polityce, babcia dopytuje naszą 27-letnią siostrę, czy już znalazła sobie chłopca, a dzieci wykręcają się od pierogów i łypią na skarby pod choinką. Wreszcie goście wychodzą, objuczeni prezentami i wałówką, zmywamy ostatni talerz i padamy na fotel, zmęczeni i przejedzeni. A przecież to dopiero Wigilia, przed nami jeszcze dwa świąteczne dni…

Zawsze bawią mnie obrazki pokazywane w reklamach, gdzie każdy z łatwością znajduje prezent dla bliskiej osoby, każdy przy stole olśniewa świeżością i uśmiech nie znika z twarzy. Jak te scenki mają się do szarej rzeczywistości? Jak odnaleźć „magię świąt” w smutnych twarzach ludzi stojących w kolejce po karpia? Jeśli nie jesteś reklamowym aktorem, raczej nie będziesz przechadzać się spacerowym krokiem i wśród zalanych światłem wystaw szukać Tego Jedynego Prezentu.

Obserwując ten dysonans pomiędzy wyobrażonymi i prawdziwymi świętami, pragnę życzyć nam wszystkim odrobiny świątecznego chłodu. Niech tego czasu przygotowań i spotkań nie zepsują nam gorące głowy i duszna atmosfera. Niech w naszych głowach zapanuje dystans. Niech nie rządzą nami próby dogodzenia wszystkim i przebicia sąsiada w wyimaginowanej konkurencji na najpiękniej ozdobioną choinkę. Nie napinajmy wszystkich nerwów ciała, byle kupić bratu czy teściowi wymarzony prezent i wybierzmy ciepły drobiazg. Niech to będzie książka, którą przeczyta i zaraz zapomni jej treści. Niech to będą skarpetki. Jeśli chcemy sprawić prezent z humorem, niech to będzie absurdalny sweter w renifery. Niech tradycja nie przysłoni nam zdrowego rozsądku i nie każe nam szykować 12 potraw, z których połowa trafi do zamrażarki i kosza.

Niech grudzień upływa nam bez nadmiernego pośpiechu i niech święta staną się czasem odpoczynku od nerwowej codzienności. A magia pokazywana przez tych, którzy próbują nam coś sprzedać, niech zostanie tam, gdzie jej miejsce – na półce, między Harrym Potterem i Piotrusiem Panem.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę spokoju i drobnych radości. Na Nowy Rok zaś życzę odpuszczenia sobie corocznych postanowień – wszak każdy dzień jest dobry, by zacząć być lepszym człowiekiem.

Wszystkiego dobrego!