Pierwiastek

Stare przysłowie mówi: „Kobieta zmienną jest”. A ja chyba nie mam w sobie za dużo pierwiastka żeńskiego, bo u mnie tak łatwo poglądy się nie zmieniają. W zeszłym tygodniu pisałem same komplementy pod adresem rządu i… nic tylko komplementować dalej. A wszystko przez różne pierwiastki, jakie posiadają w genach nasi politycy. Przede wszystkim w dużych ilościach posiadają w genach coś co się nazywa „pańskość”. I to tego najwyższego sortu. Gdy widzę naszego ministra wojny, jak sunie z godnością przez środek ulicy, a cały ruch zostaje wstrzymany przez żołnierzy żandarmerii wojskowej, to aż serce rośnie. Co za godność w tym człowieku, ile powagi i pańskiej stanowczości. Pięćdziesiąt metrów dalej było przejście dla pieszych, ale przecież to dla gminu i pan nie musi sobie czymś takim zawracać głowy. „Pańskość” widać również u kobiet tego najlepszego z rządów. Z jaką powagą mówi pani Premier o tym, że wszyscy są równi wobec prawa. Ja się od razu domyśliłem, że pani Premier sobie żartuje, ale że to delikatna kobieta jest, to nie chce nikomu robić przykrości i to dlatego ta powaga na twarzy, choć reszta rządu aż płacze ze śmiechu. Bo faktycznie, przedni żart. Inny członek rządu (no sam nie wiem, jest w rządzie czy nie – ale z pewnością powinien), Ojciec Dyrektor, również posiada ten „pański gen”. Ludzie, jak on pięknie potrafi żebrać. On to robi z takim niebiańskim uśmiechem na szacownym obliczu. A przecież nie musi, bo to osiemdziesiąty któryś najbogatszy człowiek w Polsce. On to robi społecznie, nie dla siebie, tylko żeby kaganek oświaty wśród ciemnego ludu szerzyć. No panisko całą gębą, nie musi, a pracuje, żeby ten kaganek i wiarę nieść w ciemne zakamarki ojczyzny. Ja to kiedyś myślałem, że to zwykły oszust, złodziej, ale co ja tam głupi wiem, przecież żaden prokurator się nim nie zajął, bo to krystalicznie uczciwy człowiek w naszym szanującym prawo kraju. Właściwie to nawet święty trochę, tylko jeszcze przez Watykan niedoceniony. A prawo przez ten rząd jest szanowane do tego stopnia, że czasem nawet nie chcą go przemęczać (znaczy, tego prawa). Niech odpocznie biedaczysko, nic takiego się nie dzieje. A dosłownie w każdym członku naszego rządu pierwiastek prawa jest głęboko wewnątrz ich jestestwa.
Ale ja tu o wszystkich, a przecież nie wspomniałem o królu złotym, o pochodni mądrości. O Panu Prezesie nic nie mówiłem. Kto by pomyślał, że to główny Pan w Polsce, nasz Naczelnik, pasterz, który prowadzi nas szaraczków ku cudownej przyszłości. Buty u niego jakieś takie… trzeciego sortu, łupież na ramionach źle dopasowanej marynarki. A dlaczego? Bo to niezwykle skromny człowiek. Choć Pan. Zmusili Go i ostatnio w Sejmie przyznał się, że dobre z niego panisko i nie użyje siły, a przecież by mógł. Aż mnie, proszę drogich Czytelników, (za przeproszeniem) przytkało. Co za jasność z niego w tym momencie biła i ten czysty uśmiech na twarzy, który jest nieprawdopodobnie zaraźliwy. Sam widziałem, gdy Pan Prezes się śmieje, to wszyscy w około niego się śmieją. Na zdrowie, drogi Prezesie, na zdrowie.